Oprócz licznych atutów, e-hulajnogi mają również pewne słabości. Dzisiaj zajmiemy się jedną z nich – a mianowicie kwestią wrażliwości na wodę. Pytanie o to, czy elektryczną hulajnogą można jeździć w deszczu, nurtuje wielu użytkowników, a obawa o zalanie i uszkodzenie sprzętu to jedno z największych źródeł ich niepokoju. A także – niestety – duże ograniczenie funkcjonalne tych pojazdów.

Pojechałbym do pracy hulajnogą – ale co zrobię, jeśli po południu będzie padało? Że ja zmoknę, to pół biedy, gorzej, że zmoknie i uszkodzi się sprzęt… – czy tego typu obawy użytkowników są uzasadnione czy na wyrost?

Rozmawiamy o tym z Olkiem Grędą, właścicielem warszawskiego serwisu Mija Serwis – specjalistą, który przeserwisował już grubo ponad tysiąc elektrycznych hulajnóg, i z którym redakcja SmartRide.pl rozpoczyna regularną współpracę merytoryczną.

Aleksander Gręda, Mija Serwis
Z Olkiem Grędą, właścicielem Mija Serwis w Warszawie, nawiązaliśmy współpracę, której efektem będzie seria poradników i przekrojowych materiałów o e-hulajnogach – w formie tekstów i wideo. Fot. ZD / SmartRide.pl
Zbigniew Domaszewicz: Użytkownicy elektrycznych hulajnóg, zwłaszcza ci początkujący, mogą czuć się lekko zdezorientowani. Widzą sprzęty  sharingowe, które stoją na ulicach w najgorszą pogodę i nic złego im się nie dzieje. Potem w instrukcji czytają, że swoją własną hulajnogą nie mogą jeździć w  deszczu, nawet niewielkim, i że producent tego stanowczo zabrania. Na forach dyskusyjnych spotkają historie o hulajnogach, którym zaszkodziło kilka kropel deszczu, a obok widzą filmy, jak ktoś jeździ bez zahamowań po kałużach i twierdzi, że wszystko jest ok. Jak jest naprawdę?

Aleksander Gręda: Hulajnogi sharingowe faktycznie stoją na ulicach nawet w potężnych deszczach, ale one są do tego specjalnie przystosowane. To są konstrukcje z jednej strony nieco uproszczone, a z drugiej wzmocnione. Wszystkie wrażliwe podzespoły zostały w nich szczególnie zabezpieczone przed wodą. W sprzętach na rynek prywatny takich rzeczy się nie robi.

A rowery elektryczne? Na nich przecież można jeździć w deszczu, przez kałuże czy myć je wodą…

To jeszcze inny przypadek. Rowery elektryczne produkuje się już od dawna, porządnej klasy e-bike’i są lata świetlne przed hulajnogami jeśli chodzi o rozwiązania techniczne. W dobrych markowych e-rowerach wszystkie wrażliwe na wodę podzespoły elektroniczne są doskonale zabezpieczone. Są też wyżej ulokowane, co również ma znaczenie.

Na pewno kiedyś producenci elektrycznych hulajnóg dopracują to w podobnym stopniu i będziemy mieli hulajnogi w pełni odporne na warunki atmosferyczne. W zasadzie już dziś mogłyby takie być, tylko ich cena byłaby wtedy zbyt wysoka jak na to, co akceptują obecnie klienci.

Powszechnie spotykaną klasą szczelności prywatnych e-hulajnóg jest obecnie IP54. Pierwsza cyfra określa odporność na pył, druga na wilgoć i to ona nas teraz interesuje. Klasa IP54 oznacza, że urządzenie jest w pewnym stopniu zabezpieczone przed wodą – ale tylko w pewnym.

Najczęściej jest to jedynie odporność na chwilowe ochlapanie, rozbryzgi wody z różnych kierunków. Ale na oblewanie strugami wody, czyli np. mocny deszcz – już nie. Ani na jakiekolwiek zanurzenie.

Praktycznie żadna elektryczna hulajnoga na rynku detalicznym nie jest wodoodporna ani fabrycznie uszczelniona. Dlatego producenci zaznaczają już w instrukcji, że zalanie czy zawilgocenie sprzętu oznacza utratę gwarancji. A do tego często umieszczają w hulajnogach wskaźniki, które po otwarciu sprzętu pokażą, czy kiedyś nie dostała się do niego woda. „Pozytywny” wynik testu to koniec gwarancji.

Jazda w deszczu może być przyczyną tego, że elektryczna hulajnoga "złapie wodę". A wtedy we wnętrzu pokazdu zacznie rozwijać się korozja
Wilgoć, która dostanie się do środka e-hulajnogi, będzie powoli – początkowo niespostrzeżenie – nadżerała jej podzespoły. Problemy pojawią się z czasem. Fot. Olek Gręda
Różnych rozwiązań konstrukcyjnych w hulajnogach elektrycznych jest mnóstwo. Nasuwa się więc kolejne pytanie – jak ocenić czy „mój model” należy do tych bardziej wrażliwych na wnikanie wody, czy do tych mniej podatnych?

W praktyce w większości przypadków  tego nie da się ocenić. Wśród popularnych prywatnych e-hulajnóg tylko bardzo nieliczne modele mają podwyższoną odporność na wodę, do poziomu IPX5. Może to zabrzmieć zaskakująco, ale prawda jest taka, że nawet w ramach tego samego modelu jeden egzemplarz jest wykonany precyzyjniej i szczelniej, a w drugim podatność na wodę i ryzyko związane z jazdą w deszczu mamy większe.

