Nowelizacja Prawa o ruchu drogowym i innych ustaw (znana jako “ustawa o UTO”) ma uregulować status urządzeń transportu osobistego w Polsce. Chodzi tu głównie o elektryczne hulajnogi. Przepisy dla UTO, zaproponowane w ubiegłym tygodniu przez resort infrastruktury, są teraz w konsultacjach publicznych.

Uwagi można wysyłać do 15 czerwca. Napłynie ich zapewne wiele. Projekt został powszechnie oceniony dużo lepiej niż poprzedni, sprzed dziewięciu miesięcy. Nadal jednak niektóre przepisy mocno kwestionują użytkownicy UTO. Pojawiają się też uwagi z innych stron – nierzadko idące w przeciwnym kierunku (zaostrzenia projektu).

Nowy projekt i towarzyszący mu kontekst opisaliśmy tutaj. Dla pełnego rozjaśnienia  niektóre planowane dla UTO przepisy i regulacje omawiamy z mec. Adamem Baworowskim, prowadzącym kancelarię prawną w Warszawie.


Zbigniew Domaszewicz: W poprzednim projekcie “ustawy o UTO” bardzo duże zastrzeżenia budził limit masy własnej takiego pojazdu w wysokości 20 kg…

Mec. Adam Baworowski*: W obecnym projekcie nie ma żadnego limitu. Proponowane  przepisy nie ograniczają masy UTO.

…oraz ograniczenie mocy silnika UTO do 250 W. Taki limit wyprowadzano z definicji roweru ze wspomaganiem elektrycznym.

Teraz ta sprawa jest raczej ewidentna, mamy wyraźnie osobno zdefiniowanie UTO. To ograniczenie dotyczy więc tylko roweru elektrycznego – i nie dotyczy UTO.

Mec. Adam Baworowski omawia planowane przepisy dla UTO
* Mec. Adam Baworowski – adwokat, specjalista od prawa nowych technologii, prowadzi indywidualną kancelarię w Warszawie. Wcześniej m.in. prokurator, konsultant ds. przestępczości nowych technologii.

Inaczej mówiąc: moc silnika UTO również nie została w żaden sposób ograniczona.

Mówię “raczej”, bo w uzasadnieniu pojawiają się zdania, iż UTO zostaje objęte “definicją roweru”, co w zasadzie oznaczałoby również analogiczną dopuszczalną moc silnika oraz to, że ma on być uruchamiany naciskiem na pedały, co oczywiście nie ma sensu. Powinno być raczej napisane, że do UTO „stosuje się określenie rower”. Ale to prawnicze lapsusy, zostawmy to.

Którędy będzie wolno jeździć na UTO?

Na terenie zabudowanym: po drogach i pasach przeznaczonych dla rowerów, z prędkością maksymalnie 25 km/h. Jeśli infrastruktury rowerowej nie ma – po jezdni, pod warunkiem, że obowiązuje na niej ograniczenie prędkości do 30 km/h. A jeśli na jezdni samochodom wolno jeździć szybciej – UTO ma prawo wjechać na chodnik i tam jechać z prędkością pieszego. Zawsze ustępując mu miejsca i pierwszeństwa.

Ten chodnik już nie musi mieć 2 m szerokości, jak w poprzednim projekcie?

Nie musi. Obecnie te 2 m szerokości dotyczą rowerów w pewnych okolicznościach, ale UTO zostało z tego zupełnie wyłączone. Natomiast przez przejście dla pieszych elektryczną hulajnogę trzeba będzie, podobnie jak rower, przeprowadzać.

Wyjeżdżamy poza teren zabudowany. I tu się robi nieciekawie.

Poza terenem zabudowanym możemy, w myśl projektu, jechać na UTO tylko wtedy, jeśli mamy drogę rowerową, ewentualnie chodnik dla pieszych.

Jedno i drugie jest na prowincji rzadkością. Co robić, kiedy ich nie ma?

Hulajnoga na ramię i idziemy… Tak jak pieszy – krawędzią jezdni lub poboczem po lewej stronie drogi.

UTO poza terenem zabudowanym będzie bezużyteczne
Pusto i pięknie, ale nie dla UTO. Nie ma ścieżki rowerowej ani chodnika, więc taką drogą na hulajnodze elektrycznej nie pojedziemy – przynajmniej w zgodzie z planowanymi przepisami. Fot. Larisa Koshkina, Pixabay
Dlaczego nie możemy normalnie jechać jezdnią, tak jak rowerem? Albo choćby poboczem? Czy to może być niezamierzona pomyłka w projekcie?

Nie sądzę. Autor projektu wyraźnie nie chce do tego dopuścić. W uzasadnieniu czytamy, że jakakolwiek możliwość poruszania się urządzeniem transportu osobistego jezdnią drogi została celowo ograniczona jedynie do obszaru zabudowanego – ze względów bezpieczeństwa.

A po drogach szutrowych czy bitych, gdzieś w terenie? Przykładowo: czy na e-hulajnodze mógłbym np. na wakacjach podjechać polną drogą przez las lub łąkę nad jezioro?

Jeśli ta droga ma status drogi publicznej, w tym przypadku gminnej lub lokalnej – to nie. Chyba, że jest to tylko jakiś przedeptany szlak. Sprawdzenie statusu drogi może nie być takie proste, nadają go uchwały rady gminy. Można będzie ewentualnie użyć UTO na drodze wewnętrznej, jeśli zarządca pozwala na taką jazdę.

