Aplikacja LogoApp i towarzyszące jej wsparcie doradcze adresowane są do przedsiębiorców, chętnych by zarabiać na usługach współdzielenia i pragnących rozkręcić własny biznes w tej branży. Szczególnie w wynajmie elektrycznych hulajnóg, ale nie tylko. “Dzięki niej będziesz mógł prowadzić własny biznes z każdego zakątka świata za pomocą swojego smartfona, wypożyczając, co tylko zechcesz” – przekonuje hulajnogowa spółka Logo-Sharing, na internetowej stronie aplikacji.

– Jeśli ktoś myśli o starcie w następnym sezonie, to właśnie teraz jest najlepszy moment do rozpoczynania prac i działań – mówi Tomasz Borowicki, CIO Logo-Sharing i współtwórca firmy, z którym rozmawialiśmy o szczegółach projektu. To on jest w tym tekście źródłem informacji dotyczących LogoApp.

Aplikacja LogoApp jest dostępna od kilku dni. Równolegle Logo Sharing wystartowało z programem cotygodniowych warsztatów, na których ma przekazywać know-how potrzebne, by rozpocząć działalność w biznesie współdzielenia.

Logo Sharing
Hulajnogi Logo Sharing w ubiegłym sezonie w Katowicach. Obecnie firma nie oferuje już pojazdów w tym mieście. Fot ZD/SmartRide

Aplikacja w kilkanaście dni

Jak ma wyglądać wejście w biznes sharingowy w oparciu o LogoApp? W pewnym uproszczeniu tak, że zdecydowany na współpracę z Logo-Sharing przedsiębiorca musi przekazać do Logo m.in.:

  • komplet informacji i danych na temat planowanego modelu udostępniania e-hulajnóg (schematy taryfowe, cenniki, zasady bonusów i promocji, informację o formach płatności, które chce akceptować etc.),
  • materiały identyfikacyjne swojej sieci sharingowej (nazwa, logotyp, kolorystyka),
  • wymagane dokumenty prawne (regulamin, polityka prywatności, RODO i in.).

Na tej podstawie Logo przygotowuje mu w ciągu kilkunastu dni dedykowaną wersję LogoApp. Aplikacja będzie miała już zintegrowane usługi firm trzecich, niezbędne do świadczenia usług –  w tym narzędzia do przyjmowania płatności kartami płatniczymi i bramkę SMS (tu partnerami są amerykańskie firmy odpowiednio Stripe i Twilio). 

Uwarunkowania lokalne dla swojego miasta – w tym przede wszystkim strefy udostępnienia i zwrotu pojazdów czy obszary ograniczonej prędkości – przedsiębiorca wprowadza (a w razie potrzeby zmienia) samodzielnie w panelu administracyjnym.

Hulajnogowe know-how

– Aplikacja to jednak tylko część naszej pomocy – mówi Tomasz Borowicki. – Oferujemy wsparcie merytoryczne, włącznie z warsztatem w Gdańsku. Pokażemy partnerowi mocne i słabe strony tego biznesu. Powiemy jak działać w małym mieście, a jak w dużym, jak w miejscowości nastawionej na turystów, a jak w zwykłej. Doradzimy odnośnie form płatności, opowiemy o nawykach użytkowników  – mówi menedżer Logo.

Tomasz Borowicki zapewnia, że wsparcie dla hulajnogowych start-upów, które zdecydują się na wykupienie LogoApp, może obejmować też pomoc w wyborze optymalnego modelu e-hulajnogi, kwestie prawne (np. co do wymaganych dokumentów) czy dotyczące identyfikacji firmowej (usługi graficzne).

– Mamy od tego partnerów. Możemy też pomóc w sprowadzeniu sprzętu z Chin, służymy wszystkimi naszymi kontaktami. My zarabiamy na prowizji, czyli wtedy, gdy zarabia klient. Chcemy więc, by zarabiał jak najwięcej, to jest w naszym interesie – przekonuje.

LogoApp – aplikacja za prowizję

To ostatnie wymaga drobnej korekty – w cenniku dla przedsiębiorców korzystających z LogApp figuruje także stała minimalna opłata miesięczna. Ile wynosi? Od 400 dol. przy małych flotach (10-100 hulajnóg) do 3,2 tys. dol. przy dużych sieciach, złożonych z ponad 1 tys. pojazdów. Jednak gros opłaty faktycznie stanowi prowizja – jej wysokość również zależy również od wielkości floty oraz od okresu zobowiązania w umowie, która może być zawarta na 12 lub 24 miesiące.