Z czego to wynika?

Na przykład z tego, że pracownik w chińskiej fabryce akurat niedbale ułożył uszczelkę. Produkcja e-hulajnóg to wciąż jeszcze w sporej mierze manufaktura, więc takie są realia.

A jednak niektórzy jeżdżą także wtedy, gdy pada. I twierdzą, że nic się złego nie dzieje.

To prawda. Bo choć instrukcje jednoznacznie zakazują jazdy w nawet niewielkim deszczu, to doświadczenie podpowiada, że jednak czasem można jeździć bezkarnie. Ale bardzo dużo zależy tu od szczęścia.

Ktoś może miesiącami śmigać po mokrych chodnikach, przez błoto pośniegowe, czy trafiać na deszcz – sam tak kiedyś robiłem i wszystko było ok. Ale jeśli masz pecha, to nawet drobny opad może uszkodzić sprzęt, bo jakaś kropla trafi akurat w newralgiczny punkt. Jest to w ogromnej większości kwestia losowa.

Czasem deszcz może nas złapać w trasie, w nieprzewidzianej sytuacji, gdy nie możemy się ukryć i przeczekać. Jak zminimalizować ryzyko, gdy już wiemy, że nie uda się go uniknąć całkowicie?

W takiej sytuacji na pewno ograniczmy prędkość – będą mniejsze rozbryzgi, w dodatku mokra nawierzchnia jest śliska, więc i niebezpieczna. A jeżeli mamy ze sobą np. torebkę foliową, to warto chociaż trochę zabezpieczyć nią manetkę gazu i wyświetlacz, chroniąc w ten sposób elektronikę sterującą.

Zwykła torebka foliowa może trochę pomóc gdy na hulajnogę pada deszcz
Gdy już nie da się uniknąć zamoczenia, warto zrobić co się da – wtedy nawet zwykła torebka foliowa pomoże chociaż trochę zabezpieczyć urządzenia na kierownicy. Fot. ZD / SmartRide.pl

Takie partyzanckie sposoby nie dają oczywiście żadnej gwarancji, ale jednak zmniejszają prawdopodobieństwo uszkodzenia.

Jest jeszcze jedna rzecz. Mówiliśmy o przewodach i awariach elektroniki, a są jeszcze elementy mechaniczne. Czy woda, błoto, brud z chodników i ścieżek wpływają na tempo zużywania się tych podzespołów?

Wpływają w przypadku łożysk albo elementów układu hamulcowego, zwłaszcza jeśli mamy hamulce tarczowe. Podczas jazdy w tzw. syfie klocki hamulcowe zużywają się znacznie szybciej, czasem wystarczy jedna dłuższa przejażdżka po mokrym i skuteczność hamowania bardzo mocno spada. Mieliśmy też przypadki, w których silnik z elektronicznego punktu widzenia był sprawny, ale korozja wywołana obecnością wody doprowadziła do jego mechanicznego zablokowania.

Podsumowanie: hulajnoga elektryczna a deszcz

  • Najczęściej spotkana klasa wodoodporności prywatnych elektrycznych hulajnóg to IP54 (IPX4). Oznacza ona odporność jedynie na rozbryzgi wody czy przelotne, lekkie ochlapanie. Taki sprzęt nie jest przeznaczony do jazdy w deszczu, nie nadaje się także do przechowywania na otwartym balkonie, gdzie może na niego padać.

  • W praktyce, nawet w obrębie tego samego modelu może się trafić egzemplarz bardziej podatny na wodę – lub bardziej na nią odporny. Uszkodzenie e-hulajnogi przez wodę bywa kwestią w znacznym stopniu losową.

  • Jeśli wybieracie się np. rano do pracy czy szkoły e-hulajnogą – lepiej sprawdźcie prognozę pogody także na popołudnie lub wieczór, kiedy będziecie wracać. A zostawiając ją na dłużej, korzystajcie, jeśli jest taka opcja, z zadaszeń albo wiat (a najlepiej zabierajcie ze sobą e-hulajnogę do budynku, bo nawet pod wiatę wodę może zawiewać).

  • Jeśli musicie jechać elektryczną hulajnogą w deszczu, bo np. opad złapie was w trasie  – ograniczcie prędkość. Warto zawsze mieć ze sobą nawet tak trywialną rzecz jak reklamówka czy torebka foliowa, którą można w pewnym stopniu urządzenia przy kierownicy.

  • Jak to zwykle bywa, są dwie szkoły. Jedni powiedzą, że elektryczną hulajnogę mają po to, żeby jeździć nią zawsze, gdy potrzebują, w każdych warunkach. A jeśli coś się szybciej zużyje czy popsuje – trudno. Inni zachowają sobie hulajnogę na odpowiednio dobre warunki, do których bardziej się nadaje, a w złą pogodę wybiorą inny środek lokomocji, albo np. wynajmą hulajnogę na minuty. To kwestia indywidualnego podejścia.

⇒ UWAGA: w najbliższych dniach dodamy do artykułu film. Zapraszamy do subskrybowania naszego kanału na YouTube.

⇒ WKRÓTCE: Co zrobić, gdy moja e-hulajnoga zamokła na balkonie, napadał na nią deszcz w trasie, została zachlapana? Temat będziemy kontynuować w kolejnych odcinkach, o których powiadomimy Was na naszej stronie na Facebooku.


WSPARCIE