Ministerstwo Infrastruktury opublikowało dzisiaj nowy projekt  tzw. ustawy o UTO, czyli urządzeniach transportu osobistego. Zarazem skierowało go do uzgodnień międzyresortowych oraz do konsultacji publicznych. Uwagi do projektu można zgłaszać do 15 czerwca.

Zaczynamy od początku

Opublikowany projekt ustawy (formalnie: o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, datowany na 12 maja) to już kolejne podejście do uregulowania UTO – czyli w tym momencie przede wszystkim elektrycznych hulajnóg, choć w tym pojęciu mieści się znacznie więcej rodzajów nowych pojazdów osobistych, napędzanych elektrycznie.

Poprzedni projekt ustawy (z 30 lipca), przygotowany przez ten sam resort za poprzedniej kadencji Sejmu, wzbudził w konsultacjach publicznych bezprecedensowy odzew – wpłynęło ponad 100 pism z uwagami, dotyczącymi m.in. parametrów określających UTO, warunków technicznych i samych przepisów drogowych. “Żaden projekt tak nie zmobilizował obywateli do wyrażenia opinii jak prawo dotyczące UTO” – pisała wówczas “Gazeta Prawna”.

Teraz jednak planowane regulacje wchodzą na ścieżkę legislacyjną jako nowy projekt – więc cały proces zaczyna się od początku.

UTO to rower – ale niezupełnie

Czy coś się zmienia? Porównanie obu projektów zajmie nam nieco czasu – wkrótce opiszemy temat szerzej. Niewątpliwie projekty się różnią. Pobieżna lektura wskazuje jednak, że pozostaje w mocy główny zamysł z ubiegłego roku:

Urządzenie transportu osobistego będzie traktowane jako rower.

W projekcie nie zmieniła się również większość parametrów, które musi spełnić pojazd, by zostać zaliczony do UTO: szerokość do 0,9 m, długość do 1,25 m, konstrukcyjnie może być przeznaczony do poruszania się wyłącznie przez kierującego. Pozostał też jeden z kontrowersyjnych zapisów o “napędzie elektrycznym, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 25 km/h” – krytykowany przez prywatnych użytkowników.

Zniknął natomiast limit dopuszczalnej masy UTO – wcześniej miało to być 20 kg, obecnie projekt nic o tym nie mówi.

Objęcie UTO definicją roweru oznacza, że ich użytkownicy będą zobowiązani do korzystania z infrastruktury dla rowerów. Narzuca to także minimalny wiek użytkownika UTO jako 10 lat. Projekt ustawy zabrania przewożenia urządzeniem transportu osobistego nie tylko innej osoby, ale także ładunku.

Którędy pojedzie UTO

Nowy projekt bardzo podobnie jak poprzedni określa, którędy będzie można jeździć na UTO. A zatem:

  • obowiązkowo po drodze dla rowerów
  • jeśli nie ma drogi dla rowerów – to jezdnią, ale tylko wtedy, gdy dopuszczalna prędkość w tym miejscu nie przekracza 30 km/h
  • oraz wyjątkowo chodnikiem, jeżeli nie ma drogi rowerowej, a na jezdni jest dopuszczony ruch samochodowy szybszy niż 30 km/h. Tu główna różnica w stosunku do poprzedniego projektu: chodnik nie będzie musiał mieć minimum 2 m szerokości, wobec użytkowników UTO ten wymóg wyłączono
  • poza obszarem zabudowanym: wyłącznie pasem ruchu dla rowerów lub drogą dla rowerów, a gdy ich nie ma – wyjątkowo chodnikiem lub drogą dla pieszych. To jest napisane wprost, nie ma natomiast ani słowa o poboczu, więc najpewniej jazda nim będzie niedozwolona.

Wygląda na to, że ustawodawca widzi w UTO zasadniczo pojazd miejski.

Maksymalna dopuszczalna prędkość jazdy na UTO będzie zależeć od tego, gdzie pojazd się porusza. Na drodze dla rowerów – będzie to 25 km/h (dodajmy – zwykłego rowerzysty nie obowiązuje takie ograniczenie). Użytkownik UTO jadący po chodniku musi natomiast poruszać się z prędkością pieszego. Za nieustąpienie pieszemu pierwszeństwa na chodniku może grozić nawet grzywna.

Regulacje pod sharing

W projekcie pojawił się także nieobecny wcześniej zapis, stworzony, jak się zdaje, z myślą specjalnie o sharingu e-hulajnóg:

Dopuszcza się postój rowerów w związku z usługą ich wypożyczania na chodniku lub poza nim w pasie drogowym drogi za zgodą zarządcy drogi udzieloną podmiotowi świadczącemu usługi wypożyczania rowerów w drodze umowy.

Ustawodawca nakazuje w projekcie, by firma świadcząca usługi wypożyczania rowerów (czyli de facto hulajnóg) oraz zarządca drogi zawarli taką umowę w ciągu trzech miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy.

Te zapisy otwierają pole do uporządkowania sharingu elektrycznych hulajnóg w miastach.

 

Kary za UTO nienormatywne

Projekt nakłada na firmy sprzedające lub wypożyczające UTO obowiązek zapewnienia, że oferowane pojazdy będą spełniać ograniczenia techniczne opisane w ustawie (czyli że nie będą np. szybsze). I grozi karami administracyjnymi za jego niedopełnienie: od 500 do 10 tys. zł. Będzie je wymierzać Inspekcja Handlowa.

Co z osobami, które już dziś mają nienormatywne UTO (a są ich prawdopodobnie tysiące, bo silne i szybkie hulajnogi stają się coraz popularniejsze wśród prywatnych użytkowników, pokonujących dłuższe dystanse)?

Projekt daje im pół roku na ewentualne dostosowanie ich pojazdów do nowych regulacji. Przez ten czas mogą jeździć.

Z wywiadu na SmartRide.pl pt. “Za ciasny gorset nas udusi” można poznać opinię samych  użytkowników mikromobilnych pojazdów na temat wcześniejszych proponowanych zapisów – które w obecnym projekcie w sporej mierze się powtarzają. Polecamy jego lekturę.


Chcesz być na bieżąco? Warto śledzić nas na Twitterze i Facebooku

• Więcej na ten temat:

Przepisy dla UTO. Prawnik omawia projekt ustawy regulującej e-hulajnogi