Interpelację poselską z postulatem wprowadzenia obowiązku rejestracji hulajnóg elektrycznych i rowerów elektrycznych oraz nadania tym pojazdom tablic rejestracyjnych złożyła pod koniec września do Ministerstwa Infrastruktury posłanka Henryka Krzywonos-Strycharska. Parlamentarzystka Platformy Obywatelskiej uważa, że to poprawi bezpieczeństwo i ułatwi pracę organom ścigania.
W przestrzeni publicznej obserwujemy dynamiczny wzrost liczby użytkowników hulajnóg elektrycznych oraz rowerów elektrycznych. Pojazdy te stanowią coraz bardziej popularny środek transportu, przez co jednocześnie generują rosnącą liczbę zdarzeń drogowych – zarówno kolizji, jak i wypadków z udziałem pieszych czy innych uczestników ruchu.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami hulajnogi elektryczne i rowery elektryczne nie podlegają ani krajowej, ani unijnej procedurze homologacji, a tym samym nie ma obowiązku ich rejestracji. Brak takiego obowiązku powoduje jednak poważne trudności w identyfikacji sprawców zdarzeń drogowych oraz egzekwowaniu odpowiedzialności za naruszenia przepisów.
– czytamy w interpelacji Henryki Krzywonos.
W mojej ocenie wprowadzenie obowiązku rejestracji oraz nadania tablic rejestracyjnych hulajnogom i rowerom elektrycznym przyczyniłoby się do:
- zwiększenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym,
- ułatwienia organom ścigania identyfikacji sprawców wykroczeń i wypadków,
- wzmocnienia odpowiedzialności użytkowników za swoje zachowania na drodze,
- ograniczenia anonimowości sprzyjającej łamaniu przepisów
– argumentuje autorka interpelacji. Kończy ją pytaniami m.in. o to czy Ministerstwo Infrastruktury rozważa wprowadzenie obowiązku rejestracji hulajnóg elektrycznych oraz rowerów elektrycznych w celu zapewnienia lepszej identyfikacji ich użytkowników oraz jakie inne działania podejmuje w celu poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym w kontekście coraz większej liczby tego typu pojazdów.
⇒ MOŻESZ TEŻ OBEJRZEĆ WIDEO:
…ale nie ma pojazdu „rower elektryczny”
Odpowiedź na to drugie pytanie jest przynajmniej częściowo znana. W procesie legislacyjnym są obecnie dwa projekty ustaw, z czego pierwsza nakłada obowiązek jazdy w kasku na elektrycznych hulajnogach i rowerach (także tradycyjnych) na użytkowników do 16 roku życia. Drugi projekt – najnowsza inicjatywa legislacyjna resortu infrastruktury, obecnie w konsultacjach publicznych – nowelizuje ustawę homologacyjną, ustanawiając Dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego organem nadzoru nad rynkiem hulajnóg elektrycznych w odniesieniu do spełniania przez te pojazdy warunków technicznych wymaganych przez prawo.
Jak ministerstwo odpowie na postulat dołożenia e-hulajnogom i e-bike’om obowiązkowych tablic rejestracyjnych – zobaczymy.
W stosunku do rowerów elektrycznych pierwsza bariera pojawia się tu już na poziomie definicji prawnych, ponieważ polskie prawo nie rozpoznaje takiego pojazdu jak rower elektryczny (jest o określenie potoczne). Taki pojazd, o ile spełnia warunki dopuszczalnego prawnie wspomagania elektrycznego, jest z punktu widzenia kodeksu drogowego po prostu rowerem. Żeby obłożyć go obowiązkiem tablic należałoby więc stworzyć nową kategorię pojazdu (albo nakazać rejestrowanie wszystkich rowerów).
Interpelacji w sprawie elektrycznych pojazdów nie brakuje
To niejedyna interpelacja poselska dotycząca lekkich pojazdów elektrycznych złożona w ostatnich tygodniach. Widać, że posłowie wyraźnie zainteresowali się tym tematem.