W sumie prowizja ta ma osiem różnych stawek. Najwyższa – 12 proc. od przychodów z wynajmu – obowiązuje przy rocznej umowie i najmniejszej możliwej flocie. Najniższa prowizja to 6 proc. – tyle będzie płacił właściciel floty ponad 1 tys. hulajnóg, który zdecyduje się zawrzeć umowę na 2 lata. Prowizja pobierana będzie od całości pieniędzy, jakie użytkownicy przeleją na konto operatora pojazdów.

Aplikacja Logo App - przykładowe kosztykoszty
Źródło: screenshot ze strony Logo App

Do tego, co trzeba podkreślić, dochodzi kaucja – od 1,2 tys. do nawet 9,6 tys. dol. (znów zależnie od wielkości floty). Po zakończeniu umowy ma ona być w całości zwrócona. Biorąc jednak pod uwagę np. fakt, że spółki czasem upadają, a odzyskanie należności z masy upadłościowej bywa trudne, kaucja ta wydaje się głównym czynnikiem ryzyka dla przedsiębiorcy.

Zapłacić trzeba też za warsztat szkoleniowy (workshop). Ta opłata ma być jednak potem w całości odliczona, jeśli klient zdecyduje się na zawarcie umowy.

Aplikacji LogoApp towarzyszy aplikacja Serviceman – służąca do obsługi floty, zarządzania hulajnogami i dostarczająca w czasie rzeczywistym na smartfon komplet danych na temat statusu poszczególnych pojazdów. Serviceman to dodatkowa oferta, przedsiębiorca sharingowy nie musi jej wykupić.

– Jeśli ktoś uruchamia mikrobiznes i będzie oferował 20 hulajnóg, to obejdzie się z powodzeniem bez tego. Ale przy większej działalności, Serviceman wydaje mi się nieodzowną pomocą w codziennej obsłudze – mówi Borowicki. Serviceman kosztuje dodatkowo: 1 proc. od przychodów. Obecnie w promocji aplikacja dodawana jest gratis.

Alernatywny pomysł na rozwój

Trójmiejska spółka Logo-Sharing działalność w mikromobilności zaczęła wiosną zeszłego roku, jako jedna z pierwszych firm udostępniających w Polsce elektryczne hulajnogi i jako jedna z pierwszych na świecie w tej branży, która postawiła na pojazdy z wymiennymi bateriami.

Firma miewała jednak też gorszą prasę. W połowie tego roku pojawiły się liczne skargi, że oferowane przez Logo subskrybcje dzienne na wynajem hulajnóg były prezentowane w aplikacji niejasno, zaskakując potem klientów automatycznym odnawianiem się subskrybcji w kolejnych dniach i pobieraniem opłat z karty. Tomasz Borowicki zapewnia, że kontrole m.in. Inspekcji Handlowej nie potwierdziły tych zastrzeżeń. Niedawno firma zawarła porozumienie z władzami Gdańska co do zasad oferowania hulajnóg.

Jak się teraz okazało – Logo wybrało kierunek rozwoju częściowo alternatywny wobec działań konkurentów. Klasyką na tym rynku są bowiem dwa główne modele ekspansji. Pierwszy to samodzielne wchodzenie do kolejnych miejscowości z własną marką e-hulajnóg i własną aplikacją. Drugi – oferowanie zewnętrznym przedsiębiorcom franczyzy na udostępnianie e-hulajnóg pod marką franczyzodawcy (tak działają w Polsce m.in. blinkee.city, Volt czy Bird).

Dlaczego Logo podeszło do sprawy inaczej niż konkurenci i postanowiło zaoferować innym firmom narzędzia do prowadzenia biznesu pod własną marką i na własnych zasadach?  – Widzimy na to duże  zapotrzebowanie. Gdybym ja mógł z takiej oferty skorzystać, gdy sam startowałem, na pewno bym to zrobił – mówi Tomasz Borowicki.

