Unia Europejska (UE) przymierza się do wprowadzenia we wszystkich krajach jednolitych regulacji sprzętowych obejmujących e-hulajnogi i inne elektryczne pojazdy osobiste. Temat zainicjowały Niderlandy, których inicjatywę poparło już na starcie 15 innych państw, w tym Polska. Postulują m.in. stworzenie dla lekkich elektryków systemu zbliżonego do ,,homologacji typu”, kojarzonego z pojazdami silnikowymi.
Formalne zaprezentowanie inicjatywy Niderlandów miało miejsce podczas grudniowego posiedzenia unijnej Rady ds. Transportu, Telekomunikacji i Energii (TTE), zajmującej się m.in. ustawodawstwem w dziedzinie wspólnej polityki transportowej. Chodzi o grupę urządzeń określonych jako Personal Mobility Devices (PMD) – czyli lekkich, osobistych pojazdów elektrycznych, z których największą popularność zdobyły właśnie e-hulajnogi (inne urządzenia z tej grupy to np. elektryczne monocykle czy e-deskorolki).
Obecnie tego typu pojazdy nie są objęte zakresem tzw. rozporządzenia homologacyjnego
UE nr 168/2013, które obowiązuje wszystkie kraje Unii. Producenci nie muszą więc uzyskiwać dla nich homologacji typu (podobnie zresztą, jak dla rowerów ze wspomaganiem elektrycznym, tzw. EPAC). Zarazem każde państwo członkowskie UE stworzyło w ostatnich latach własne ramy prawne dla lekkich elektryków, definiujące e-hulajnogi i UTO dozwolone na jego drogach publicznych.
– Mamy 27 różnych zestawów regulacji krajowych dla urządzeń, które są de facto
do siebie podobne – mówił przedstawiciel Niderlandów na posiedzeniu TTE.
Nota wprowadzająca wskazuje, że zharmonizowane europejskie przepisy dotyczące pojazdów PMD zapewniłyby stabilność prawną, zmniejszyły obciążenia administracyjne i stworzyły równe warunki działania, wspierając innowacje i producentów. Dlatego apelujemy o wprowadzenie ogólnounijnego systemu, podobnego do systemu homologacji typu – czytamy dalej.
⇒ KRÓTKĄ RELACJĘ Z POSIEDZENIA TTE ZNAJDZIESZ W NASZYM FILMIE:
Inicjatywę poparły: Belgia, Czechy, Finlandia, Grecja, Irlandia, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Niemcy, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Węgry oraz Polska. Stanowiska i argumentację przedstawicieli części z tych krajów możecie poznać z filmu osadzonego powyżej.
Elektryczne hulajnogi w UE do homologacji?
Wobec poparcia tak licznych państw wydaje się niemal pewne, że postulat będzie w Brukseli realizowany (choć trudno ocenić w jakim tempie, bo nie ma na razie konkretnego harmonogramu). Najbardziej prawdopodobne (tak oceniają również narzędzia AI) jest to, że Komisja Europejska przeprowadzi dodatkowe konsultacje, po których wystąpi z konkretną propozycją legislacyjną. Zapewne będzie ona obejmowała ujednolicone wymagania techniczne w zakresie konstrukcji, skuteczności hamulców, oświetlenia, ale również ograniczeń prędkości, przyspieszenia, być może masy własnej, mocy silnika, itd.
Jeśli tak się stanie, to w przyszłości, aby dany model pojazdu (np. hulajnogi elektrycznej) mógł być legalnie oferowany na terenie UE i użytkowany na drogach publicznych, musiałby w jakiejś formie przejść badania i uzyskać zaświadczenie spełniania tych wymagań – na podobnej zasadzie, jak obecnie producenci pojazdów silnikowych muszą
uzyskać dla nich homologację typu, choć, być może, w mniej wymagającej formie. Hipotetycznie – możliwe się wydaje „wrzucenie” tych pojazdów w kategorię homologacyjną L1e-A, czyli tę, w której są tzw. rowery z napędem.
⇒ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
Inną z konsekwencji może być wtedy obowiązek rejestracji elektrycznych hulajnóg i innych e-pojazdów – choć nie musi to przybrać formy klasycznych tablic rejestracyjnych (w grę może wchodzić także np. naklejka rejestracyjna). Do tego zapewne doszłoby obowiązkowe ubezpieczenie OC, z zasady wymagane przez państwa w stosunku do pojazdów podlegających homologacji typu.
Elektryczna hulajnoga – co kraj, to obyczaj
Z punktu widzenia użytkowników elektrycznych hulajnóg oraz ich producentów lub dystrybutorów pomysł może oznaczać zarówno korzyści, jak i ryzyko. I na pewno sporą rewolucję.
Jedna z głównych korzyści: elektryczna hulajnoga kupiona w jednym z państw UE byłaby „legalna” także we wszystkich innych. Dziś jest inaczej. Bywa tak, że pojazd całkowicie zgodny z rodzimymi przepisami może zostać za granicą wręcz skonfiskowany – bo np. jest zbyt ciężki lub ma zbyt mocny silnik, lub nie jest wpisany do rejestru w danym państwie, więc nie można go tam używać. Przekonują się o tym czasem np. Polacy, zabierający w bagażniku e-hulajnogę na wakacje.