Czas na definicje prawne! (…ale one są)
Pewne zaskoczenie może budzić interpelacja innego posła Koalicji Obywatelskiej, Pawła Papke, z połowy września, w sprawie ustalenia jednoznacznych definicji prawnych w zakresie hulajnogi elektrycznej, roweru elektrycznego oraz urządzeń transportu osobistego.
Niejasne, zmieniające się lub niewystarczające definicje prawne dotyczące poruszania się po drogach publicznych lub ścieżkach rowerowych pojazdów typu: rowery, hulajnogi i inne pojazdy elektryczne powodują szereg problemów. Szybki rozwój technologii wyprzedza regulacje prawne. Pojawiają się nowe typy urządzeń (np. hulajnogi osiągające większą prędkość, hulajnogi składane, urządzenia z napędem hybrydowym itp.), które nie mieszczą się łatwo w starych definicjach.
W związku z powyższym proszę o odpowiedzi na następujące pytania:
- Czy resort planuje wprowadzenie jednolitej i precyzyjnej definicji hulajnogi elektrycznej, roweru elektrycznego i urządzeń transportu osobistego w Prawie o ruchu drogowym, aby wyeliminować obecne luki i rozbieżności interpretacyjne?
- Jakie działania podejmie ministerstwo, aby ujednolicić przepisy i uniknąć sytuacji, w której nowe urządzenia mobilności nie mieszczą się w obecnych kategoriach prawnych?
– pisze poseł Papke. Interpelacja ta zaskakiwać może o tyle, że w polskim Prawie o ruchu drogowym ustawowe definicje hulajnogi elektrycznej, roweru (ze wspomaganiem elektrycznym – patrz wyżej) oraz urządzenia transportu osobistego (UTO) istnieją… od 2021 roku.
Ewentualne niejasności mogą dotyczyć jedynie znacznie bardziej szczegółowych kwestii technicznych (jak np. rozumienia pojęcia konstrukcyjnej blokady prędkości, zawartego w rozporządzeniu technicznym). Być może posłowi chodziło właśnie o to – trudno powiedzieć. Na pewno natomiast można się zgodzić z tezą, że szybki rozwój technologii wyprzedza regulacje prawne.
⇒ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
A może karta hulajnogowa?
W ostatnich dniach sierpnia interpelację do Ministerstwa Infrastruktury złożyło także ośmioro innych posłów Koalicji Obywatelskiej (pierwszą wymienioną jest Katarzyna Matusik-Lipiec) – w sprawie bezpieczeństwa dzieci poruszających się hulajnogami elektrycznymi.
Autorzy podnoszą kwestię narastającej ostatnio skali wypadków z udziałem najmłodszych użytkowników hulajnóg elektrycznych (co jest niewątpliwie faktem).
Karta rowerowa nie uwzględnia specyfiki hulajnóg elektrycznych, które są szybsze, bardziej niestabilne i wymagają innej reakcji na zagrożenie. Szkolenia w szkołach podstawowych nie zawierają wiedzy o e-hulajnogach, a nauczyciele często nie mają dostępu do aktualnych materiałów edukacyjnych.
Wyzwanie stanowi nie tylko ustanowienie odpowiednich przepisów, ale także skuteczne ich egzekwowanie. Dzieci poruszają się na hulajnogach zarówno w mniejszych miejscowościach, gdzie brakuje patroli służb porządkowych, jak i w dużych miastach, gdzie funkcjonariusze nie są w stanie skutecznie egzekwować przepisów wobec tysięcy użytkowników.
W efekcie dochodzi do sytuacji, w których hulajnogami kierują dzieci nieposiadające żadnych uprawnień, nieświadome zagrożeń ani konsekwencji
– czytamy w interpelacji.
Czy ministerstwo rozważa aktualizację programu przygotowania do karty rowerowej, tak by obejmował również korzystanie z hulajnóg elektrycznych lub wprowadzenie nowej formy uprawnienia (np. „karty hulajnogowej“) dostosowanego do specyfiki hulajnóg elektrycznych? (…)
Jakie zmiany legislacyjne umożliwiające lepsze egzekwowanie przepisów przez straże miejskie, Policję lub inne służby – zwłaszcza wobec osób niepełnoletnich – są rozważane przez ministerstwo?
