Gdzie najczęściej zdarzają się wypadki na elektrycznych hulajnogach, jakie są ich konsekwencje i jakie wnioski z tego płyną? Takie pytania zadała sobie organizacja Insurance Institute for Highway Safety (IIHS). Amerykańskie zrzeszenie branży ubezpieczeniowej przeanalizowało wypadki na e-hulajnogach, do jakich doszło od marca do listopada 2019 r. w Waszyngtonie. Kilka dni temu IIHS opublikował wyniki analiz.

Ciekawy – także w kontekście planowanych przepisów dla urządzeń transportu osobistego (UTO) w Polsce – jest rysujący się z badania dylemat: czy wolimy więcej wypadków mało groźnych, czy mniej, ale poważniejszych? W tym pierwszym przypadku – gdy brakuje  drogi rowerowej – elektryczne hulajnogi powinny być kierowane raczej na chodniki. W drugim – na jezdnie.

Ciekawe jest też co innego: elektryczna mikromobilność ma dość proste rezerwy bezpieczeństwa.

Krawężniki, dziury i znaki drogowe

W ramach badania rozmawiano z ponad 100 użytkownikami hulajnóg, którzy po kolizjach lub wypadkach trafili na izbę przyjęć George Washington University Hospital. Wyniki porównano też z wcześniejszym podobnym badaniem, które objęło 377 rowerzystów.

Pierwszy wniosek – w relacji do pokonywanych dystansów e-hulajnogi w sondażach IIHS jawią się jako bardziej “wypadkowy” środek transportu niż rowery (co odbiega od ustaleń ITF/OECD z początku tego roku).  Natomiast, choć same urazy hulajnogistów różniły się od urazów rowerzystów (m.in. częściej występował wstrząs mózgu i urazy czaszki), to stopień obrażeń u obu grup był podobny. Dodajmy – tylko 2 proc. badanych użytkowników e-hulajnóg w momencie wypadku nosiło kask.

IIHS zbadał wypadki na hulajnogach elektrycznych
Z uwagi na specyfikę wywrotek na hulajnogach, głowa i twarz jadącego są podczas wypadku mocno narażone. Dlatego warto nosić kask. Fot. Pixabay

Hulajnogiści dwukrotnie częściej niż rowerzyści ulegali wypadkom z powodu dziur lub nierówności w podłożu, wjechania w krawężnik czy kolizji ze znakami drogowymi. Z kolei rowerzyści mieli statystycznie trzykrotnie wyższą szansę na to, że zostaną potrąceni przez samochód.

· PORADNIK SMARTRIDE.PL
Jaki kask wybrać na hulajnogę elektryczną?

Większa wrażliwość hulajnóg na przeszkody miejskie wynika wprost z ich konstrukcji (w tym mniejszych kółek) i jazdy na stojąco. Ryzyko incydentu z udziałem samochodu jest mniejsze prawdopodobnie dlatego, że ich użytkownicy po prostu rzadko jeżdżą jezdnią. Wypadki na hulajnogach najczęściej – prawie trzy na pięć przypadków – miały miejsce na chodniku (zresztą czasem w miejscach gdzie jazda po chodniku nie była dozwolona).

O wpływie alkoholu na wypadki nic w dostępnym opracowaniu nie ma. Być może tego czynnika, uchodzącego za mocno niebezpieczny, tym razem nie badano.

· PRZECZYTAJ TEŻ:
“Test trzeźwości” przed wypożyczeniem hulajnogi w sobotnią noc

Co warto odnotować – z badania wynika, że użytkownicy elektrycznych hulajnóg w ogromnej większości sami płacą cenę za ryzyko. Sytuacje, gdy szpital musiał po wypadku udzielić pomocy postronnemu przechodniowi były rzadkością (kilka procent z wszystkich przypadków)

Drogi rowerowe to mniej wypadków UTO

Tylko jeden na pięciu poturbowanych użytkowników hulajnogi elektrycznej doświadczył swojego wypadku podczas jazdy po drodze lub pasie rowerowym (w USA pasy są częstszym rozwiązaniem) lub jadąc off-road. Autorzy raportu odnotowali zależność – gdy dochodziło do hulajnogowych wypadków, drogi rowerowej najczęściej obok po prostu nie było.

– Używamy pasów rowerowych, kiedy tylko one są. Ale gdy ich nie ma, to nie czuję się zbyt bezpiecznie jadąc wśród ruchu drogowego – mówiła cytowana w opublikowanym materiale 23-letnia studentka Kavita Kothari. Jak przyznała – w takich przypadkach i ona, i jej znajomi kierują e-hulajnogę na chodnik.

Wniosek z tego płynie prosty – coraz większa popularność UTO nie będzie powodować w miastach wzrostu zagrożeń drogowych, jeśli lekkie elektryki będą miały do dyspozycji dobrą infrastrukturę rowerową.

· PRZECZYTAJ TEŻ:
Strategie rowerowe miast powinny uwzględniać UTO i mikromobilność

W przypadku jej braku, jak przyznaje sama autorka badań i wiceprezes IIHS Jessica Cicchino, “nie jest jasne, gdzie hulajnogi elektryczne powinny jeździć”. – Nasza badania wskazują, że wypędzenie hulajnóg z chodników na jezdnię naraża użytkowników na poważniejsze obrażenia. Z kolei jeśli utrzymamy obecny stan rzeczy, wypadki będą liczniejsze, choć mniej groźne – mówi Cicchino, cytowana w komunikacie IIHS.

Bezpiecznej jazdy warto się nauczyć

Z badań IIHS wyłoniła się jeszcze jedna prawidłowość, która rokuje optymistycznie:

U prawie 40 proc. badanych wypadek nastąpił podczas pierwszej jazdy e-hulajnogą

Dla porównania – u rowerzystów 80 proc. uczestników wypadków podało, że w sezonie jeździ rowerem przez większość dni w tygodniu, czyli czysto statystycznie są bardziej narażeni.

To znaczy, że w przypadku e-hulajnóg można dostrzec ukryte rezerwy bezpieczeństwa – dane sugerują, że podszkolenie się w jeździe na elektrycznej hulajnodze i nabranie doświadczenia będzie procentować zmniejszeniem ryzyka wypadku. Jazda na tym jednośladzie wydaje się prosta, ale trzeba się nauczyć rozpoznawać pułapki na ulicy i dowiedzieć się, jak ich unikać. – Brak doświadczenia zwiększa ryzyko przy każdym środku transportu – podsumowuje Cicchino.


Świat jedzie do przodu. Obserwuj nas na Facebooku lub Twitterze