Dziecko jeżdżące bez uprawnień na elektrycznej hulajnodze mandatu dostać nie może – ale, jak się okazuje, taki mandat mogą dostać jego rodzice. To samo dotyczy dzieci na innych pojazdach elektrycznych, np. surronach lub podobnych elektrycznych crossach.  I jest to swego rodzaju nowość. Bo chociaż prawo się nie zmieniło, to Policja zaczęła sięgać po podstawę prawną, której wcześniej nie stosowała.

Na razie spotkaliśmy się z kilkoma tego typu przypadkami w oficjalnych doniesieniach Policji, ale może być ich więcej, a przede wszystkim: wygląda to na zwiastun podejścia, które będzie się upowszechniało. Tym bardziej, że z drugiej strony problem małoletnich jeźdźców na elektrykach – czy raczej stylu, w jakim niektórzy z nich jeżdżą – to temat, który ewidentnie narasta.

Baner Electricall czarny12-latek jedzie e-hulajnogą, mandat płaci matka

Na początek przenosimy się do Elbląga. Oto fragment policyjnego komunikatu z połowy czerwca:

Pewien 12-latek został skontrolowany przez policjantów ruchu drogowego, gdy jechał bez kasku hulajnogą elektryczną. Sytuacja miała miejsce na al. Jana Pawła II w mieście Elbląg. Okazało się, że 12-latek nie ma także karty rowerowej i… powinien być w tym czasie w szkole. Wagarowicza wraz z hulajnogą odebrała matka. Policjanci nałożyli na nią mandat w wysokości 1000 zł za udostępnienie pojazdu osobie nieuprawnionej. Z tego zdarzenia do sądu rodzinnego trafi także policyjna notatka.

Tu mamy kilka pospolitych wykroczeń, bo do ukończenia 13 roku życia obecnie jeździć e-hulajnogą po drogach publicznych w Polsce nie wolno w ogóle – nawet, jak się ma kartę rowerową, której zresztą chłopak nie miał. Ponadto do 16 roku życia trzeba zakładać  kask, tego też nie miał.

Najciekawszy jest jednak 1000-złotowy mandat dla matki, a raczej jego podstawa prawna: dopuszczenie do prowadzenia pojazdu przez osobę niemającą wymaganych uprawnień.

⇒ POSZERZONY MATERIAŁ MOŻESZ OBEJRZEĆ W FILMIE:

Tę samą podstawę prawną do mandatu znajdujemy we wcześniejszym o trzy tygodnie komunikacie Policji z Orzysza. Tam doszło do kolizji 12-latka na hulajnodze elektrycznej, (też zresztą bez karty rowerowej) z osobowym Volkswagenem. Jak podała policja, chłopiec nie dostosował prędkości i zjechał na przeciwległy pas ruchu (na szczęście nic poważnego mu się nie stało).

Nastolatek nie miał ukończonych 13 lat, nie powinien jechać hulajnogą elektryczną. Do tego nie posiadał uprawnień, by się nią poruszać. Matka chłopca ukarana została przez policjantów mandatem w wysokości 1000 zł za dopuszczenie do prowadzenia pojazdu przez osobę niemającą wymaganych uprawnień

– czytamy w komunikacie Policji.

Jaki mandat grozi za dziecko na elektrycznej hulajnodze bez uprawnień? 1000 zł lub więcej

Komunikaty te oznaczają, że w obu przypadkach Policja sięgnęła po art. 96 §1 pkt 2 Kodeksu wykroczeń:

Właściciel, posiadacz, użytkownik lub prowadzący pojazd, który na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu dopuszcza do prowadzenia pojazdu osobę niemającą wymaganych uprawnień, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 złotych.

Rozumowanie jest więc takie: w momencie, gdy dziecko, nieuprawnione do tego, jedzie hulajnogą elektryczną, Policja uznaje, że rodzice do tego dopuścili, co jej zdaniem wypełnia znamiona wykroczenia z art 96. I to pozwala nałożyć na mandat dla rodziców, zamiast ograniczyć się tylko do skierowania sprawy do sądu rodzinnego.

Tutaj w obu przypadkach było to 1000 zł. Ale ta kwota wygląda na… łagodne podejście Policji, bo jest to dolna granica kary, określona wprost w Kodeksie wykroczeń. A w przypadku tego akurat wykroczenia funkcjonariusze mają znacznie większą swobodę finansową niż przy „zwykłych” mandatach.