Czy są planowane kampanie informacyjne i edukacyjne, skierowane do dzieci, młodzieży, ale przede wszystkim do ich opiekunów, promujące odpowiedzialne korzystanie z hulajnóg elektrycznych i przestrzeganie przepisów?
– pytają jej autorzy.
Ile jest fikcji w karcie rowerowej?
Tu nasza subiektywna uwaga. Choć „karta hulajnoga” może brzmi nieco zabawnie, to opinię, że obecny system szkolenia dzieci i wydawania kart rowerowych jest, mówiąc kolokwialnie, do bani, można nieoficjalnie usłyszeć nawet od przedstawicieli administracji rządowej, zajmujących się tematyką bezpieczeństwa drogowego. Fasadowe kursy „na sucho” i brak jakiejkolwiek praktyki to tylko część zarzutów pod jego adresem. Efektem bywa sytuacja, że nawet dziecko, które otrzymuje kartę rowerową, ma nikłe pojęcie o poruszaniu się w realnym ruchu na drodze. I trudno nie zgodzić się z tezą, że hulajnoga elektryczna ma inną specyfikę i stawia nieco inne wymagania niż rower.
Postulat uwzględnienia tych faktów w przygotowaniach do zdobycia karty rowerowej ma więc dużo sensu (choć jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby podniesienie wieku od którego wolno jeździć e-hulajnogą).
Penalizować tuning rowerów elektrycznych (może rok więzienia?)
Na nieprzepisowych rowerach elektrycznych skupia się z kolei autorka jeszcze innej niedawnej interpelacji (z sierpnia), poseł Jolanta Niezgodzka. Podobnie jak wszyscy poprzedni parlamentarzyści – również z KO.
Z treści interpelacji wynika, że jej autorka ma rozeznanie w specyfice tej dziedziny. Wspomina m.in. o istnieniu w sieci całych stron poświęconych dokonywaniu zmian w budowie roweru elektrycznego mających za zadanie np. zwiększyć pułap, do którego napęd wspomaga jazdę kierowcy. (…) Można również znaleźć w internecie szeroki katalog narzędzi i specjalnego oprogramowania służącego stricte do zwiększania pułapu prędkości, do której rower elektryczny wspomaga jazdę użytkownika – pisze Niezgodzka.
Rozwiązanie? Według posłanki KO: wprowadzenie karalności już za samo modyfikowanie sprzętu.
Interesujące są – przyjęte we Francji – przepisy szczególnie penalizujące nielegalne tunningowanie roweru elektrycznego w celu zwiększenia jego mocy oraz pułapu wspomagania jazdy, za taki czyn przewidywane są kary do 30 tysięcy euro oraz nawet rok pozbawienia wolności.
– podpowiada autorka interpelacji. I pyta ministra infrastruktury między innymi o takie rzeczy:
- Czy i w jakim zakresie czasowym ministerstwo planuje podjąć działanie skierowane przeciwko nielegalnej modyfikacji rowerów elektrycznych?
- Czy ministerstwo planuje poddać kontroli handel narzędziami i oprogramowaniem potrzebnym do nielegalnej modyfikacji rowerów elektrycznych?
- Czy ministerstwo pracuje bądź zamierza wdrożyć prace nad wprowadzeniem w Polsce przepisów szczególnie penalizujących nielegalne modyfikowanie rowerów elektrycznych ponad ustalone normy?
Na dzień publikacji tego artykułu żadna z opisanych interpelacji nie otrzymała jeszcze odpowiedzi z resortu. Wytłuszczenia w cytowanych fragmentach interpelacji pochodzą od redakcji.
Czy manetka w rowerze elektrycznym może być „legalna” – a jeśli tak, to jaka?










































