Nawet bardzo wyrywkowa i pobieżna lektura opublikowanych już pism z uwagami złożonymi w konsultacjach „ustawy o UTO” (jest to projekt Ministerstwa Infrastruktury, mający uregulować status prawny urządzeń transportu osobistego, w tym elektrycznych hulajnóg, potraktowanych w nim podobnie jak rowery) pokazuje, że pogodzenie wszystkich racji jest niemożliwe. Zgłoszone uwagi idą często w diametralnie odmiennych kierunkach.

Wiele z nich postuluje liberalizację projektu – wyrażoną w poluzowaniu zarówno przepisów regulujących ruch UTO, jak i wymogów oraz ograniczeń technicznych (dopuszczalna masa, maksymalna prędkość, wymiary) nałożonych na te pojazdy. Inne przeciwnie – oczekują zaostrzeń, które de facto zrównują UTO z motorowerami (co w praktyce oznaczałoby koniec wizji masowego ruchu e-hulajnóg w centrach miast i dławik na rozwój tego rynku). Do resortu infrastruktury wpłynęło przeszło 100 pism od różnych podmiotów i osób prywatnych, skala rozbieżności przekracza możliwości omówienia tematu w krótkim artykule.

Można jednak zauważyć jeszcze coś. Pojawienie się elektrycznych hulajnóg – którym w obecnym stanie rzeczy dość trudno jest znaleźć dla siebie miejsce na ulicy – skłania niektórych autorów do stawiania postulatów, które wykraczają poza regulowanie samych tylko UTO, lecz oznaczają szerszą i głębszą reorganizację obecnych przepisów. Co samo w sobie jest ciekawe, niezależnie od merytorycznej oceny konkretnych pomysłów.

Rowery na chodniki

Jak się wydaje, najbardziej kompleksowe zmiany w obecnych przepisach drogowych chciałby w związku z UTO przeforsować Śląska Koalicja Rowerowa. Stowarzyszenie to popiera (w odróżnieniu od wielu innych organizacji rowerowych) zrównanie UTO z rowerem. Popiera też zawarte w projekcie (a to jeden z bardziej kontrowersyjnych zapisów) prawo dla UTO do jeżdżenia po chodnikach, gdy brak jest drogi dla rowerów, a dozwolona prędkość na jezdni przekracza 30 km/h.

Zarazem jednak postuluje rozwiązanie idące dużo dalej – zezwolenie w takim przypadku wszystkim rowerom na poruszanie się chodnikiem (z zachowaniem bezwzględnego pierwszeństwa pieszych). Skrótowo referując rozumowanie Koalicji: jadące 50 km/h samochody są znacznie bardziej niebezpieczne na jezdni dla rowerzystów, niż jadący 15 km/h rowerzyści dla pieszych na chodniku (biorąc pod uwagę wzajemne relacje masy, różnice w prędkości oraz fakt, że tak rowerzyści czy hulajnogiści, jak i piesi nie są chronieni przez karoserię, w odróżnieniu od kierowców).

Koalicja chce też zniesienia minimalnej szerokości chodnika, po którym mogłyby się poruszać się UTO (wg projektu chodnik musi wtedy mieć min. 2 m) oraz rowery. Tu również pada wiele argumentów. „Strach przez niebezpiecznym ruchem zmotoryzowanym jest silniejszy niż przed mandatem” – pisze Jan Chrapek, prezes Śląskiej Koalicji Rowerowej, wskazując, że właśnie dlatego rowerzyści obecnie jeżdżą chodnikiem także tam, gdzie nie mogą robić tego legalnie.

Tempo 30 na wszystkich jezdniach

W uwagach Koalicji znajdujemy jeszcze bardziej rewolucyjny postulat – jeśli nie doszłoby do proponowanego wpuszczenia rowerzystów na chodniki, to wtedy należy

„wprowadzić ograniczenie prędkości do 30 km/h na wszystkich jezdniach, którymi poruszają się rowerzyści w ruchu ogólnym”.

Czyli na tych jezdniach, przy których nie ma dróg dla rowerów. To z kolei oznaczałoby realną możliwość masowego wyjechania e-hulajnóg na jezdnie, między wolno jadące samochody. Jest tez postulat taki: „Z przepisów ustawy powinno jasno wynikać, że kierujący rowerem (w tym UTO) może przejeżdżać po przejściach dla pieszych pod warunkiem ustępowania miejsca pieszym oraz ustąpienia pierwszeństwa pojazdom na jezdni”.

Całość tych propozycji można przeczytać tutaj. Naszą uwagę zwróciły, bo w odróżnieniu od wielu innych – nierzadko zakładających sprzeczne interesy użytkowników elektrycznych hulajnóg i rowerów – te oczekują dla obu tych środków lokomocji równego traktowania i większych praw na drodze, kosztem samochodów, a w pewnym stopniu też pieszych.

Informacje o innych uwagach i postulatach do projektu lex UTO (wyłuskamy wybiórczo i subiektywnie te, które wydadzą nam się z różnych względów intrygujące – niezależnie od naszej własnej oceny danych postulatów) będziemy na bieżąco publikować w naszych social mediach – Facebooku i Twitterze.


• Czytaj też:

Ustawa o UTO budzi protesty prywatnych użytkowników i branży

Projekt “ustawy o UTO”. Hulajnoga to rower, ale nie do końca