Warszawa przywitała różnolorowe e-hulajnogi Dott rzęsistym deszczem. Pierwszy dzień na rynku nie przyniesie więc raczej firmie dużej liczby wypożyczeń, tym bardziej, że na ulicach stolicy ruch wciąż jest niewielki, z uwagi na pandemię koronawirusa. Dott twierdzi jednak, że początki i tak traktuje głównie testowo.

– Od dzisiaj można spotkać około 500 naszych hulajnóg. Dzisiaj skupiliśmy się na testach systemu. W razie braku kłopotów będziemy systematycznie zwiększać dostępność naszych hulajnóg – przekazał nam Borys Pawliczak, menedżer generalny Dott Polska, gdy zapytaliśmy o plany firmy co do działalności w Polsce.

Dużo hulajnóg, duża strefa i pakiety

Nowych pojazdów już na starcie jest więc niemało – a szybko ich przybędzie. Osoba zaznajomiona z polskimi planami Dott twierdzi, że w ciągu najbliższych tygodni liczba hulajnóg tej firmy w Warszawie może sięgnąć nawet “małych kilku tysięcy”. To bardzo dużo, jak na obecną ofertę tego środka lokomocji. Dla porównania – pod koniec kwietnia wszystkich współdzielonych e-hulajnóg w Polsce (udostępnianych wtedy w 20 miastach) było niespełna 4,5 tys.

Aktualizacja 07.05.2020: W informacji prasowej Dott ogłosił wprowadzenie 1,5 tys. hulajnóg. “Rzeczpospolita” podaje, że wkrótce ma ich być 3 tys.

Dott Warszawa
Deszczowa premiera hulajnóg Dott w Warszawie przypomina, że mikromobilność ma niestety swoje ograniczenia pogodowe. Fot ZD/SmartRide.pl

Cennik Dott skonstruowany jest klasycznie: odblokowanie hulajnogi to koszt 2,7 zł, a każda rozpoczęta minuta jazdy – 0,49 zł. Zamiast promocyjnych kodów na darmowe przejazdy, stosowanych przez innych operatorów, firma zaoferowała na rozruch dwa pakiety startowe:
• dzienny za 5 zł: możliwość dwóch przejazdów dziennie po maks. 15 min. każdy;
• tygodniowy w cenie 19,99 zł: obejmuje aż 50 przejazdów 15-minutowych.

Łatwo policzyć, że tak wyceniona oferta pakietów prezentuje się na tle rynku bardzo konkurencyjnie. Jak się dowiedzieliśmy w firmie, pakiety w promocyjnych cenach najpewniej będą dostępne przez mniej więcej miesiąc. Potem stawki mają zostać urealnione.

Uwagę zwraca duża strefa, w której można wypożyczać i oddawać hulajnogi – sięga ona aż po peryferyjne dzielnice Warszawy (m.in. Bielany i daleki Ursynów), co samo w sobie sygnalizuje rozmach w planach. Podobnie dużą strefę ma w Warszawie jedynie Lime.

Więcej informacji o polskim rynku: patrz nasza Strefa Danych

Firma oferuje hulajnogi customowe, tj. produkowane specjalnie dla tej marki, zaprojektowane z myślą o sharingu. W przekazie marketingowym podkreśla takie cechy, jak dużą przyczepność kółek, podwójny system hamowania i szerokie podesty. Zgodnie z danymi w aplikacji zasięg naładowanych jednośladów to 18 km.

Dott, czyli hulajnogi z Europy

Firma Dott ma siedzibę w Amsterdamie, oferuje swoje e-hulajnogi m.in. w Brukseli, Paryżu i Lionie oraz Turynie. Jest to jeden z większych europejskich graczy na rynku mikromobilności, obok takich firm jak m.in. niemiecki Tier, szwedzki Voi, czy estoński Bolt (ten ostatni w kwietniu także wprowadził swoje hulajnogi do Warszawy). Jedno z ważniejszych stanowisk w kadrze zarządzającej Dott (head of operations) zajmuje Kacper Winiarczyk, menedżer, który w Polsce do 2017 roku był szefem Ubera.

Dott Kabaty
Strefa Dott sięga aż po krańce miasta – na zdjęciu hulajnogi na warszawskich Kabatach. Fot ZD/SmartRide.pl

Więcej na temat Dott pisaliśmy w styczniu, gdy firma, jeszcze przed pandemią, prowadziła rekrutację do polskiego zespołu (zapraszamy do lektury tego tekstu). – My sami określamy się przede wszystkim jako firma europejska, która ma siedzibę akurat w Amsterdamie. Nasi współzałożyciele są Francuzami, mamy pracowników z 33 krajów, także spoza Europy – mówił nam wtedy Borys Pawliczak.

Hulajnogi po resecie

Wejście spółki z Amsterdamu potwierdza, że obserwujemy ciekawy moment na rynku mikromobilności. Z jednej strony wiele światowych firm boryka się teraz z potężnymi problemami finansowymi – globalny lockdown spowodował, że ruch w miastach zamarł, a wypożyczenia nierzadko spadły niemal do zera. Na rynku nieuniknione wydają się roszady, przejęcia, zapewne także bankructwa.

• Czytaj też: Uber dofinansuje ratunkowo Lime

Z drugiej strony – wielką niewiadomą jest to, jak będzie wyglądała mobilność mieszkańców miast po pandemii, w warunkach unikania transportu zbiorowego. Co oznacza, że jest to także potencjalna szansa na zmianę nawyków transportowych na korzyść mikromobilności.

• Czytaj też: Jaki będzie transport w miastach po pandemii?

W Polsce w ostatnich tygodniach, mimo wciąż trwających ograniczeń w ruchu, oglądamy już trzeci debiut zagranicznego gracza hulajnogowego. Oprócz wspomnianego już Bolta, w ostatni weekend w Warszawie pojawiła się oferta hulajnóg mniejszej estońskiej firmy Scoot911. Polska jest także jednym z pierwszych rynków, na który w większej skali powraca amerykańska spółka Lime. Wycofał się natomiast jej największy globalny rywal Bird, jak dotąd nie powróciły także hulajnogi hive.

[Tekst aktualizowany 07.05.2020 o informacje na temat pakietów i liczby hulajnóg]


Chcesz być na bieżąco? Zapraszamy na naszego Twittera i Facebook