Firma Lime ogłosiła w ubiegłym tygodniu wprowadzenie nowego rodzaju elektrycznej hulajnogi: z siodełkiem (czy może raczej z siedziskiem, bo miejsce do siedzenia nie jest osadzone na sztycy, lecz na specjalnym konstrukcyjnym stelażu, dospawanym do ramy). Nowy sprzęt jest wariantem e-hulajnogi Gen4, czyli flagowego obecnie modelu we flotach Lime, wyposażonego w wymienną baterię.
Łączy ona komfort jazdy na siedząco, znany z roweru, z „bezwysiłkowością” hulajnogi elektrycznej – podkreśla Lime na swoim blogu.
Hulajnoga dla seniorów, kobiet i na zakupy
Amerykańska firma przywołuje testy swojej e-hulajnogi z siodełkiem, które przeprowadzała wcześniej w tym roku w USA (w Nashville i w Chicago). Jak wynika z zamieszczonej informacji, wykazały one, że taka konstrukcja zachęca seniorów, kobiety oraz ludzi o ograniczonej sprawności – sięgają po nią chętniej niż po tradycyjne e-hulajnogi czy rowery elektryczne (które Lime również oferuje). Przykładowo wśród kobiet, które po raz pierwszy decydowały się na wynajem e-hulajnogi, o 33 proc. więcej sięgało po Gen4 Seated niż po klasyczny model Lime.
⇒ PRZECZYTAJ TEŻ:
Najogólniej mówiąc – okazało się, że sprzęt zachęcał do wypróbowania e-hulajnóg te osoby, którzy wcześniej mieli sceptyczny stosunek do elektrycznej mikromobilności.
Dodatkowo Gen4 z siodełkiem (Gen4 Seated) wzbogacił się o miejsce na załadunek – plastikowy koszyk umieszczony między tylnym kołem a siedziskiem. Może się tam zmieścić kilka rzeczy, np. niewielki plecak czy drobne zakupy.
Firma pisze, że jej wcześniejsze pilotaże i wewnętrzne badania wykazały, że miejsce na załadunek bywa ważnym czynnikiem w sytuacji, gdy potencjalny użytkownik rozważa czy skorzystać z mikromobilnego sprzętu w swojej podróży.
Obecność przestrzeni załadunkowej powoduje, że więcej osób korzysta z e-hulajnogi na dalsze dystanse i jeździ częściej – pisze Lime.
Z komunikatu wynika, że Gen4 Seated został wprowadzony do floty Lime w Chicago i w Milwaukee. Firma zapowiada dodanie e-hulajnogi z siodełkiem w kilkunastu innych miastach USA w najbliższych miesiącach, nie wiadomo jednak w jak dużej skali (czasem firmy wprowadzają tego typu innowacje w symbolicznej ilości jako zabieg marketingowy, a z całą pewnością wersja z siedziskiem jest droższa w produkcji od zwykłej hulajnogi).
E-hulajnoga dobra, ale nie tutaj
Z punktu widzenia polskiego rynku nowość Lime byłaby głównie ciekawostką, gdyby nie fakt, że zwraca uwagę na istotny aspekt prawny: otóż w ramach polskich przepisów drogowych taki sprzęt nie byłby dopuszczony do ruchu na prawach elektrycznej hulajnogi. Definicja w kodeksie drogowym mówi bowiem jasno, że elektryczna hulajnoga nie może mieć siodełka. Jeśli dodamy siedzisko, Policja może potraktować taki pojazd jak motorower – a ten musi mieć homologację, rejestrację, obowiązkowe OC komunikacyjne, należy na nim jeździć w kasku i nie można korzystać z dróg dla rowerów.
O tym nieprzyjemnie przekonują się czasem starsi użytkownicy prywatnych e-hulajnóg z siodełkiem – dwie takie historie już opisywaliśmy, znajdziecie je pod linkami poniżej.
⇒ PRZECZYTAJ TEŻ:
Takie ujęcie jest typowe dla wielu krajów Europy, a jego źródeł można szukać w przepisach homologacyjnych Unii Europejskiej (rozporządzenie 168/2013). Są one sformułowane tak, że zwalniają z obowiązku homologacji wyłącznie e-hulajnogi „kanoniczne”, czyli te bez miejsca siedzącego.
W kontekście tego, o czym m.in. pisze obecnie Lime (siodełko jako wygoda i ułatwienie dla seniorów) i co potwierdzają także starsi użytkownicy w Polsce, mamy tu więc przykład niedostosowania prawa nie tylko do stanu rozwoju rynku, ale i do życia w ogóle. „Delegalizuje” ono bowiem rozwiązanie, które przy zerowym wzroście ryzyka okazuje się atrakcyjne dla grup społecznych wyraźnie potrzebujących tego typu uproszczeń.
Żeby było ciekawiej, problematyczne w tym przypadku byłoby nie tylko siedzisko, ale też przestrzeń załadunkowa – te same polskie przepisy stanowią bowiem, że zabronione jest przewożenie hulajnogą elektryczną ładunku. Hipotetyczny służbista mógłby więc zakwestionować również zakupy umieszczone w koszyku.
A być może zakwestionowałby także wagę hulajnogi – nie znamy jej, ale wydaje się bardzo prawdopodobne, że po dodaniu konstrukcji z siedziskiem przekracza ona 30 kg. A taki właśnie jest limit masy własnej e-hulajnogi dopuszczony w polskich przepisach.
Patrząc na zdjęcia Lime Gen4 Seated aż trudno uwierzyć, że taki – w gruncie rzeczy nieco zabawny – sprzęt może być w aż tak wielu aspektach poza prawem…
⇒ OBEJRZYJ LUB PRZECZYTAJ: Jaka hulajnoga elektryczna jest „legalna” w Polsce?