Firma Dott pokazała dziś oficjalnie swój e-bike – elektryczny rower przeznaczony do wynajmu w miastach. Międzynarodowy operator elektrycznych hulajnóg (firma działa w sumie w pięciu krajach), obecny także w Warszawie, zapowiada, że nowy rodzaj pojazdu wprowadzi w marcu przyszłego roku. Na początek w Londynie i w Paryżu.

E-bike Dott to konstrukcja stworzona specjalnie do bikesharingu. Firma twierdzi, że pracowała nad nią dwa lata i podkreśla europejskie pochodzenie pojazdu.

Dott – e-rower bez łańcucha

Z informacji, które opublikował Dott, wynika, że rower ma wymienną baterię ukrytą w aluminiowej ramie. Bateria pasuje również do jednego z modeli e-hulajnóg tej firmy. Pojazd ma 26-calowe koła z piankowymi oponami oraz mechanizm oparty nie na łańcuchu, lecz na wale napędowym, również schowanym. Wyeliminowanie łańcucha, czyli elementu wrażliwego na uszkodzenia, ma zwiększyć trwałość, bezobsługowość i ograniczyć liczbę potencjalnych usterek. Silnik, zamek i hamulec zintegrowano w tylnym kole.

Elektryczny rower Dott - wizualizacja
E-rower Dott ma być produkowany w trzech kolorach. Źródło: materiały prasowe

Po stronie elektroniki – pojazd ma rozwiązania IoT / NFC oraz wyświetlacz LCD, pokazujący m.in. stan baterii, prędkość i status pojazdu. Dokładność GPS: do 1 metra. Precyzyjna geolokalizacja ma pomóc w wymuszaniu dyscypliny parkingowej, która w bezstacyjnych systemach (free-float) rowerów i hulajnóg zawsze była w miastach problemem.

W stolicy Francji Dott należy do grupy trzech operatorów hulajnóg, którzy wygrali tam przetarg na świadczenie usług mikromobilności. Operator zamierza na początek wprowadzić w Paryżu 600 rowerów, a do końca roku zwiększyć ich liczbę do 3 tys. Dla porównania – warszawskie Veturilo w ostatnim sezonie składało się z 5,7 tys. rowerów.

Z kolei Londyn ma stać się 16 miastem, w którym będzie działać firma. Nad Tamizą e-bike Dott pojawi się w dość skromnej liczbie 100 sztuk, która z czasem wzrośnie do 700.

O Warszawie nie ma na razie ani słowa. Zapytaliśmy jeszcze o to w polskiej spółce Dott, dostaliśmy jednak odpowiedź bardzo ogólnikową. – To będzie taki sam proces decyzyjny, jak w przypadku hulajnóg – miasto po mieście, po konsultacjach z lokalnymi samorządami. Na pewno możemy spodziewać się większej liczby miast z dostępem do naszych rowerów do końca 2021 roku – przekazał nam Borys Pawliczak, szef polskiego ramienia Dott.

Bikesharing coraz bardziej nowoczesny

Przy okazji warto zwrócić uwagę na dwa zjawiska.

Operatorzy wynajmujący e-hulajnogi na minuty stają się coraz bardziej multimodalni. Rowery elektryczne oferuje już dziś m.in. firma Lime – która zresztą niegdyś zaczynała od właśnie od rowerów, a w tym roku przejęła i w niektórych miastach kontynuuje usługi bikesharingu firmy Jump, znanej z nowoczesnych rozwiązań w tej dziedzinie. Innym dużym operatorem rozwijającym wynajem zarówno e-hulajnóg, jak i e-rowerów, jest Bolt, który niedawno zapowiedział nową falę ekspansji w Europie.

Wiele wskazuje więc na to, że łączenie sharingu e-hulajnóg i rowerów będzie coraz częstsze (w Polsce na niewielką skalę eksperymentowała z tym sieć blinkee.city, która z kolei oferuje także skutery; za granicą hulajnogi i skuter łączy z kolei duży niemiecki operator Tier).

· PRZECZYTAJ TAKŻE:
Lime zapowiada dodanie nowego rodzaju pojazdów

I druga rzecz – rower Dott to przykład ewolucji technologicznej w bikesharingu, w Polsce obecnie niemal niewidocznej. Wspomaganie elektryczne, coraz bardziej zaawansowana elektronika i technologie transmisji danych, geolokalizacja pozwalająca odchodzić od mechanicznych stacji – to najpewniej coraz częściej będzie normą w miejskich systemach rowerowych. O ile rzecz jasna tego typu inwestycje w sprzęt “zepną się” biznesowo, co nie jest takie oczywiste. Modelu cennikowego na swój e-bike Dott na razie nie podał.

[Tekst edytowany – dodaliśmy wypowiedź polskiego szefa Dott]


Świat jedzie do przodu. Obserwuj nas na Facebooku i Twitterze

REKLAMA