Projekt ustawy regulującej urządzenia transportu osobistego (UTO) zakłada, że jedynymi lekkimi pojazdami elektrycznymi uprawnionymi do poruszania się po drogach publicznych będą takie, które nie mogą (konstrukcyjnie) rozwinąć prędkości większej niż 25 km/h oraz nie ważą więcej niż 20 kg. W tych limitach mieszczą się m.in. flotowe hulajnogi współdzielone, jednak nie mieszczą się tysiące pojazdów prywatnych, używanych przez fanów lekkiej elektrycznej mobilności. Zwykle są to osoby, które przekonały się już do tej formy transportu i korzystają z niej regularnie – co powoduje, że używają sprzętu o nieco większym “ciężarze gatunkowym”.  Taki projekt regulacji wzbudził sprzeciw wielu użytkowników UTO.

W cyklu #wyaUTOwani dajemy głos osobom, których ulubiony i podstawowy model transportu stanie się niedozwolony, jeśli ustawa o urządzeniach transportu osobistego (UTO) wejdzie w życie w kształcie zaproponowanym przez Ministerstwo Infrastuktury.


Adam Malicki, 23 lata, Warszawa

Twórca kanału WrongWay na YouTube, na którym testuje elektryczne pojazdy osobiste
Używa elektrycznego monocykla

UTO monocykl
Adam Malicki. Jego monocykl jest m.in. o 600 g cięższy, niż dopuszcza projekt ustawy Fot. ZD / SmartRide.pl

” Cała przygoda zaczęła się na początku maja, od recenzji elektrycznego monocykla, na którym jeżdżę do dzisiaj. Używam go do wszystkich podróży po mieście. Dojeżdżam nim na nagrania swoich klipów. Służy mi podczas filmowania innych pojazdów w ruchu. Czasem, jadąc na monocyklu, prowadzę rower albo hulajnogę na testy, żebym nie musiał wozić sprzętu innym środkiem transportu. Do tego jeżdżę rekreacyjnie – po lesie ze znajomymi, na zloty pojazdów elektrycznych.

Powiem tak: jeżeli jestem gdzieś na mieście, to na 80 proc. zastaniesz mnie na monocyklu.

Dziennie pokonuję w ten sposób 40-70 km. Nie licząc dystansu przejeżdżanego na innym sprzęcie, który biorę do testów – a to jest kolejne od 20 do nawet 70 km.

Miesięcznie z samych tylko dojazdów na monocyklu wyjdzie mi więc łącznie  dystans 1,5 tys.-1,8 tys. km.

Samochodu nie mam. Kiedyś miałem, ale “na kółku” jest szybciej, wygodniej i bardziej ekologicznie. Jak pomyślę, że miałbym szukać w centrum miejsca do parkowania auta to mi się odechciewa.

Incydenty? Raz jak się uczyłem, to miałem kolizję z rowerzystką na wąskim chodniku, ale nic się nikomu nie stało. Raz mnie też autobus zepchnął z ulicy, musiałem zjechać. Zawsze bardzo uważam na skrzyżowaniach, mam lusterko na rękawiczce. Na takim sprzęcie człowiek jest z natury ostrożny, tu działa instynkt. Jeśli jadę po chodniku, gdzie jest duży ruch, to zawsze robię to bardzo powoli. Zazwyczaj poruszam się po drodze rowerowej, ale ostatnio coraz zjeżdżam na jezdnię, żeby móc jechać bezpiecznie z większą prędkością i nie utrudniać ruchu pieszym oraz rowerzystom.

Myślę, że w przyszłości miejsce lekkich pojazdów elektrycznych w miastach znajdzie się na jezdni. Samochody będa musiały podzielić się przestrzenią, a ruch się trochę zmieni.

Monocykl jest dla mnie tym, czym dla wielu innych samochód. Podstawowym środkiem transportu.

A w związku z tym mieć odpowiednią jakość i parametry. Ten, którego używam, może rozwinąć prędkość maksymalną do 40 km/h, jego zasięg to od 30-60 km. Waży 20,6 kg. A to znaczy, że przez zbyt wysoką maksymalną prędkość i przez nadmiarowe 600 g(!) projekt ustawy o UTO wykluczy go z kategorii urządzeń transportu osobistego, a jego używanie stanie się niedozwolone”.