Jak wiadomo, hulajnoga elektryczna to pojazd dość wrażliwy na wodę, a co za tym idzie – może być nieodporny na takie wydarzenia jak zamoczenie, zachlapanie, nie mówiąc już o większym zalaniu. Dlatego dzisiaj zajmiemy się tematem co zrobić, jeśli nasza e-hulajnoga miała kontakt z wodą. A to prawdopodobnie  wcześniej czy później się zdarzy, bo jak wiadomo – taki mamy klimat.

Jak wtedy działać? Reagować czy poczekać? Próbować suszyć sprzęt czy pozostawić aż sam wyschnie? A może od razu wieźć hulajnogę do warsztatu?

Odpowiedzi na te pytania udziela poniżej Olek Gręda, właściciel warszawskiego serwisu Mija Serwis – specjalista, który przeserwisował już grubo ponad tysiąc elektrycznych hulajnóg, i który współpracuje merytorycznie z redakcją SmartRide.pl.

Olek Gręda mówi co robić gdy elektryczna hulajnoga uległa zamoczeniu, zachlapaniu lub zalaniu
Olek Gręda, właściciel Mija Serwis, współtworzy poradniki SmartRide.pl. Fot ZD/SmartRide.pl

Jak duże jest zagrożenie? Trzy typowe przypadki

Z jednego z wcześniejszych materiałów mogliście się dowiedzieć, że dzisiejsze elektryczne hulajnogi – z wyjątkiem tych sharingowych, specjalnie przystosowanych do trudnych warunków pogodowych – NIE są wodoodporne. W dodatku podatność sprzętu na uszkodzenia związane z wodą to w większości rzecz losowa – nawet w obrębie tego samego modelu. Więcej na ten temat przeczytacie w tekście podlinkowanym poniżej.

Ale zamoczenie zamoczeniu nierówne. Najczęściej do kontaktu elektrycznej hulajnogi z wodą dochodzi w kilku typowych sytuacjach. Dlatego najpierw rozpatrzymy je po kolei, a potem zastanowimy się jak wtedy działać.

Jazda po mokrej nawierzchni lub przez kałuże

W praktyce mokry asfalt czy nawet niewielkie, płytkie kałuże raczej nie powinny narobić dużej szkody. Hulajnoga ma zazwyczaj błotniki, a woda podczas jazdy rozpryskuje się na raczej boki. To jest więc najmniej problematyczna sytuacja. Po takim epizodzie sprzęt warto obserwować (niżej piszemy na co zwracać uwagę), ale nie powinien on być źródłem wielkiego niepokoju.

Jazda w deszczu

Tu oczywiście najistotniejsze jest to, o jaki deszczu mówimy. Czasem może chodzić o lekki opad, ale czasem może nas złapać ulewa, przed którą nie ma gdzie się schronić.

W przypadku lekkiego deszczu, choć jazda jest wtedy niezalecana, to można mieć nadzieję, że jednak nic złego hulajnodze się nie stanie. Najczęściej spotykana klasa wodoodporności e-hulajnóg (IPX4) dopuszcza drobne zachlapanie.

Przy ulewie czy oberwaniu chmury jest już inaczej. Wtedy mamy duży słup wody i ryzyko przeniknięcia wody do ważnych podzespołów pojazdu staje się oczywiście znacznie większe.

Deszcz napadał na hulajnogę zaparkowaną, np. na balkonie

To także jest częsty przypadek – zamoczenie sprzętu, który stał nieruchomo, np. zaparkowany pod gołym niebem albo przechowywany odsłonięty na balkonie. Czy taka sytuacja to duży to problem?

Niestety, potencjalnie tak. Deszcz, który pada na hulajnogę stojącą bez ruchu może być nawet gorszy, niż gdy pada podczas jazdy. To dlatego, że woda swobodnie opływa wtedy nieruchome urządzenie i tym łatwiej znajduje sobie drogę do środka, przenikając w newralgicznych punktach.

I jeszcze jedno przy okazji: elektrycznej hulajnogi NIE myjemy wężem ogrodowym, ani tym bardziej myjką ciśnieniową. Niby oczywistość, ale…

E-hulajnoga po zamoczeniu lub zalaniu – co robić?

To wszystko, co powiedzieliśmy wyżej, to jednak tylko ocena prawdopodobieństwa uszkodzeń. Zasada jest taka – jeśli hulajnoga miała kontakt z wodą, to znaczy, że mogą zdarzyć się usterki. Jeśli nie od razu, to po jakimś czasie.

Dlatego po bardzo mocnym zalaniu najbezpieczniej będzie od razu zawieźć sprzęt do serwisu, by skontrolowano go tam na wszelki wypadek.

W „standardowych” sytuacjach nie ma jednak takiej potrzeby, bo bardzo możliwe, że mimo zachlapania nic złego się nie stało. Warto natomiast wtedy zadziałać tak, żeby zminimalizować ryzyko i wysokość ewentualnych strat.

1. Osuszamy z zewnątrz miejsca, gdzie wchodzą przewody

Po pierwsze, osuszmy hulajnogę z zewnątrz. To nie zatrzyma tej wody, która już mogła spenetrować sprzęt, ale przynajmniej powstrzymamy dalsze zaciekanie. Szczególnie dokładnie trzeba osuszyć miejsca, w których wiązki przewodów wchodzą do hulajnogi, bo to one są dla wody drogą do środka.

Może się nasunąć pytanie – czy warto przyspieszać suszenie? Na przykład wystawiać hulajnogę na słońce, postawić obok kaloryfera, albo puścić na nią ciepłe powietrze z dmuchawy elektrycznej? Otóż – nie. Na tym etapie to już raczej nic nie da, a elektryczną hulajnogę lepiej trzymać z daleka od źródeł wysokiej temperatury.