Konkurencja aplikacji

Specjalistyczne aplikacje do obsługi flot sharingowych, w tym hulajnogowych, już na rynku istnieją – zarówno polskie, jak i zagraniczne. Można tu wymienić choćby krajową markę AnySharing (z jej usług korzystała np. opisywana przez nas lokalna mała sieć Rex w Wejherowie) czy markę Fleetnet, która w sklepie Google Play widnieje jako dostawca aplikacji dla kilku lokalnych sieci hulajnóg w różnych miastach Polski. Inny przykład – aplikacja Atom, oferowana przez firmę z łotewskiej Rygi. Wykorzystywała ją np. niewielka polska sieć Elo Scooters, która działała w tym sezonie na Helu, a potem w Zakopanem.

Takich dostawców aplikacji sharingowych jest więcej. Na tym rynku Logo Sharing chce się wyróżnić opisaną wyżej prowizyjną konstrukcją cennika (ze stosunkowo niewielkim sztywnym zobowiązaniem dla przedsiębiorcy). A także we wspomnianym już doradztwem. Na stronie LogoApp firma pokazuje symulację przychodów z wynajmu hulajnóg, opartą – jak zapewnia  – na swoich doświadczeniach.

Logo App - symulacja przychodów z wynajmu hulajnóg
Źródłem powyższych danych jest spółka Logo-Sharing. Nie były one w żaden sposób weryfikowane przez redakcję SmartRide.pl. Źródło: LogoApp

Franczyzobiorcy przejdą na swoje?

Tegoroczne obserwacje sharingu mikromobilności w Polsce prowadzą do wniosku, że biznes ten, niegdyś typowy tylko dla wielkich miast, pojawia się w coraz mniejszych miejscowościach. Nierzadko podejmują się go drobni, lokalni przedsiębiorcy. To zjawisko – jeśli w przyszłym sezonie się potwierdzi – dobrze rokuje dla planów trójmiejskiej spółki.

· PRZECZYTAJ TEŻ:
E-hulajnogi na minuty z wielkomiejskich stały się… małomiasteczkowe

Pierwszym klientem, który wykupi LogoApp, będzie podobno spółka… czeska, która zamierza uruchamiać sharing hulajnóg w Zagrzebiu. Menedżera Logo zapytaliśmy o ocenę potencjału rynku. – Obstawiam, że wielu franczyzobiorców innych firm hulajnogowych zechce wkrótce rozpocząć samodzielny biznes na własną rękę. Myślę, że za rok będziemy mieć ok. 100 klientów w Polsce i za granicą – odpowiedział.

Czy to realne? O opinię na temat pomysłu Logo poprosiliśmy działającego w trzech polskich miastach franczyzobiorcę dużej sieci hulajnogowej (ma w sumie kilkaset pojazdów). Był sceptyczny. Pokazywane symulacje przychodów uznał za mało realistyczne, bardzo odbiegające od jego własnych doświadczeń z sezonu 2020 (“Chyba, że to jest na podstawie 2 tys. hulajnóg w Los Angeles” – zażartował, dodając, że jego franczyzodawca też przedstawiał podobnie przesadzone estymacje). Uważa też, że przewagą franczyzy jest rozpoznawalna marka, którą wraz z know-how dostaje w pakiecie operator.

– Gdybym inwestował np. 600 tys. zł we flotę kilkuset własnych hulajnóg, to raczej wydałbym już także pieniądze na swoją własną aplikację. Ale to moje subiektywne zdanie, jako już zadomowionego na rynku franczyzobiorcy znanej marki – zastrzegł nasz rozmówca. Być może więc oferta Logo okaże się atrakcyjna głównie dla startujących biznesów o mniejszej skali? Czas pokaże.

Tomasz Borowicki podkreśla, że aplikacja LogoApp jest narzędziem, którego zastosowanie ma wykraczać poza mikromobilność. Dlatego na witrynie internetowej firma pisze o “wynajmie obiektów”. Mogą to być inne pojazdy (samochody, rowery, skutery etc.) ale nawet powierzchnie biurowe, wynajmowane na godziny. – Za perspektywiczny uważamy też wynajem za pomocą aplikacji powerbanków, coraz bardziej popularny w Azji – mówi współtwórca Logo Sharing.


Świat jedzie do przodu. Obserwuj nas na Facebooku i Twitterze