Strona główna Odpowiedzialna mikromobilność

Odpowiedzialna mikromobilność

#wyaUTOwani – kogo wykluczy ustawa? Użytkownik Trikke z Włocławka

"Używam elektrycznego Trikke na co dzień od 11 lat, używają go też moja żona i córka. Nie wyobrażam sobie, że ustawa o UTO miałaby mi tego zabronić".

#wyaUTOwani – kogo wykluczy ustawa? Monocyklista z Warszawy

"Monocykl jest dla mnie tym, czym dla wielu innych samochód. Podstawowym środkiem transportu. Ustawa o UTO może to zmienić"

“Urządzenia do celów kolekcjonerskich”. Prawnik o projekcie “Ustawy o UTO”

Formalnie nadal będzie wolno sprzedawać i posiadać np. e-hulajnogi niespełniające definicji UTO. Ale w praktyce ich wykorzystanie jako środków osobistego transportu zostanie zduszone niemal do zera - ocenia mec. Adam Baworowski*

Ustawa o UTO budzi protesty prywatnych użytkowników i branży. „Najbezpieczniejsze UTO zostają zakazane”

Dla młodej branży prywatnych urządzeń transportu osobistego, a zwłaszcza tysięcy ich regularnych użytkowników w Polsce, planowana ustawa zawiera – oprócz dobrych – także bardzo złe zapisy. Najbardziej zainteresowani zaczynają się organizować, by przebić się ze swym stanowiskiem

Projekt “ustawy o UTO”. E-hulajnoga to rower, ale nie do końca

Jest już jasne, jak Ministerstwo Infrastruktury chce uregulować UTO. Teraz czas na debatę czy status nowych pojazdów powinien być właśnie taki

Nadchodzi odpór wobec e-hulajnóg w Europie? “Politico” wróży „powtórkę z Ubera”

„Miesiąc miodowy dla firm hulajnogowych się skończył”. Artykuł, na który warto zwrócić uwagę, niezależnie od tego czy ktoś zgadza się z jego wymową, czy nie

Opinia. Dane osobowe w shared mobility: ogromny potencjał i duże wyzwania

Uznanie, że informacje zbierane w systemach współdzielonej mobilności nie są w ogóle danymi osobowymi, a ich wymiana może być zupełnie swobodna, to mrzonka - pisze mec. Magdalena Koniarska*

Opinia branży sharingowej: „Proponowane regulacje UTO to dobry kompromis”

Przygotowane przez rząd regulacje dla elektrycznych hulajnóg wydają się rozsądne. Uwzględniają bowiem realia infrastruktury drogowej, które w polskich miastach są wyraźnie inne niż w Paryżu czy Berlinie – pisze Adam Jędrzejewski*