Znamy już stan oferty i podział polskiego rynku współdzielonych pojazdów osobistych na początku drugiego półrocza 2020 – czyli niemal w szczycie sezonu. Dziś w sekcji Strefa Danych opublikowaliśmy najnowszą falę raportów, opartych o zebrane w lipcu dane stowarzyszenia Mobilne Miasto (MM), które co kwartał analizuje sharingową mikromobilność w Polsce.

Obraz jest tym ciekawszy, że pokazuje jak sharing rowerów, e-hulajnóg i skuterów (obserwowany od strony podaży pojazdów) radzi sobie w czasach pełzającej pandemii, po odwołaniu większości obostrzeń i ograniczeń, które wiosną zamroziły ruch w polskich miastach.

Główne trendy rysują się bardzo wyraźnie.

W natarciu jest biznes hulajnogowy – oferta wzrosła tu w ciągu roku o 30 proc.

Jednośladów tych jest obecnie ponad 14,1 tys. i są dostępne na ulicach 35 miejscowości. W tej młodej branży widać też największy ruch w interesie – wchodzą (a czasem też szybko się wycofują) nowi gracze, działający na bardzo różną skalę.

Wyraźny regres przeżywa natomiast polski bikesharing, oparty w zasadzie całkowicie na publicznych systemach rowerowych, zamawianych przez samorządy. Co ciekawe, zmniejszyła się także oferta elektrycznych skuterów na minuty, które z kolei oferowane są, podobnie jak e-hulajnogi, na zasadach w pełni komercyjnych.

Mikromobilność w Polsce po pandemii

Jak wynika z lipcowych raportów MM, flota dostępnych w Polsce rowerów współdzielonych skurczyła się aż o 25 proc. w porównaniu do poprzedniego sezonu. Krajowy bikesharing to obecnie 18,7 tys. współdzielonych jednośladów, oferowanych w 58 systemach

Rowery Polska Bikesharing
Czy za rok w Warszawie będzie jeszcze Veturilo? Fot ZD / SmartRide.pl

Nad rowerem publicznym wiszą chmury. Do obserwowanych już wcześniej spadków wypożyczeń (więcej czytaj tutaj) i biznesowych perturbacji firm działających na tym rynku doszły konsekwencje kilkutygodniowego zamknięcia wszystkich systemów na mocy decyzji rządu – co namieszało w planowanych przetargach i zmniejszyło entuzjazm lokalnych władz do łożenia na ten środek transportu.  Swoje robią też finansowe skutki pandemii – i po stronie samorządów (problemy budżetowe) i po stronie firm (niepewność i wydłużenie dostaw, etc).

Wiele wskazuje na to, że regres bikesharingu będzie się nad Wisłą pogłębiać. Ukoronowaniem tego zjawiska może być nawet zamknięcie (długotrwałe zawieszenie) od następnego sezonu warszawskiego systemu Veturilo, jednego z największych w Europie. Po niedawnym otwarciu kopert w przetargu stołecznego ZDM wydaje się, że taki scenariusz nie jest wcale wykluczony.

• Czytaj też: Czy za rok w Warszawie wyjedzie jeszcze Veturilo?

Przejściowe może się natomiast okazać skurczenie rynku elektrycznych skuterów na minuty. Obecnie taką ofertę mają tylko trzy sieci w Polsce (blinkee.city, Hop.city i EcoShare), które łącznie udostępniają nieco ponad 1,8 tys. tych pojazdów – to o 19 proc. skromniejsza flota niż w minionym sezonie. Liczba miejscowości, w których dostępne są e-skutery, wprawdzie nieznacznie, ale jednak wzrosła (do 23).  Skutery to bezwzględnie  najmniejszy segment z trzech omawianych, podatny na szybkie zmiany.

Strefa Danych - mikromobilność w Polsce - sharingPo więcej informacji odsyłamy do źródłowych raportów. Nasi czytelnicy poznają tam m.in.:

  • największych graczy i podział rynku w każdym z trzech segmentów (e-hulajnogi, rowery i skutery);
  • informacje o podaży danej usługi w głównych miastach i miejscowościach;
  • porównanie trzeciego kwartału 2020 r. do kwartału poprzedniego;
  • komentarze autorów raportów na temat bieżącej sytuacji na rynku oraz wydarzeń, które na nią wpływają.

Dostęp do raportów jest darmowy – zapraszamy do Strefy Danych SmartRide.pl.


Chcesz skomentować temat? Przyłącz się do nas na Facebooku lub Twitterze