Elektryczna hulajnoga z siodełkiem (czy siedziskiem, jak wolą niektórzy) to pojazd, który ma swoich zwolenników, ale którego status jest problematyczny jeśli chodzi o nadchodzące regulacje i przepisy drogowe. I to nie dlatego, że w jakikolwiek istotny sposób odróżnia się ona w ruchu od zwykłych hulajnóg lub stanowi większe zagrożenie. Przeciwnie, wiele osób odbiera hulajnogę z siodełkiem jako bardziej stabilną i przez to bezpieczniejszą. Na pewno zaś jest wygodniejsza dla tych osób (chociażby starszych), którym trudno długo jechać w pozycji stojącej. Siedzisko lubią także użytkownicy oczekujący po prostu większego komfortu podczas jazdy.

E-hulajnoga z siodełkiem – UE nakazuje homologację

Problem w tym, że hulajnoga z siodełkiem jest dość przypadkową ofiarą szerszych regulacji prawnych dotyczących pojazdów. Źródła problemu zaczynają się już w prawie unijnym, a konkretnie Rozporządzeniu 168/2013, które mówi o konieczności homologacji. Zwykłe hulajnogi elektryczne zostały w tym akcie prawnym zwolnione z tego obowiązku. Literalnie jest to sformułowane tak, że rozporządzenie nie ma zastosowania do m.in. pojazdów niewyposażonych w przynajmniej jedno miejsce siedzące.

· WIĘCEJ NA TEN TEMAT:
Czy siodełko, które można łatwo zdemontować, wpływa na status pojazdu? – rozmowa z mec. Adamem Baworowskim

Międzynarodowa organizacja LEVA-EU, zrzeszająca producentów lekkich elektryków, stara się o to, by gruntownie zmienić te regulacje. Jednak nawet jeśliby się to udało, mówimy w unijnych realiach o procesie na lata. Obecnie wystarczy więc, by pojazd miał siodełko – a teoretycznie podpada pod reżim homologacji, jako lekki pojazd z tzw. kategorii L1e-B.

Hulajnoga z siedziskiem
Zarejestrowanie hulajnogi z siodełkiem jako motoroweru pozwoliłoby się poruszać nią po drogach poza miastami, które w myśl nowych przepisów będą w praktyce zamknięte dla zwykłych e-hulajnóg. Odpada wtedy natomiast infrastruktura rowerowa. Ilustracja: Freepik.com

Piszemy „teoretycznie”, bo żywiołowy rozwój rynku spowodował, że w rzeczywistości jest z tym bardzo różnie. W sprzedaży w Polsce jest sporo modeli wyposażonych w siodełko, często także takich, do których siedzisko można domontować.

Hulajnogi z siedziskiem są dostępne w branżowych sklepach, w sieciówkach, oferował je nawet… Lidl. To po części dlatego, że w Polsce do dziś brak jest jakichkolwiek regulacji dotyczących małych elektrycznych pojazdów osobistych, w wyniku czego przez ostatnie lata e-hulajnogi w ogóle nie były uznawane za pojazdy, a ich status w przepisach był nieokreślony (słynna interpretacja, że „hulajnogista to pieszy”).

Jak jeździć e-hulajnogą i nie dostać mandatu?
Śledźcie nasz specjalny cykl tekstów i wideo na temat nowych przepisów.

Ustawa siodełka nie przewiduje

To się jednak zmieni po wejściu w życie w Polsce nowelizacji prawa o ruchu drogowym, uchwalonej 25 lutego przez Sejm, co jest możliwe jeszcze w maju tego roku [aktualizacja – nowe przepisy obowiązują od 20 maja 2021 r.]. Być może Senat wniesie do niej poprawki, ale wydaje się pewne, że elektryczne hulajnogi oraz urządzenia transportu osobistego (UTO) otrzymają wkrótce status pojazdów i zaczną podlegać określonym przepisom na drodze. Zarazem ustawa oraz towarzyszące jej rozporządzenie doprecyzują warunki techniczne, które będą musiały spełniać te pojazdy.

