Hulajnoga czy rower? Który z tych dwóch pojazdów lepiej sprawdzi się w mieście? Jeszcze niedawno takie pytanie brzmiałoby egzotycznie, bo decyzja o tym, z jakiego środka lokomocji chcemy korzystać, najczęściej sprowadzała się do wyboru między autem osobowym a komunikacją zbiorową. Co więcej, zależała zazwyczaj od zasobności portfela.

Materiał partnera: CentrumRowerowe.pl

Obecnie ze względu na korki, niedoskonałości komunikacji zbiorowej, a także względy ekologiczne i prozdrowotne, coraz więcej osób rezygnuje z pojazdów silnikowych. Zamiast tego wybierają te napędzane siłą własnych mięśni, krótko mówiąc – przesiadają się na rowery i tradycyjne hulajnogi (które, pomimo ekspansji swych elektrycznych kuzynek, nadal trzymają się mocno i mają wiele atutów).

Odpowiedź na pytanie o to czy w mieście lepiej posłuży ci hulajnoga czy rower nie jest jednoznaczna. Wszystko zależy od twoich potrzeb i preferencji. Oba te pojazdy eksploatuje się w zupełnie inny sposób, oba mają szereg zalet, jak i kilka słabszych punktów. Przyjrzyjmy im się bliżej.

Rower czy hulajnoga – bilans zysków i strat

Zacznijmy od roweru, ponieważ to zdecydowanie starszy i bardziej rozpowszechniony wynalazek.

Ludzkość pokochała rower za efektywność.

Przy stosunkowo niewielkim wysiłku możemy w ciągu godziny przejechać rowerem kilkanaście kilometrów.

Większość modeli umożliwia jazdę w wygodnej pozycji siedzącej, co sprzyja pokonywaniu dłuższych tras. Po dojechaniu do celu można go zaparkować i pozostawić w wielu miejscach, wystarczy zapięcie, trochę przestrzeni i stabilny element, do którego bezpiecznie go przymocujemy. Jeżeli miejsca, po których się poruszamy są połączone siatką dróg rowerowych to sama jazda jest łatwa, przyjemna i, co najważniejsze, bardzo bezpieczna.

Nie zapominajmy, że kolarstwo to popularny sport. Raz kupiony rower może służyć nie tylko jako codzienny środek transportu, ale także jako narzędzie do treningów kardio. Jest zdecydowanie mniej eksploatujący organizm niż bieganie, dlatego szczególnie poleca się go osobom, które dopiero „wstają z kanapy” i zaczynają regularnie ćwiczyć.

Rower bywa lepszy w mieście niż hulajnoga
Rowerem można w mieście dojechać niemal wszędzie, nie ograniczają nas ani ścieżki rowerowe, ani nawet asfaltowe drogi. Fot Pixabay

Z drugiej strony, rower jest pojazdem zdecydowanie większym i cięższym od hulajnogi, co może stanowić problem dla mieszkańców wyższych pięter bez dostępu do windy. Cena nowego roweru nie należy do najniższych, a jego eksploatacja również wiąże się z dodatkowymi wydatkami. Trzeba wyposażyć się w komplet akcesoriów – zapięcie antykradzieżowe, lampki, kask, pompkę. Niekiedy także w komplet odzieży. A po sezonie czeka nas serwisowanie sprzętu.

Przy dalszych trasach – np. do pracy – jazda rowerem może okazać się dosyć forsowna, co niesie konieczność przebrania się po dojechaniu na miejsce (jeśli jest taka możliwość). W miejscach, gdzie nie prowadzą drogi rowerowe, rowerzyści są zobowiązani do podróżowania jezdnią, co dla wielu użytkowników (lub młodzieży) okazuje się bardzo stresujące.

Z kolei hulajnoga (przypomnijmy: mówimy tu o tej tradycyjnej, nie elektrycznej) to mały, lekki i składany pojazd, który ze względu na swoją kompaktowość można zabrać ze sobą w wiele miejsc, np. do biura, autobusu czy taksówki. Hulajnoga jest także tania, mało awaryjna i niewymagająca pod względem kondycji – to wysiłek porównywalny raczej do szybkiego spaceru niż jazdy rowerem. Wedle przepisów tradycyjne hulajnogi powinny  poruszać się po chodnikach, obowiązują je te same przepisy, co pieszych. Nie trzeba obawiać się zagrożenia ze strony samochodów jadących tuż obok.