Czyli ludzie mieszkający poza miastem nie mają po co UTO kupować. Do sklepiku 2-3 km dalej albo do znajomego w sąsiedniej miejscowości legalnie na nim nie podjadą?

Legalnie nie. Do sklepu po większe zakupy to już w szczególności nie, chyba, że spakują je w plecak. Ale to dotyczy też mieszkańców miast.

Ponieważ na UTO nie wolno przewozić ładunku?

Nie wolno. Ładunek wolno będzie przewozić co najwyżej na plecach.

Niektóre hulajnogi mają np. haczyki przy kierownicy do zawieszenia torby.

Projekt mówi jednoznacznie: zabrania się przewożenia urządzeniem transportu osobistego innej osoby lub ładunku. Torba zawieszona w jakikolwiek sposób na kierownicy jest ładunkiem. Pewnie projektodawca uznał, że ładunek może wpływać na wyważenie i stabilność hulajnogi, zwiększając ryzyko upadku.

Wygląda na to, że przewożenie na hulajnodze jakiejkolwiek torby czy teczki będzie zabronione. To słaba wiadomość np. dla osób, które dojeżdżają w ten sposób kawałek do pracy. Fot ZD/SmartRide.pl
Trudno mi uwierzyć, żeby policja za to zatrzymywała.

Ale to może mieć znaczenie np. w przypadku kolizji czy wypadku. Jeśli na kierownicy hulajnogi była zawieszona teczka, to ubezpieczyciel będzie mógł sięgnąć po ten przepis, by nie wypłacić odszkodowania. Lepiej więc mieć rzeczy w plecaku, a plecak na własnych plecach.

Warto też dodać, że Straż Miejska zyska pełną podstawę prawną do tzw. wykonywania kontroli ruchu drogowego wobec kierujących UTO. Strażnicy będą mogli też zatrzymywać tych hulajnogistów, co do trzeźwości których nabiorą podejrzeń – i uniemożliwiać im dalszą jazdę.

Właśnie. Alkohol.

Do tej pory hulajnogista był najczęściej uznawany za pieszego, więc mógł się bronić, że jako pieszy ma prawo być wstawiony. Gdy projekt wejdzie w życie, UTO staje się pojazdem. Ale tu jest ciekawa zagwozdka, która może mieć w przyszłości poważny wpływ na losy amatorów jazdy na bani.

Mianowicie?

Nie wiemy, czy UTO jest pojazdem mechanicznym, czy nie mechanicznym. A to wielka różnica. Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości, czyli powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi, grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności, a nawet do 5 lat w pewnych okolicznościach – to Kodeks karny. Gdy we krwi kierowcy jest od 0,2 do 0,5 promila – wtedy wchodzi Kodeks wykroczeń i grozi „tylko” kara aresztu, grzywny, ewentualnie sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów.

Natomiast za prowadzenie pojazdu niemechanicznego, niezależnie od tego ile wcześniej wypiliśmy, grożą wyłącznie wspomniane kary z Kodeksu wykroczeń – ale do więzienia na dwa lata nie pójdziemy.

Gdy UTO zostanie uregulowane jak pojazd, powrót na e-hulajnodze z mocniejszej imprezy będzie oznaczał ryzyko dużych kłopotów. Nie wiadomo jeszcze tylko jak dużych. Fot ZD/SmartRide.pl
UTO ma silnik. Chyba więc jest mechaniczne.

Niekoniecznie, bo rower wspomagany elektrycznie też ma silnik – a nie jest pojazdem mechanicznym. A przecież UTO jest na swój sposób rowerem.

Skąd właściwie wiadomo, że rower elektryczny nie jest pojazdem mechanicznym?

To w ogóle nie jest zapisane w ustawach. Ale pewną wytyczną do określenia czy pojazd jest mechaniczny, czy też nie, stanowi wyrok Sądu Najwyższego: “Pojazdem mechanicznym w ruchu lądowym jest każdy pojazd drogowy lub szynowy napędzany umieszczonym na nim silnikiem, jak również maszyna samobieżna i motorower. Nie są pojazdami mechanicznymi rowery zaopatrzone w silnik pomocniczy o pojemności nieprzekraczającej 50 cm3 pod warunkiem, że zachowują wszystkie normalne cechy charakterystyczne budowy umożliwiające ich zwykłą eksploatację jako rowerów”.

Silnik o pojemności? Mówimy o napędzie elektrycznym.

To dość stary wyrok.

A kwestia parkowania hulajnóg w mieście? Zostawmy sharing, bo to osobny temat, ale czy dla prywatnych właścicieli cokolwiek się zmieni?

Będą mogli parkować hulajnogi na chodniku na tych samych zasadach, jak rowerzyści swoje rowery: jeśli szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni pieszym ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m.

Wkrótce zapraszamy na drugą część rozmowy – omówimy konsekwencje prawne, jakie “ustawa o UTO” i proponowane przepisy miałyby dla wypożyczalni hulajnóg sharingowych, ich klientów oraz dla miast.


Nie przegap ciekawych tekstów! Obserwuj nas na Facebooku lub Twitterze 🙂