Dlaczego? Ponieważ artykuł 96 Kodeksu wykroczeń należy do rozdziału 11., zatytułowanego „Wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji”. A z kolei Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, który określa wysokość mandatów, jakie może nakładać policja, mówi, że za wykroczenia z tego właśnie rozdziału XI można nałożyć grzywnę w wysokości do 5000 zł (lub nawet 6000 zł w przypadku zbiegu kilku wykroczeń).

⇒ OBEJRZYJ LUB PRZECZYTAJ: Kontrola rodzicielska w e-hulajnodze. Xrider wprowadza dodatkowy PIN do ustawień prędkości maksymalnej

A gdyby mandatu nie przyjąć? 

Mandatu można oczywiście nie przyjąć. Ale wtedy Policja skieruje sprawę do sądu. A w sądzie górna granica grzywny to 30 tys. zł. Ryzyko więc rośnie, a dylemat czy wchodzić do gry i ryzykować proces jest duży.

Oskarżony rodzic nie jest jednak zapewne w sądzie bez szans. Powstaje tu ciekawe pytanie prawne: jak rozumieć „dopuszczenie do prowadzenia pojazdu przez dziecko” w kontekście różnych zwykłych, życiowych sytuacji rodzinnych?

⇒ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Przykładowo: inna jest sytuacja, jeśli tata kupi lub udostępni synowi ciężką i mocną e-hulajnogę i powie, „masz synku, pojeździj sobie z kolegami na jednym kole po bulwarach nad Wisłą i nakręć kilka filmików”, a inna, jeśli jest to hulajnoga ojca, która stoi gdzieś zamknięta w piwnicy, chłopak ma zakaz korzystania bez zgody rodziców, ale jakoś ją wykradnie. A jeszcze inna oczywiście, jeśli pożyczy hulajnogę od kolegi, kompletnie bez wiedzy rodziców. Takich różniących się między sobą indywidualnych sytuacji może być mutum.

Inaczej mówiąc, pytanie jest takie: czy dopuszczenie w tym przypadku może polegać na zaniechaniu, zaniedbaniu należytego nadzoru nad dzieckiem – czy też musi być ze strony rodziców co najmniej świadome.

Prawdopodobnie tu jest to główne pole do obrony dla rodziców, którzy zaryzykowaliby odmowę przyjęcia mandatu i sąd. W tej chwili nie znamy odpowiedzi na to pytanie, być może uda nam się przeprowadzić konsultację z prawnikiem – wtedy rozbudujemy artykuł.

Dziecko nieuprawnione do kierowania hulajnogą elektryczną na drodze publicznej, to:
1) dziecko młodsze niż 13 lat;
2) dziecko starsze niż 13 lat, jeśli nie ma karty rowerowej lub stosownego prawa jazdy. Wyjątkiem jest jazda w strefie zamieszkania pod opieką osoby dorosłej

Kolejne mandaty za dzieci na e-hulajnogach

Naszą intuicję, że Policja w Polsce zaczęła na większą skalę stosować opisaną podstawę prawną do nakładania mandatów na rodziców dzieci, które jeżdżą bez uprawnień hulajnogą elektryczną, potwierdziły kolejne doniesienia.

W Stalowej Woli mandat w wysokości 1050 zł otrzymała matka 12-latka, który zderzył się z samochodem, przejeżdżając e-hulajnogą przez przejście dla pieszych. Dodatkowe 50 zł było w tym przypadku zapewne karą za fakt, że chłopiec nie miał kasku – zgodnie z prawem karę w takiej sytuacji również ponoszą rodzice. Tu warto zwrócić uwagę na fakt, że policjanci pominęli jeszcze jedno wykroczenie – przejeżdżanie przez zebrę (zgodnie z przepisami e-hulajnogę należy przez przejście dla pieszych przeprowadzać). To dlatego, że „standardowo” dziecka nie można ukarać mandatem, a zarazem nie było podstaw, aby „przerzucić” odpowiedzialność za to wykroczenie na rodziców.

Kolejne trzy kary tego typu wymierzono także w miniony weekend w Elblągu. W tych przypadkach nie doszło już do żadnej kolizji, z informacji wynika, że był to po prostu efekt rutynowych ulicznych kontroli policyjnych.


⇒ PRZECZYTAJ LUB OBEJRZYJ FILM: Małe dziecko na hulajnodze elektrycznej: jak jeździć legalnie przed 13. rokiem życia?

WSPARCIE