Hulajnoga czy rower do miasta? Oba pojazdy mają swoje plusy
Tradycyjna hulajnoga jest lekka, tania, mało awaryjna i niewymagająca pod względem kondycji. Możemy też śmiało i wygodnie wsiąść z nią do komunikacji miejskiej. Fot. Pixabay

Poruszanie się hulajnogą ma jednak minusy. Część chodników jest wąska i dziurawa, przez co zupełnie nie nadaje się dla hulajnóg. Natomiast na ścieżkach rowerowych takie pojazdy okazują się za wolne i mało zwrotne. Na krótkich dystansach nie jest to wadą, ale na dłuższych trasach jazda okaże się zapewne zbyt wolna, uciążliwa i raczej niewygodna.

Rozważmy kilka wariantów

Po tym ogólnym bilansie wróćmy do tytułowego pytania: rower czy hulajnoga? Zakładamy, że mieszkasz w mieście i pragniesz zmienić sposób dojazdów. Chcesz zrezygnować z samochodu albo komunikacji zbiorowej – albo je uzupełnić o bardziej ekologiczny środek lokomocji. Na jakiego typu jednoślad powinieneś postawić?

Droga do właściwej odpowiedzi prowadzi przez uświadomienie sobie swojego profilu i preferencji.

Dla oszczędnych: hulajnoga

Hulajnoga to najlepszy wybór dla osób poszukujących jak najtańszego środka transportu na krótkie dystanse. Nowy model ze średniej półki cenowej można kupić już za kilkaset złotych. Nie trzeba dokupować do niego żadnych dodatkowych akcesoriów. Budowa hulajnogi jest na tyle prosta, że w zasadzie nie ma w niej się co zepsuć.

Jeżeli szukamy jak najtańszego pojazdu do pokonywania odcinków do 3-5 km, to tradycyjna hulajnoga jest bezkonkurencyjnym wyborem.

Dla słabo skomunikowanych: rower

Każdemu z nas zdarzyło się kiedyś pokonywać trasę w mieście, której bez własnego pojazdu nie da się sprawnie przejechać – bo np. trzeba trzy razy się przesiąść, a ostatni kilometr pokonać pieszo. Czasem tak właśnie wygląda nasza codzienna droga do pracy lub szkoły. Wtedy – jeśli nie możemy lub nie chcemy jeździć samochodem – stary, dobry rower okazuje się niezawodny.

Można dojechać nim wszędzie, ponieważ nie ograniczają nas ani ścieżki rowerowe, ani nawet asfaltowe drogi. Model górski lub trekkingowy przejedzie przez najtrudniejsze odcinki – w odróżnieniu od hulajnogi, która nie poradzi sobie z nierównymi chodnikami, brukiem lub wysokimi krawężnikami.

Co więcej, rower nadaje się zarówno do krótkich, jaki i kilku- czy kilkunastokilometrowych dystansów. Ogranicza nas wyłącznie kondycja, czyli rzecz do wypracowania. Sporą zaletą okazuje się także uniwersalność tego pojazdu, spokojnie można na nim jeździć przez cały rok, zarówno w deszcz, jak i w mróz. Wystarczy odpowiednio się odziać… i w drogę.

Dla osób z ograniczoną przestrzenią: hulajnoga

Małe mieszkanie i brak przestrzeni do przechowywania pojazdu zdecydowanie ogranicza możliwość wyboru. Czasami po prostu nie da się w nim zmieścić roweru. Problemem trudnym do rozwiązania może okazać się także wysokie piętro bez windy (lub z windą, w której nie mieści się rower). W takim przypadku okoliczności podejmują decyzję za nas – składana hulajnoga to jedyny słuszny wybór, ponieważ po złożeniu zajmuje bardzo mało miejsca.

Dla mieszkańców peryferii: rower

Osoby zamieszkujące osiedla położone na peryferiach miast dobrze wiedzą czym są długie godziny spędzone na podróżach zatłoczonymi arteriami. Tu rower ma ogromną przewagę nad tradycyjną hulajnogą – może być alternatywą dla samochodu nawet na nieco dłuższych trasach do miasta. Dzięki niemu można ominąć korki i zapomnieć o zbyt rzadko kursujących autobusach. Barierę stanowi dopiero naprawdę ekstremalna pogoda.

