Czy rowery Veturilo będą jeszcze dostępne w Warszawie w 2021 roku? Jest to już niemożliwe, gdyby miejskie procedury miały przebiegać zgodnie z wcześniejszym planem. Stołeczny Zarząd Dróg Miejskich przedstawił dziś jednak plan B. Daje on nadzieje na to, że stołeczny bikesharing jednak w przyszłym roku zadziała, a Warszawa nie podzieli losów Trójmiasta i Krakowa, które swoje rowery publiczne na dłuższy czas straciły.

Obecny sezon Veturilo jest ostatnim z czteroletniej umowy zawartej firmą Nextbike Polska na prowadzenie stołecznego bikesharingu – od 2021 roku system miał się mocno zmienić. ZDM ogłosił nową wizję i przetarg w marcu. Z jego zwycięzcą miasto planowało podpisać umowę aż na osiem lat, do 2028 roku.

• CZYTAJ TEŻ:
Jak się zmieni Veturilo od 2021 roku i dlaczego?

Stan pandemii, lockdown, kilkutygodniowy zakaz korzystania z rowerów publicznych w Polsce, perturbacje ekonomiczno-biznesowe na świecie – to wszystko spowodowało, że wypadki potoczyły się inaczej.

Rozstrzygnięcie najwcześniej jesienią

W przetargu ofertę złożył tylko jeden gracz – konsorcjum, na czele którego stoi hiszpańska firma Marfina (na rynku bikesharingowym używa marki Moventia). Oferta Hiszpanów znacznie przekroczyła budżet, jaki kalkulował ZDM, przygotowując przetarg. Marfina jest gotowa podjąć się zadania za cenę niemal 171 mln zł netto. ZDM na sfinansowanie zamówienia zamierzał przeznaczyć 128 mln zł – i to brutto.

Dotychczasowy operator, główny gracz na rynku bikesharingu w Polsce, w ogóle nie złożył oferty. Nextbike Polska przeżywa perturbacje biznesowe (trwa postępowanie układowe z wierzycielami), spółka uznała też, że realizacja kontraktu na warunkach finansowych i organizacyjnych oczekiwanych przez miasto jest w obecnych realiach niemożliwa.

• CZYTAJ TEŻ:
Wielki znak zapytania po otwarciu ofert w przetargu na nowe Veturilo

“W trakcie pandemii nie było szans wygospodarowania w budżecie Warszawy takiej kwoty na rozstrzygnięcie przetargu. Stąd też decyzję o jego dalszym losie odłożyliśmy do jesieni. Wówczas będzie wiadomo więcej o sytuacji finansowej miasta i o tym, czy Rada Warszawy przyzna dodatkowe pieniądze” – napisał ZDM w opublikowanym dziś komunikacie.

Urząd przyznał, że nierealne jest uruchomienie nowego Veturilo w 2021 r. W tej wersji umowę z nowym operatorem trzeba było podpisać jeszcze w lipcu, dając mu czas na przygotowanie systemu, wyprodukowanie i dostawę rowerów i stacji. Ewentualne rozstrzygnięcie przetargu jesienią (co i tak nie jest pewne) oznacza co najmniej kilkumiesięczne opóźnienie startu nowych rowerów.

Veturilo 2021 z przetargu pomostowego

Z komunikatu ZDM wynika, że urząd przyjął plan B, z nadzieją, że pozwoli on utrzymać ciągłość funkcjonowania rowerów “na wypadek gdyby przetarg na nowego operatora trzeba było unieważnić lub termin podpisania umowy znacząco opóźnił start nowego Veturilo”.

Plan ten nazwano „systemem pomostowym”. ZDM zamierza równolegle do głównego przetargu ogłosić drugie postępowanie i wybrać w nim operatora zastępczego, który poprowadziłby Veturilo w sezonie 2021, do czasu uruchomienia systemu docelowego.

Dopuszczamy korzystanie z używanego sprzętu, co znacznie przyspiesza uruchomienie systemu pomostowego i daje szansę na rozpoczęcie sezonu 1 marca 2021 r. – napisał ZDM. Jak podał urząd, przetarg obejmie dotychczasową liczbę stacji (331) i standardowych rowerów (4870). Oferent może zaproponować system stacyjny (jak dotąd) lub zmodyfikowany (stacje bez terminali, rowery wyposażone w komputer umożliwiający wypożyczenie). Ta wariantowość ma poszerzyć katalog zainteresowanych operatorów.

“Jeżeli ceny zaproponowane w przetargu będą atrakcyjne, a umowa zostanie podpisana przed końcem października, warszawiacy będą mieli gwarancję możliwości dalszego korzystania z Veturilo bez zakłóceń, niezależnie od opóźnienia w uruchomieniu docelowego systemu Veturilo” – czytamy w komunikacie ZDM.


Zapraszamy na nasz profil na Facebooku i Twitterze

• Czytaj też:

Jak czeski Freebike wygrał milionowy przetarg na nowe warszawskie Verturilo. I co było potem