Część z tych parametrów technicznych zostanie określona w rozporządzeniu (jego projekt jest już znany). Te wymogi zaczną obowiązywać dopiero od przyszłego roku. Co ważne: z pojazdów wprowadzonych do obrotu wcześniej, będzie można korzystać nadal, nawet jeśli nie spełniają warunków technicznych z rozporządzenia.

Z siodełkiem jest jednak inaczej – brak siedziska jest zapisany już w ustawowej definicji hulajnogi elektrycznej:

hulajnoga elektryczna – pojazd napędzany elektrycznie, dwuosiowy, z kierownicą, bez siedzenia i pedałów, konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się wyłącznie przez kierującego znajdującego się na tym pojeździe;

Identyczne sformułowanie pojawia się w definicji urządzenia transportu osobistego – zatem hulajnoga z siodełkiem nie zalicza się również do UTO. Inaczej mówiąc, zostaje za burtą.

Hulajnoga z siodełkiem to opcja m.in. dla seniorów
Przykład pytań, jakie padają na grupach e-hulajnogowych na FB (użyte zdjęcie ilustracyjne przedstawia pojazd z oferty Lidla). Niestety, nowe przepisy nie ułatwią życia starszym użytkownikom mikromobilności.

Posłów siodełko nie interesowało

Dlaczego autorzy projektu postanowili wykluczyć siodełko? Najpewniej dlatego, by zachować zgodność polskich regulacji ze wspomnianym wyżej rozporządzeniem unijnym. W Polsce hulajnoga elektryczna nie będzie podlegać homologacji (tak samo, jak nie podlega jej np. zwykły rower lub tzw. rower ze wspomaganiem elektrycznym), co będzie zgodne ze wspomnianym rozporządzeniem unijnym. Gdyby według ustawy mogła mieć także siodełko – sytuacja by się skomplikowała.

Tak samo elektryczną hulajnogę regulują np. przepisy w Niemczech, przyjęte jeszcze w 2019 r. Tam również jest jasno powiedziane, że jest to pojazd bez siodełka.

Co ciekawe, ten temat nie był w ogóle podnoszony w uwagach i pytaniach podczas debaty sejmowej. Najwyraźniej żaden z posłów (nawet opozycyjnych, najbardziej krytycznych wobec ustawy) nie uważał sprawy za istotną, co trochę dziwi. Choćby dlatego, że, jak wspomnieliśmy, siodełko pozwala otworzyć mikromobilność także na seniorów i osoby nieco mniej sprawne.

Nowe przepisy i co dalej?

Co więc będzie z hulajnogami z siodełkiem, gdy wejdą w życie nowe przepisy? Najprawdopodobniej:

  • W sprzedaży będą oferowane nadal. Przepisy drogowe regulują ruch pojazdów tylko na drogach publicznych, więc teoretycznie ktoś może przecież sobie kupić sobie takie urządzenie, by poruszać się nim po terenie prywatnym, np. własnej, dużej działce.
  • W użytku – nie będą traktowane przez Kodeks drogowy jak hulajnoga elektryczna. Albo więc dany model przejdzie homologację, w której zostanie uznany za jakiś inny rodzaj pojazdu, albo nie będzie mógł się zgodnie z prawem poruszać po drogach publicznych.

Hulajnoga z siodełkiem jako motorower

Pytanie jaki to miałby być pojazd. W grę wchodzi przede wszystkim uznanie takiej e-hulajnogi za motorower, o ile dany model spełniłby inne warunki techniczne dla motorowerów. Jako motorowery kwalifikowane są np. skutery elektryczne (w tym te wynajmowane w miastach na minuty), o ile ich prędkość maksymalna nie przekracza 45 km/h, a moc silnika 4000W.

Sejm przegłosował ustawę regulującą e-hulajnogi
Regulacje dla małych, osobistych pojazdów elektrycznych Sejm przegłosował pod koniec lutego. Obecnie ustawa jest w Senacie. Wiceminister Infrastruktury Rafał Weber zapowiada, że wejdzie w życie w maju.