Dla mieszkańców centrum: hulajnoga

Jakie są centra dużych polskich miast? Zazwyczaj nieźle skomunikowane z innymi dzielnicami, wyposażone w dobrą infrastrukturą oraz piekielnie zakorkowane. Dlatego najlepiej poruszać się po nich na hulajnogach. Sklepy, restauracje, kino, siłownię a często i pracę/szkołę mamy w odległości maksymalnie paru kilometrów, co stanowi dystans idealny do pokonania na hulajnodze.

A w razie potrzeby pojechania gdzieś dalej, śmiało możemy złożyć ją i wsiąść z nią do komunikacji miejskiej.

Dla załatwiających liczne sprawy: rower

…Pod koniec pracy mam krótkie spotkanie zawodowe w ulubionej kawiarni, potem podjadę na siłownię, a wracając wstąpię jeszcze do biblioteki i na małe zakupy do marketu

W takich sytuacjach, wbrew pozorom, kompaktowa hulajnoga może się czasem okazać mniej uniwersalna niż rower. Dlaczego? Bo jest wolniejsza, nie da się jej bezpiecznie pozostawić na zewnątrz, dlatego trzeba zawsze zabierać ją ze sobą do środka. W pracy zazwyczaj nie ma problemu, żeby postawić ją gdzieś w kącie biura, trudno jednak robić z nią zakupy, czekać w kolejce u lekarza czy zabrać do sali kinowej. Zdecydowanie wygodniej jest podjechać rowerem, przypiąć go przed budynkiem za pomocą solidnego zapięcia i załatwić swoje sprawy bez dodatkowego bagażu w postaci kilkukilogramowej hulajnogi.

Rower ma także zdecydowanie większy potencjał do przewożenia bagażu.

W przypadku hulajnogi mamy do dyspozycji właściwie wyłącznie plecak, natomiast na rowerze można wykorzystać także sakwy, koszyk oraz bagażnik.

Rower nadaje się do transportu towarów czy zakupów, hulajnoga nie
Jeśli będziesz chciał(a) podjechać czasem swym jednośladem po zakupy – wybierz rower. Kosz i sakwy mogą sporo pomieścić. Jadąc hulajnogą jesteś zdany wyłącznie na plecak. Fot ZD/SmartRide.pl

Dla multimodalnych w mieście: hulajnoga

Multimodalność oznacza łączenie w podróży różnych środków lokomocji. Hulajnoga w mieście może być w tym przypadku bezkonkurencyjna. Na krótkich dystansach szybko przemieścisz się nią niemal bez wysiłku. A co najważniejsze – w każdej chwili możesz wsiąść w komunikację miejską i przejechać resztę trasy.

To ważna zaleta. Jeśli chcemy zabrać ze sobą hulajnogę do autobusu, tramwaju czy innego środka transportu publicznego, to zwykle nie ma z tym żadnego problemu – co nie jest już takie oczywiste w przypadku znacznie większego roweru.

W efekcie użytkownika hulajnogi nic nie blokuje, jeśli chce przejechać tylko fragment drogi, który prowadzi „z górki”, a wrócić np. autobusem. Można ją też łatwo złożyć, by umieścić w bagażniku auta, jeśli zaparkujemy nieco dalej od celu podróży.

Hulajnoga sprawdzi się więc doskonale u osób, które nie chcą rezygnować z tradycyjnych środków transportu, lecz je uzupełnić.

Najpierw kilkaset metrów odpychania się, potem pięć przystanków tramwajem i finisz znowu na hulajnodze… wygodniej będzie już tylko hulajnogą elektryczną, która eliminuje nawet konieczność odpychania się – ale to już temat na osobny tekst.

Dla chcących stracić na wadze: rower

Rozważmy jeszcze sytuację osób, które swój nowy środek transportu chcą potraktować przy okazji jako formę treningu. Odchudzający się, dbający o formę, liczący kalorie – im nie przeszkadza daleki dystans ani perspektywa solidnego zmęczenia się czy przepocenia ubrania. Po dojechaniu do celu zapewne wezmą prysznic, przebiorą się w „cywilne” ubranie i dopiero wówczas zabiorą do pracy. W tym przypadku bez wątpienia zdecydowanie lepszym wyborem okaże się rower.

Nie bez powodu kolarstwo jest szanowaną od ponad stu lat dyscypliną sportową. A hulajnoga? No właśnie, hulajnoga służy do innych celów. Dlatego jest dobra do miasta, zaś próżno szukać jej na Igrzyskach Olimpijskich.

Materiał partnera: CentrumRowerowe.pl