Rok 2021 w dziedzinie mikromobilności zaczyna się mocnym akcentem – pojawił się nowy projekt legislacji, zwanej potocznie “ustawą o UTO” (UTO = urządzenia transportu osobistego), stanowiący kontynuację prac Ministerstwa Infrastruktury nad przepisami dla elektrycznych hulajnóg i innych małych e-pojazdów w Polsce.

Formalnie jest to projekt zmian w ustawie Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, datowany na 4 stycznia 2021 r. Towarzyszy mu projekt rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakie będą musiały spełniać te pojazdy.

UTO i hulajnoga to już nie rower

Obecny dokument to już kolejna wersja propozycji przepisów dla UTO. Nowości jest sporo. Największy news – hulajnoga elektryczna zostaje wyodrębniona jako osobna kategoria pojazdu. I będzie nieco inaczej regulowana niż pozostałe UTO (czyli np. monocykle, e-deskorolki czy segwaye).

Pojawia się też jeszcze jedna kategoria, nieobecna we wcześniejszych projektach – urządzenia wspomagające ruch (UWR): chodzi o “analogowe” hulajnogi, rolki, deskorolki, wrotki etc., napędzane siłą mięśni. UWR-y nie będą formalnie pojazdami.

Nowy projekt ustawy uwzględnia też "urządzenia wspomagające ruch", napędzane siłą mięśni
Nowy projekt ustawy uwzględnia też tzw. “urządzenia wspomagające ruch”, napędzane siłą mięśni – takie jak rolki czy deskorolka. Ten temat opiszemy w osobnym tekście. Fot. Pixabay

– W poprzednich projektach tej ustawy elektryczne hulajnogi i inne UTO były uznawane za szczególną formę roweru, co niekiedy powodowało zamieszanie. Ten błąd naprawiono. Teraz jest jasne, że e-hulajnoga i UTO to dwie osobne kategorie pojazdów. Stosują się więc do nich ogólne przepisy dotyczące pojazdów plus szczególne uprawnienia i ograniczenia dotyczące tych konkretnych kategorii – komentuje adw. Adam Baworowski, prawnik zainteresowany tematyką urządzeń transportu osobistego.

· PRZECZYTAJ TEŻ:
Kolejny rok bez “ustawy o UTO” – pisze Adam Jędrzejewski z Mobilnego Miasta

W tym tekście opisujemy podstawowe założenia planowanych regulacji.

Hulajnoga elektryczna – pojazd inny niż wszystkie

Na początek przyjrzyjmy się hulajnogom elektrycznym.  Zgodnie z projektowaną regulacją ustawową, hulajnoga elektryczna została zdefiniowana jako:

  • pojazd napędzany elektrycznie,
  • dwuosiowy z kierownicą,
  • bez siedzenia i pedałów,
  • konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się wyłącznie przez kierującego znajdującego się na tym pojeździe.

Wyeliminowanie w tej definicji elektrycznych hulajnóg z siodełkami to nowy pomysł autorów projektu. We wcześniejszych wersjach tego wykluczenia nie było.

Hulajnoga to pojazd jednoosobowy
Takie scenki można spotkać, ale e-hulajnoga to pojazd jednoosobowy – i tak było w każdej z wersji projektu. Gorzej, że planowane przepisy zakażą przewożenia jakiegokolwiek ładunku – teoretycznie nawet torby. Fot ZD/SmartRide.pl

Dodatkowe uściślenia znajdują się w rozporządzeniu. Z niego dowiemy się m.in., że szerokość e-hulajnogi nie może przekraczać 90 cm, a masa własna – 25 kg. Dopuszczalna długość: 1,3 m. E-hulajnoga musi mieć odpowiednie światła pozycyjne z przodu i z tyłu (mogą być demontowane), odblaski z boków, przynajmniej jeden hamulec i dzwonek lub klakson. Musi też mieć podpórkę i trwały numer rozpoznawczy od producenta.