Z kolei producenci muszą konfigurować swoje modele pod zróżnicowane wymogi rozmaitych rynków krajowych (albo ograniczać ofertę tylko do niektórych z nich). Tu znów barierą bywają takie kwestie jak moc silnika, masa własna czy odmienny limit prędkości konstrukcyjnej.
Ewentualna likwidacja mozaiki niespójnych przepisów – sama w sobie – na pewno byłaby więc krokiem w stronę ucywilizowania mikromobilności w Europie. Już w 2019 roku pisał o tym u nas w gościnnym artykule nasz czytelnik Dominik Górski, użytkownik e-hulajnóg, interesujący się tą dziedziną. Publikowaliśmy także artykuły o problemach zagrażających Polakom, gdy wyprawią się oni ze swoją e-hulajnogą do Niemiec. Linkujemy do tych tekstów niżej.
⇒ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
Przepisy mogą działać przeciw mikromobilności
O wszystkich tych korzyściach z ewentualnej harmonizacji będzie jednak można mówić jedynie pod warunkiem, że zaproponowane przez Brukselę wymogi techniczne zostaną ustalone w rozsądny sposób. Rozsądny, czytaj: taki, który nie zdławi elektrycznej mikromobilności. A co do tego nie ma pewności.
Lekka elektromobilność (w odróżnieniu od np. elektrycznych aut) nie wydaje się bynajmniej szczególnie lubiana ani wśród decydentów, ani w mediach głównego nurtu. Reakcją na różne problemy – nieuniknione w sytuacji pojawienia się nowych, nieznanych wcześniej pojazdów – są zwykle dążenia do nakładania kolejnych ograniczeń: limitów mocy, masy, prędkości, miejsca do poruszania się na drodze, itp, itd.
Można więc, niestety, wyobrazić sobie sytuację, w której wypracowane w UE ujednolicone wymogi staną się gorsetem tak ciasnym, że elektryczne hulajnogi i inne e-pojazdy stracą swoją atrakcyjność dla użytkowników i klientów – jako zbyt słabe, zbyt powolne, za drogie i wymagające dodatkowo biurokracji. A po ewentualnej harmonizacji taki stan będzie odgórnie obowiązywał wszystkie państwa UE. Żaden krajowy rząd – nawet gdyby sam miał najbardziej liberalne podejście – nie będzie już miał pola manewru. To jest główne ryzyko.
Oczywiście, ten sam mechanizm może zadziałać w drugą stronę – bo można sobie również wyobrazić, że ujednolicone przez Unię przepisy zmuszą ten lub inny krajowy rząd do poluzowania swojego prawa. Przykładowo – mogłyby umożliwić montowanie do e-hulajnóg siodełka (rozwiązanie lubiane przez seniorów) albo centralnie podnieść dozwoloną prędkość konstrukcyjną, która np. w Niemczech lub w Polsce to marne 20 km/h.
Istotne nie CZY, tylko JAK
W praktyce więc ocena holenderskiej inicjatywy z punktu widzenia użytkowników elektrycznych hulajnóg i UTO będzie możliwa dopiero wtedy, gdy napełni się ona treścią.
Na razie uczestnicy ankiety na naszym kanale YouTube są raczej pesymistyczni: w momencie publikacji tego tekstu 57 proc. z nich obstawia, że po ujednoliceniu ich sytuacja zmieniłaby się na gorsze, a 20 proc. że na lepsze.
Holandia, która wystąpiła na forum TTE z tą inicjatywą, wydaje się akurat antyprzykładem dobrych rozwiązań – wprowadzone tam w ubiegłym roku wymogi są takie, że legalny, tj. wpisany do specjalnego rejestru, jest jeden(!) model klasycznej elektrycznej hulajnogi, kosztujący niemal 2 tys. euro. Wygląda to na nieporozumienie.
– Ujednolicenie zasad w UE mogłoby realnie poprawić komfort i pewność prawa dla użytkowników, a także uprościć działalność producentów i importerów, zwłaszcza w kontekście jednolitego rynku. Harmonizacja nie może jednak oznaczać automatycznego „dokręcania śruby” we wszystkich krajach i tworzenia rozwiązań, które podniosą koszty wejścia i narzucą dodatkowy ciężar biurokratyczny, a w ślad za tym ograniczą dostępność mikromobilności – komentuje Mateusz Szarek, ekspert branży i prezes Polskiego Stowarzyszenia Lekkiej Elektromobilności (PSLE).
Pamiętajmy, że mikromobilność stała się tak popularna m.in. dlatego, że jest prosta, dostępna i niedroga – dodaje. W najbliższym czasie opublikujemy szerszą opinię PSLE na temat pomysłu unijnej harmonizacji – będzie to punkt widzenia organizacji branżowej, skupiającej polskich dystrybutorów i producentów elektrycznych hulajnóg.
Zapraszamy do komentowania omówionego w artykule pomysłu pod filmem na jego temat na naszym kanale YouTube ⇒ LINK DO FILMU
⇒ OBEJRZYJ LUB PRZECZYTAJ: „E-bike? E-hulajnoga? Zapraszamy na rolki”. Policja w Europie straszy nowym urządzeniem


















![E-hulajnogi Xiaomi serii 6 na 2026 rok. Czy warto na nie czekać i dokąd zmierza marka? [Opinia]](https://smartride.pl/wp-content/uploads/2026/02/Hulajnoga_Xiaomi_6_lr-218x150.jpg)






