To jednak zupełnie zmieniałoby sytuację użytkownika elektrycznej hulajnogi z siodełkiem na drodze. Jadąc oficjalnie na “skuterze”, nie będzie mógł on m.in. korzystać z dróg dla rowerów ani wjeżdżać na chodnik – pozostaje mu jezdnia. Musiałby jeździć w kasku. Motorower wymaga też rejestracji, a zatem również tablic rejestracyjnych. Na pewno nie taki jest sens użytkowy standardowej, elektrycznej hulajnogi z siodełkiem.

A może siedzenie to tylko… dodatek do hulajnogi?

Niektórzy użytkownicy liczą jeszcze na pewien trik w rozumowaniu prawnym. Argumentują tak: skoro e-hulajnogi z siedzeniem nie zmieściły się w definicji hulajnóg elektrycznych, to znaczy, że  formalnie pozostają w szarej strefie. Tam, gdzie jeszcze dziś są w Polsce wszystkie osobiste pojazdy elektryczne. To by znaczyło, że hulajnoga z siodełkiem nadal będzie „pieszym”. Między innymi o to pytaliśmy mec. Adama Baworowskiego, warszawskiego adwokata, współpracującego ze SmartRide.pl. Nasz rozmówca rozwiał jednak te nadzieje.

· WIĘCEJ NA TEN TEMAT:
Czy za jazdę na hulajnodze z siedziskiem będą groziły kary? – rozmowa z mec. Adamem Baworowskim

Niektórzy szukają jeszcze innej szansy dla e-hulajnóg z siodełkiem, a raczej dla części ich modeli: argumentują, iż siedzisko to nie jest element konstrukcyjny pojazdu, a jedynie dodatkowe akcesorium, które może być zamontowane lub zdemontowane – i w związku z tym nie wpływa na zasadnicze cechy pojazdu. „Przyczepka doczepiona do roweru, nie powoduje, że staje się on ciężarówką” – argumentował na FB Dominik Górski, od lat aktywny użytkownik e-hulajnóg. Zdaniem mec. Baworowskiego także takiej interpretacji nie da się jednak obronić.

Czy policja będzie karać za używanie hulajnogi z siodełkiem?
Czy w praktyce policja będzie kontrolować osoby jadące na hulajnodze z siedziskiem – to w tym momencie niewiadoma. Fot. Pixabay

Prawo sobie, życie sobie

Jak będzie w życiu – to osobny temat. Najpewniej bardzo dużo będzie zależało od chęci i skłonności do egzekwowania tej regulacji przez policję. Żaden urzędnik ani policjant nie zadeklaruje tego oficjalnie, ale zdrowy rozsądek w wielu przypadkach nakazywałby przymknąć oko na nieszkodliwy detal w postaci siodełka, zwłaszcza jeśli kierujący będzie poza tym jechał w pełni przepisowo i bezpiecznie.

Niemniej – funkcjonariusze zyskają mocne podstawy prawne, by eliminować z dróg takie pojazdy i użytkownicy muszą się z tym liczyć. Na forach np. na Facebooku już w zeszłym roku można było spotkać np. relację użytkownika z Trójmiasta, który właśnie z powodu siodełka miał problemy z policją – patrol zarzucił mu, że jedzie po drodze rowerowej skuterem. Po wejściu w życie nowych przepisów takie nieprzyjemności mogą stać się znacznie częstsze.

“Obcinamy plany produkcyjne”

Co na to wszystko sprzedawcy? – Będziemy nadal sprzedawać i promować hulajnogi z siodełkiem, ale w mniejszym zakresie. Plany produkcyjne modeli z siedziskiem na 2022 r. zostały zmniejszone o min. 50 proc. – mówi Tomasz Łabno, założyciel i prezes wrocławskiej spółki Frelin, która jest właścicielem marki Electofun oraz popularnej marki e-hulajnóg Frugal (jedną z nich przedstawia zdjęcie otwarciowe tego tekstu).

– Damy jednak wybór tym klientom, którzy oczekują i potrzebują takiego rozwiązania, a są to np. osoby starsze. Będą oni musieli jednak podjąć świadome ryzyko kupna produktu niespełniającego warunków ustawy – dodaje.


SmartRide.pl – portal do świata e-hulajnóg, UTO i mikromobilności
Śledź nas na Facebooku i Twitterze

WSPARCIE