Znacznie ważniejszy zapis cytujemy dosłownie: “W hulajnodze elektrycznej (…) konstrukcja ogranicza rozwijanie prędkości przekraczającej 20 km/h”. Pytanie jak interpretować słowa o “konstrukcji” pozostaje otwarte. Widać jednak, że co do intencji wygrało podejście restrykcyjne – wcześniejsze projekty dopuszczały 25 km/h.

W projektowanych przepisach nie ma natomiast żadnych zapisów, które ograniczałyby moc silnika e-hulajnogi.

Na hulajnodze elektrycznej zabronione będzie przewożenie jakiegokolwiek ładunku.

Co może być istotne z punktu widzenia innych regulacji – ani hulajnoga elektryczna, ani UTO nie będą uznawane za pojazdy silnikowe w rozumieniu przepisów o ruchu drogowym. Praktyczny efekt tego faktu to np. kary grożące za jazdę po alkoholu – pijany jadący na e-hulajnodze popełnia wprawdzie wykroczenie, ale nie popełnia przestępstwa (o ile nie spowoduje wypadku).

· PORÓWNAJ:
Jaki był poprzedni projekt przepisów dla UTO w Polsce?

Czym jest UTO – urządzenie transportu osobistego?

Tu sprawa jest prosta. UTO to każdy inny pojazd napędzany elektrycznie, konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się wyłącznie przez kierującego – z wyłączeniem hulajnogi elektrycznej. Co ważne – również UTO nie może mieć siedzenia i pedałów.

“Gabarytowe” ograniczenia e-hulajnogi będą stosowały się również do UTO, podobnie jak zapisy o światłach (nie ma wyjątków pozwalających na to, by światła mogły być noszone przez kierującego). W odróżnieniu od e-hulajnogi, UTO nie musi natomiast mieć hamulca ani sygnału ostrzegawczego.

Konstrukcja UTO powinna uniemożliwiać rozwijanie prędkości ponad 20 km/h – tak samo jak przy e-hulajnodze.

UTO - Monocykl
Elektryczny monocykl w projekcie ustawy to UTO – czyli kategoria pojazdów odrębna niż elektryczna hulajnoga. Jeśli projekt przejdzie, monocykl nie będzie mógł jeździć po jezdni. Fot ZD/SmartRide.pl

Jak pojedzie e-hulajnoga, a jak UTO?

Osoby pełnoletnie do jazdy na e-hulajnodze lub jazdy na UTO nie będą potrzebowały żadnych uprawnień. W przypadku młodzieży poniżej 18 roku życia – kierujący musi mieć kartę rowerową lub prawo jazdy stosownej kategorii (analogicznie jak w przypadku rowerów). Dzieci młodsze niż 10 lat mają szlaban na jazdę “elektrykami”.

E-hulajnoga: DDR i pas rowerowy, jezdnia lub chodnik

I teraz bardzo ważna rzecz – gdzie będzie wolno jeździć, a gdzie nie. Zasady są tu podobne do zapisów w poprzednich projektach:

  • Elektryczne hulajnogi mają przede wszystkim korzystać z infrastruktury rowerowej – drogi lub pasa ruchu dla rowerów.
  • Jeśli jej nie ma – muszą korzystać z jezdni, o ile obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 30 km/h.
  • Z chodnika lub drogi dla pieszych e-hulajnoga może korzystać wyjątkowo – jeśli brakuje wydzielonej drogi (lub pasa ruchu) dla rowerów, a dopuszczalna prędkość pojazdów na jezdni jest większa niż 30 km/h.

Z projektu wynika, że w praktyce nie będzie dozwolona jazda na e-hulajnodze lub na UTO poza miastami (bardzo kontrowersyjna decyzja, obecna także we wcześniejszym projekcie). Zakaz taki nie jest sformułowany explicite, jednak wynika z wyżej opisanych przepisów – to dlatego, że poza miastem raczej trudno znaleźć drogę dla rowerów, chodnik lub jezdnię z ograniczeniem prędkości do 30 km/h, a inaczej jeździć nie będzie wolno.

