Nie dość, że Predator, to jeszcze Extreme – tak się nazywa nowa hulajnoga elektryczna firmy Acer, znanej przede wszystkim z elektroniki konsumenckiej, w tym ze sprzętu gamingowego, oferowanego zresztą również pod marką Predator. Model, który Acer pokazał kilka dni temu na imprezie Intel Extreme Masters w Katowicach wzbudził spore echo w mediach. I z jakiegoś powodu (może spowodowała to nazwa, może wygląd sprzętu, może umiejętny PR) jest on w nich przedstawiany wręcz jako “bestia wśród hulajnóg”.

Hulajnoga? Prędzej mały skuter! – można przeczytać w jednym z serwisów.

“Nowy Predator to prawdziwy potwór wśród hulajnóg. Bestia, predator, forfiter – czytamy w jednym z artykułów, którego autor pisze o “połączeniu kompaktowych rozmiarów z mocą i osiągami typowymi dla motocykla terenowego“.

O tym motocyklu to zapewne copy-paste z press releasa firmy, bo dokładnie ten sam tekst znaleźliśmy w kilku artykułach.

Na nowym sprzęcie nie jeździliśmy, ale nie: e-hulajnoga Acer Predator Extreme to nie jest bestia, nawet jeśli komuś na taką wygląda. To kreowane wrażenie warto odkłamać, bo jest trochę robieniem wody z mózgu. Wystarczy spojrzeć w specyfikację.

Przekłuwając balon

Tym, co decyduje o mocy e-hulajnogi jest oczywiście silnik. Hulajnoga Predator Extreme, według danych na stronie produktu, ma silnik o mocy nominalnej 350 W i szczytowej 950 W. Zwłaszcza poziom 350 W znamionowo to wielkość typowa dla podstawowej kategorii miejskich hulajnóg elektrycznych, których z żadnymi bestiami nic nie łączy. Tyle mają np. niektóre sprzęty Xiaomi (Electric Scooter 4 Pro), a z krajowych marek choćby Motus Scooty 10.

Screenshot Acer Predator
Nagłówek jednego z artykułów w mediach internetowych na temat nowej e-hulajnogi Acera – screenshot

W rzeczywistości mocne hulajnogi elektryczne – a mówimy tu o tych “legalnych” na drogach publicznych w Polsce – to co do zasady sprzęty z dwoma silnikami, mającymi po 1000 W każdy. Na tym tle 350-watowy Predator może i jest drapieżnikiem, ale gdzieś zdecydowanie niżej w łańcuchu pokarmowym.

A jeśli spojrzeć na osiągi modeli, które zgodnie z polskimi przepisami nadają się tylko w teren, bo nie mieszczą się w limicie dozwolonej masy własnej na drogę publiczną – to znajdziemy tam np. taką Nami Burn o mocy nominalnej 3000 W i szczytowej 8400 W. To jest liga bestii.

Hulajnoga elektryczna Acer Predator Extreme
Na hulajnodze Predator Extreme jedzie się ze stopami równolegle ustawionymi na bocznych podnóżkach. Nie ma klasycznego podestu. Fot. materiały producenta

W parze z mocą idą oczywiście możliwości. Acer podaje, że hulajnoga Predator Extreme pokonuje wzniesienia o nachyleniu do 18 proc., czyli około 10 stopni. Wspomniane wcześniej “legalne” na polskim rynku mocne sprzęty są w stanie podjeżdżać pod wzniesienia o nachyleniu 20-30 stopni.

Teraz bateria: 48 V i 10,5 Ah, czyli 504 Wh. Wspomniany wyżej przykładowy model Xiaomi ma akumulator nieco mniejszy, a Motus nieco większy. Ale to są zwykłe, miejskie modele dla każdego. Gdyby chcieć to porównać z naprawdę dużymi osiągami: w modelu Hiley Tiger 10 V4 VLR bateria to 52V i 28Ah (1456 Wh). Daje to deklarowany zasięg do nawet 100 km, podczas gdy nowa hulajnoga Acera ma, według deklaracji, przejeżdżać na jednym ładowaniu 32-35 km.

Do tego udźwig: jedynie 100 kg. Wśród konwencjonalnych e-hulajnóg powoli standardem staje się 120 kg, a są i sprzęty z udźwigiem do 150 kg. Jeśli więc bestia, to raczej papierowa. [ciąg dalszy artykułu pod wideo]

⇓ ZOBACZ: Nasz wybór atrakcyjnych promocji na hulajnogi elektryczne ⇓

Hulajnoga Acer Predator Extreme – inne parametry

Pozostałe cechy tego nietypowego konstrukcyjnie modelu wyglądają na przyzwoity standard.

Mamy koła na 10-calowych oponach terenowych, z dwoma hamulcami tarczowymi (ale linkowymi). Jest solidnie wyglądająca podwójna amortyzacja. Oczywiście przednie i tylne światło. Uwagę zwraca wyjmowana bateria – to wygodne rozwiązanie. Klasa wodoszczelności IPX5 to niezły poziom, nawet nieco wyższy od standardu na rynku.

Dość wysoka, jak na oferowane parametry, jest jednak również waga sprzętu (23 kg), a dodatkowo kierownica Predatora się nie składa, co oznacza, ze dostajemy zapewne  konstrukcję odpowiednio wytrzymałą, ale o ograniczonej mobilności (kwestia przechowywania, przewożenia w bagażniku itp).

Hulajnoga rozrywkowa?

Bestialska mogłaby ewentualnie wydać się cena, która, według informacji w internecie, ma zaczynać się od 1299 euro, czyli ponad 5600 zł (sprzęt powinien być dostępny w naszym regionie w drugim kwartale 2024 roku). Ale tu można powiedzieć, że płacimy przecież nie tylko za parametry (które na pewno takiej kwoty nie uzasadniają), lecz także za niekonwencjonalną konstrukcję i niewątpliwie oryginalny wygląd, a to dla niektórych użytkowników może być dużo warte.

Jazda tym sprzętem, jak wynika z pierwszych opisów w internecie, dostarcza podobno dość nietypowych wrażeń (jedzie się na dwóch bocznych podnóżkach, ze stopami równolegle), co niektórym osobom być może przypadnie do gustu.

Tym, co wyróżnia Predatora Extreme na rynku jest konstrukcja i design. Osiągi – na pewno nie. Fot. materiały producenta

Reasumując: spojrzenie na zdjęcia, film na stronie producenta oraz w specyfikację prowadzi do wniosku, że  e-hulajnoga Acer Predator Extreme może znaleźć amatorów, skuszonych nietypowym designem i odmiennym sposobem jazdy. Można powiedzieć, że jest to swoista “hulajnoga rozrywkowa”. Gdzieś przewinęło się określenie “gamingowa” – ono również pasuje.

Na pewno nowy model Acera stanowi też ciekawą ilustrację dużej kreatywności, jeśli chodzi o rozwój sprzętu mikromobilnego.

Ale gdy media próbują wprowadzić pojazd Acera do najwyższej ligi elektrycznych hulajnóg – nie warto się na to nabierać.


 

WSPARCIE