2. Jeśli potrafimy – otwieramy hulajnogę

Teraz sugestia dla tych, którzy są gotowi samodzielnie wykonać proste czynności techniczne.

  • Jeśli wiecie, jak to zrobić w swojej hulajnodze, możecie odkręcić śruby i otworzyć podest, żeby zobaczyć czy nie ma tam wody, czy bateria i przewody w środku są suche. Jeśli wewnątrz widać gdzieś wodę czy wilgoć – trzeba mechanicznie ją osuszyć (np. papierowym ręcznikiem) i pozostawić na dłużej otwarty podest, żeby odparowała. W tym przypadku ewentualnie można owiewać co jakiś czas wentylatorem.
  • Na tej samej zasadzie można też zajrzeć do panelu sterowania, gdzie też często wystarczy odkręcić kilka śrubek.

Ale pamiętajcie, że jeśli sprzęt jest na gwarancji, to samodzielne otwarcie podestu lub innych podzespołów może skutkować jej utratą. Jeśli nie jesteście przygotowani na takie działania techniczne – lepiej to sobie odpuście.

I to właściwie wszystko, co możemy zrobić zaraz po kontakcie z wodą. Teraz czas na drugi etap – uważną obserwację sprzętu.

3. Czas na dłuższą obserwację

Jeśli woda spenetrowała urządzenie, to najczęściej będzie je uszkadzać powoli, w miarę postępowania korozji. Przez pewien czas hulajnoga może się zachowywać zupełnie zwyczajnie, ale problem będzie, niestety, narastał w ukryciu. Dlatego po przygodzie z wodą trzeba być przez dłuższy czas szczególnie czujnym.

Dziwne zachowanie to sygnał alarmowy – najpewniej mamy zwarcie

Zwracajmy uwagę na to czy hulajnoga nie zacznie się nagle w jakikolwiek sposób dziwnie się zachowywać. Jeśli np. na włączenie jakiegoś przycisku reaguje inaczej niż powinna, nie włącza się któraś lampka albo coś nagle włącza się samo itp, itd – to są od razu sygnały alarmowe, bo to znaczy, że gdzieś powstaje zwarcie.

I nawet jeśli ten objaw potem ustąpi, to najpewniej jest tylko kwestią czasu, aż powróci z większą siłą lub w innej formie.

Jeśli więc pamiętamy, że nasz sprzęt miał kontakt z wodą, a po jakimś czasie zaczynają pojawiać się dziwne objawy, to znaczy, że jest problem.

Jeśli sprzęt wariuje – jak najszybciej do serwisu

A wtedy wskazana jest jak najszybsza reakcja, bo jest już niemal pewne, że gdzieś atakuje korozja. Odstawienie hulajnogi na dłużej, z nadzieją, że może się sama naprawi, to wtedy zła decyzja (choć zarazem, jak podpowiada obserwacja, dość popularna, bo użytkownik usuwa sobie w ten sposób problem sprzed oczu).

Słyszę czasem takie historie, zwłaszcza od klientów, którzy nie używają hulajnogi na co dzień. Kogoś złapał deszcz, potem sprzęt zaczął się dziwnie zachowywać, więc zaniósł go do garażu na dwa miesiące, aż będzie miał więcej czasu, żeby zająć się sprawą. To duży błąd. Gdy korozja postępuje, szanse na uratowanie elektroniki maleją z dnia na dzień. W tym przypadku czas to pieniądz, więc jeśli coś się dzieje – nie zwlekajmy z wyjaśnieniem przyczyny.

– opowiada o swoich doświadczeniach serwisowych Olek Gręda.

I jeszcze jedna rzecz. Skupialiśmy się na awariach elektroniki, ale trzeba też mieć świadomość, że jazda w złych warunkach, wodzie, błocie, brudzie, może przyspieszyć zużywanie się także komponentów mechanicznych, np. klocków hamulcowych (mówiliśmy  tym w poprzednim materiale).

Podsumowanie

  • Jeśli doszło do zamoczenia zachlapania hulajnogi, osuszcie z zewnątrz przede wszystkim miejsca, w których wchodzą wiązki przewodów.
  • Jeżeli wiecie, jak to zrobić i nie boicie się utraty gwarancji – otwórzcie podest. Jest pod nim m.in. bateria. Jeśli pod podestem, na przewodach lub podzespołach widać wodę – osuszcie ją i zostawcie sprzęt do odparowania.
  • Przez następne dni, a nawet tygodnie – testujcie uważnie hulajnogę. Każde nietypowe zachowanie to wtedy sygnał alarmowy.
  • A jeżeli zauważycie nienormalny objaw – nie czekajcie z wyjaśnieniem sytuacji tylko idźcie do serwisu. Szkoda sprzętu.
  • I pamiętajcie, że jazda po mokrym, błocie czy brudzie mogła wpłynąć też na szybsze zużycie się elementów mechanicznych, w tym hamulców.

Zasady postępowania po zamoczeniu czy zachlapaniu są więc proste (może z wyjątkiem samodzielnego rozkręcania sprzętu), ale warto poznać je z góry i mieć w głowie – żeby niepotrzebnie się nie stresować, ale zarazem żeby nie ignorować ryzyka uszkodzenia. My oczywiście życzymy, żeby każdy kontakt z wodą uszedł Wam na sucho.


⇒ POLECAMY: w najbliższych dniach dodamy do artykułu film. Zapraszamy do subskrybowania naszego kanału na YouTube oraz polubienia strony na Facebooku.

WSPARCIE