UTO: tylko DDR lub chodnik

Przepisy drogowe dla UTO różnią się od tych dla e-hulajnóg w jednym istotnym punkcie – na urządzeniu transportu osobistego nie będzie w ogóle można jeździć jezdnią. Odpada nawet pas dla rowerów (który różni się od DDR tym, że jest wytyczony na jezdni, obok ruchu samochodów). Użytkownikom np. monocykli pozostaje więc droga dla rowerów, a jeśli jej nie ma – chodnik.

Droga dla rowerów
Podstawowym miejscem do jazdy na elektrycznych hulajnogach (EH) i na UTO mają być drogi dla rowerów. EH będą też mogły jeździć pasami rowerowymi na jezdniach. Fot ZD/SmartRide.pl

Dozwolona prędkość – zależnie od miejsca

Dopuszczalna prędkość jazdy na hulajnodze elektrycznej lub na UTO będzie zależała od infrastruktury drogowej, z której dany pojazd aktualnie korzysta. Na jezdni, pasie ruchu dla rowerów lub drodze dla rowerów limit ma wynosić 20 km/h. Na chodniku albo drodze dla pieszych – ma to być “prędkość zbliżoną do prędkości pieszego”. W strefie zamieszkania – znów 20 km/h.

Przyjęło się uważać, że “standardowy” limit dla małych elektryków na świecie jest wyższy – 25 km/h, czyli tak jak w przypadku rowerów wspomaganych elektrycznie. Autorzy polskiego projektu poszli tu jednak śladem Niemiec, gdzie dla e-hulajnóg również obowiązuje ograniczenie do 20 km/h.

· TYLKO W SMARTRIDE.PL:
Polacy bez szans na legalne używanie swoich e-hulajnóg w Niemczech

W każdym przypadku podczas poruszania się chodnikiem albo drogą dla pieszych kierujący e-hulajnogą albo UTO będzie miał obowiązek zachowania szczególnej ostrożności, ustępowania pierwszeństwa pieszemu oraz nieutrudniania ruchu pieszych.

Co z pojazdami nienormatywnymi?

Wymagania i ograniczenia techniczne, jakie projekt narzuca na elektryczne hulajnogi powodują, że duża część pojazdów, którymi już dziś jeżdżą w Polsce dziesiątki tysięcy osób, nie będzie spełniała nowych norm. Rozporządzenie eliminuje bowiem m.in. cięższe i szybsze e-hulajnogi – nie tylko tzw. terenowe, ale także niektóre z przeznaczonych do jazdy w mieście.

· WIĘCEJ O NOWYM PROJEKCIE:
Na e-hulajnodze kierunkowskaz albo… ręka. Niebezpieczny przepis

Prędkość w tego typu pojazdach jest co do zasady ograniczana jest elektronicznie – tę kwestię pewnie da się więc załatwić (lub obejść…). Ale wagi pojazdu już zmienić się nie da. Pod tym względem projekt ustawy przewiduje jednak – jeśli tylko prawidłowo interpretujemy jego zapisy – rozwiązanie wręcz zaskakująco elastyczne: pojazdy wprowadzone do obrotu przed końcem tego roku, nawet te niespełniające warunków technicznych, pozostaną dopuszczone do ruchu.

Jest tu jednak kruczek – mowa o warunkach określonych w rozporządzeniu (gabaryty, masa, światła, limit prędkości). Ale już np. zakaz posiadania siodełka jest zapisany w samej ustawie. Z tym więc zapewne nic zrobić się nie da. Oczywiście, jeśli w ogóle projekt w tym brzmieniu przejdzie, a do tego jest nadal daleka droga – na razie musi zostać przyjęty przez Radę Ministrów i wysłany do Sejmu.


Tematykę planowanych przepisów będziemy szczegółowo poruszać w kolejnych artykułach.
Obserwujcie nas na Facebooku i Twitterze

REKLAMA