System dyscyplinujący rowerzystów korzystających z biksharingu Singapur oparł na popularnych kodach QR. Wszedł on w życie w połowie stycznia tego roku. W październiku singapurski urząd transportowy (Land Transport Authority – LTA), przy okazji informacji o przyznaniu licencji na bikesharing startupowi Moov Technology, podał dane o dotychczasowych efektach.

A te robią wrażenie. Od wprowadzenia systemu odsetek przejazdów zakończonych niefrasobliwym pozostawieniem roweru w nieodpowiednim miejscu spadł z 44 proc. do jedynie 13 proc – poinformował LTA.

Tylko w strefie z kodem QR

Systemy bikesharingowe w Singapurze działają bez stacji dokujących. Przepisy stanowią jednak, że użytkownik chcąc zakończyć przejazd i zdać rower musi zaprowadzić go do przeznaczonej do tego celu, oznakowanej żółtą linią rowerowej strefy parkingowej. Przy każdej z nich znajduje się zamontowany kod QR  – np. na tabliczce przytwierdzonej do chodnika.

Kod ten trzeba zeskanować, by wykazać, że dotarło się z rowerem do właściwego miejsca.

Kto tego nie zrobi – płaci dodatkowe 5 dolarów singapurskich kary. To w przeliczeniu niespełna 15 zł. A przy trzecim takim wykroczeniu w ciągu roku użytkownik na miesiąc „dostaje bana” na korzystanie ze współdzielonych rowerów.

Singapur bikesharing
Operatorzy od razu uprzedzają użytkowników o obowiązku “parkowania z QR kodem” – screenshot z witryny firmy SGBike

Jak podaje portal Channel New Asia, gdy wdrażano rozwiązanie w Singapurze istniało 210 tys. miejsc do zaparkowania rowerów w oznakowanych w ten sposób strefach, a władze zapowiadały, że do 2020 roku ta liczba wzrośnie do 267 tys.

Azjatyckie miasto-państwo słynie z rygorystycznych rozwiązań porządkowych. W tym przypadku system z QR kodami najwyraźniej pozwala pogodzić dużą dostępność współdzielonych rowerów z ładem na chodnikach. Bo sam bikesharing Singapur promuje jako sposób komunikacji – co widać po liczbie dostępnych do wypożyczenia jednośladów,

Według serwisu „The Straits Times” liczba współdzielonych jednośladów w 5,5-milionowym Singapurze sięgnie w połowie listopada 45 tys. sztuk. Wspomniany startup Moov Technology dostał licencję na udostępnienie 10 tys. rowerów, a działają tam jeszcze dwie inne firmy – SGBike z 25 tys. rowerów oraz Anywheel z 10 tys. (dla porównania – Veturilo w Warszawie to 5,5 tys. rowerów).

Zarazem za bikesharing Singapur inkasuje opłaty. „The Straits Times” podaje, że operatorzy płacą miastu w ramach licencji 15 dolarów (niecałe 45 zł) rocznie od jednego pojazdu.


• Czytaj też:

E-skutery, bateriomaty, sharing i technologia. Mikromobilna ofensywa Gogoro