Hulajnogi elektryczne odpowiadają średnio za 7,8 proc. „ruchu rowerowego” w Warszawie. Jest to o jeden punkt procentowy więcej niż rok wcześniej – wynika z opublikowanego w ubiegłym tygodniu przez warszawski ZDM raportu Pomiary ruchu rowerowego 2025. Są to cykliczne pomiary przeprowadzane co roku w szczycie sezonu. W tym przypadku – wybrano dwa dni pod koniec maja i dwa dni w połowie czerwca 2025 roku, pomiarów dokonywano w godzinach intensywnego ruchu.
Pod zbiorczą nazwą „ruch rowerowy” analizowano nie tylko rowery, lecz także inne pojazdy, które w założeniu korzystają z infrastruktury rowerowej – czyli właśnie elektryczne hulajnogi oraz tzw. UTO (urządzenia wspomagające ruch, czyli np. elektryczne monocykle lub e-deskorolki). Uwzględniano także zwykłe hulajnogi, rolki czy deskorolki, w Prawie o ruchu drogowym określane jako tzw. urządzenia wspomagające ruch (UWR).
Jak prowadzono pomiary
Do badań wykorzystano przede wszystkim rejestrację wideo z późniejszą jej analizą. Jak wynika z raportu, kamery pomiarowe pojawiły się w 66 lokalizacjach i rejestrowały codzienny ruch na ulicach i ścieżkach – w ogromnej większości tam, gdzie jest dostępna infrastruktura rowerowa, czyli drogi lub pasy ruchu dla rowerów i ciągów pieszo-rowerowe.
Zebrane materiały uzupełniono danymi z 31 automatycznych liczników (APR), które działają nieprzerwanie, dostarczając pomiaru natężenia zarówno ruchu rowerowego, jak i samochodowego.
Raport liczy sobie 73 strony, poniżej przedstawiamy kilka wybranych wyników.
7,8 proc. to elektryczne hulajnogi. Przybyło ich
Najbardziej popularnym środkiem transportu, zgodnie z przewidywaniami, jest rower. Takich pojazdów w trakcie całego pomiaru zanotowano 121.164. Drugim środkiem transportu najchętniej wybieranym jest hulajnoga elektryczna – zaobserwowano ich 10.420. (…) Następnie trzecie i czwarte miejsce zajmują użytkownicy UTO oraz UWR, których udział w ogólnym potoku nie przekracza 2 proc. – czytamy w raporcie
Szczegółowe dane procentowe widzicie na wykresie poniżej. Co ciekawe, wśród lokalizacji pomiarowych były i takie, gdzie udziały podróżujących na hulajnogach elektrycznych oscylował w okolicach aż 20 proc. (dla znających Warszawę – było tak przy skrzyżowaniu Grzybowskiej z al. Jana Pawła II, w Al. Jerozolimskie przy PKP Ochota oraz na ul. Głębockiej przy Magicznej na Targówku).

Trochę szkoda, że e-hulajnóg nie dzielono dodatkowo na sharingowe i prywatne – w analizie wideo dałoby się je dość łatwo rozróżnić, a byłaby to ciekawa informacja na temat relacji między popularnością usługi sharingowej a rozpowszechnieniem prywatnych e-hulajnóg.
Nie dowiemy się też z raportu tego, jaki wśród rowerzystów jest udział tych na rowerach wspomaganych elektrycznie. Temu jednak akurat trudno się dziwić, bo przy analizie zapisu z kamer odróżnienie „elektryka” od roweru tradycyjnego jest czasem wręcz niemożliwe. Możliwe jest, owszem, odróżnienie kuriera na ciężkim, nienormatywnym elektryku, no ale ten pojazd z kolei formalnie nie jest rowerem, więc byłaby kolejna zagwozdka (zresztą nawet to nie ze 100 proc. trafnością, bo niektóre fat-bike’i mogą wyglądać na nieprzepisowe, a są całkowicie „legalne”). Tak czy inaczej – o skali elektryfikacji rowerów w Warszawie raport nic nam nie powie. Powie za to o kurierach – czytaj niżej.
Ilu jeździ dostawców jedzenia?
A oto kilka innych wyników z raportu, dotyczących już głównie rowerów, z racji ich dominacji statystycznej:
- Coś, co na pewno uraduje Ministerstwo Infrastruktury: coraz popularniejszy jest kask. I jest to w ostatnich latach wzrost bardzo wyraźny. W 2025 roku już blisko 44 proc. rowerzystów poruszało się w kasku – dla porównania w 2020 roku kask nosiło tylko 25 proc.
- Dominują mężczyźni. Z danych wynika, że stanowią oni około 68 proc. wszystkich użytkowników rowerów, podczas gdy kobiety – 32 proc. Proporcje te od kilku lat utrzymują się na zbliżonym poziomie. Innych płci w raporcie nie znajdujemy.
- Tegoroczna nowość w badaniach: na analizowanym materiale z kamer rozpoznawano kurierów rowerowych rozwożących jedzenie. Byli identyfikowani po charakterystycznym kwadratowym plecaku – kostce. Zgromadzone dane wskazują, że gastrokurierzy stanowią niecałe 3 proc. całego ruchu rowerowego – czytamy. To zaskakująco mało, jak na to, co się wydaje, gdy patrzymy na ulice. Zapewne gdyby pomiary robiono teraz, czyli w grudniu, ich odsetek na drogach rowerowych byłby wyraźnie wyższy.

Drogą dla rowerów, jezdnią czy chodnikiem?
Badania potwierdzają, że rowerzyści generalnie korzystają z przeznaczonej dla nich infrastruktury. Gdy do wyboru jest droga dla rowerów lub jezdnia, to z DDR korzysta powyżej 90 proc. osób, a w wielu punktach pomiarowych są to wartości na poziomie 95-100 proc. – czytamy w opracowaniu raportu.
⇒ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ: Rowery lekko zwolniły, ruszył wielki hub w Warszawie. Statystyki Veturilo i Nextbike Polska za sezon 2025
Niższe wyniki są tam, gdzie gdzie droga dla rowerów przebiega tylko po jednej stronie jezdni – wtedy część użytkowników jadących w przeciwnym kierunku wybiera jazdę po jezdni lub chodniku.
Natomiast w miejscach bez infrastruktury rowerowej cykliści masowo łamią przepisy, które nakazują im w takim przypadku korzystanie z jezdni. Pomiary wskazują, że w praktyce większość wybiera wtedy chodnik (np. na moście Śląsko-Dąbrowskim tylko 11 proc. rowerzystów poruszało się po jezdni).
Obecnie sieć infrastruktury rowerowej w stolicy wynosi już ponad 850 km – podaje ZDM.
Chcesz wesprzeć naszą pracę? Nie zbieramy na Patronite ani nie prosimy o kawę, ale możesz:








































