Podlaska Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) przerwała nielegalny proceder, w którym elektryczne rowery i hulajnogi sprzedawano w internecie bez odprowadzania podatku VAT. Sprowadzony z Azji do Polski towar wystawiany był na jednym z portali aukcyjnym, a dzięki unikaniu VAT-u i cła – oferowany tam po zaniżonych cenach – wynika z dzisiejszego komunikatu KAS.

Według wstępnych ustaleń śledztwa proceder ten naraził budżet państwa na stratę co najmniej 168 mln zł z tytułu nieopłaconego cła i podatku VAT.

Baner Electricall czarnyBaner Velofy - ubezpieczenia elektrycznych rowerów i hulajnógNalot funkcjonariuszy KAS miał miejsce w powiecie sochaczewskim w Mazowieckiem. Mundurowi przeszukali tam m.in. siedziby firm, magazyny i buro księgowe. Zabezpieczono ponad 2 tys. szt. elektrycznych rowerów i hulajnóg oferowanych do sprzedaży w internecie, dokumentację księgową i transportową, komputery, telefony i nośniki danych – czytamy w komunikacie.

Śledztwo prowadzi Podlaski Urząd Celno-Skarbowy (PUCS) w Białymstoku pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Płocku. Trwa analiza zebranego materiału dowodowego i identyfikacja ludzi odpowiedzialnych za przestępstwo. Przesłuchano już kilkadziesiąt osób. Widać więc, że sprawa jest duża i – jak podaje KAS – rozwojowa.

E-hulajnogi bez VAT. „To nie jest handel na równych zasadach”

Jest to najpewniej największa akcja wymierzona w trefnych oferentów elektrycznych hulajnóg i e-bike’ów od czasu, gdy półtora roku temu polska służba celna we współpracy z europejskim urzędem OLAF ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (European Anti-Fraud Office) przechwyciły nielegalny import 20 tys. rowerów elektrycznych. Opisywaliśmy tę sprawę w lutym 2024 roku w artykule podlinkowanym niżej.

⇒ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

KAS pisze ogólnikowo o Azji, jest jednak niemal pewne, że zarekwirowane przez funkcjonariuszy skarbówki elektryczne hulajnogi i rowery pochodziły z Chin. Osoba związana z tą branżą w Polsce przekazała nam poza protokołem, że w przypadku e-hulajnóg przynajmniej częściowo chodzi o urządzenia marki KuKirin – jest to jednak informacja niezweryfikowana, służby nie podają żadnych nazw ani marek.

Baner eMobility Expo 2025Kwitnący proceder zgodny z opisem w komunikacie KAS jest jednak znany powszechnie. Polskie firmy z branży narzekają, że tworzy on dla nich nieuczciwą konkurencję. Mówił o tym w niedawnej rozmowie na SmartRide.pl Damian Nogaj, szef wrocławskiej firmy HND Electric:

To jest coraz większy problem. Te hulajnogi często trafiają do Polski bez cła, bez VAT-u, bez odpowiednich certyfikatów (…) Różnica jest taka, że polską firmę łatwo skontrolować. Jesteśmy widoczni, mamy NIP, magazyny, serwisy, biuro, ludzi, którzy odbierają telefony. A importer z Chin? Sprzedaje przez platformę w internecie, paczka przychodzi z jakiegoś magazynu w Niemczech, Czechach czy nawet w Polsce, ale tak naprawdę nie wiadomo, kto za tym stoi. Magazyn: dziś tu, jutro tam. Sprzedaż idzie na wielką skalę, a zarazem – sklep z powietrza.

To nie jest handel na równych zasadach. My płacimy podatki, cło, VAT, spełniamy normy, a ktoś inny sprzedaje towar, który ominął wszystkie formalności. To dlatego ich ceny są tak niskie – a nie dlatego, że mają cudownie oszczędną technologię produkcji albo minimalne marże, tylko dlatego, że unikają tych kosztów.

– mówił Damian Nogaj. Całą rozmowę możecie przeczytać tutaj – polecamy.

Rzecz dotyczy zresztą nie tylko Polski, lecz także innych krajów UE. Opowiadał o tym Józef Król, przedstawiciel Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), na wiosennym webinarze na temat nienormatywnych rowerów elektrycznych. Ostatnio temat podjęła także organizacja LEVA-EU określając nielegalny import lekkich pojazdów elektrycznych z Chin mianem „słonia w pokoju” – problemu, który wszyscy widzą, ale zarazem udają, że go nie ma. Jak się okazuje, czasem jednak nie udają.

Elektryczne hulajnogi i rowery oferowane bez odprowadzania podatku VAT i płacenia cła zabezpieczone przez KAS w liczbie ponad 2 tys. egzemplarzy
W akcji zabezpieczono ponad 2 tys. jednośladów oferowanych w internecie w celno-podatkowym przekręcie. Fot. KAS

Elektryczne rowery kontrolował też UOKiK z Inspekcją Handlową

Polska Agencja Prasowa w depeszy o nalocie skarbówki podaje także drugą informację – o akcji kontrolnej UOKiK i Inspekcji Handlowej (również z udziałem KAS), które wzięły pod lupę rowery elektryczne importowane spoza Unii Europejskiej. Od początku maja do końca lipca tego roku instytucje te skontrolowały 29 modeli (1139 sztuk) e-bike’ów. W przypadku aż 28 modeli (963 rowery) uznano, że nie spełniają one obowiązujących wymagań.

Tu chodzi jednak o coś zupełnie innego. Kontrolerzy oceniali zgodność rowerów elektrycznych z wymaganiami regulacji unijnych, sprawdzając oznakowanie towaru (w tym znakiem CE), dane producenta, kompletność i poprawność tzw. deklaracji zgodności oraz obecność instrukcji w języku polskim. Nie mówimy więc tu o przestępstwach skarbowych, lecz o niedopełnieniu pewnych obowiązków co do dokumentacji.

⇒ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Skutkowało to jednak brakiem potwierdzenia przez producenta, że rowery elektryczne spełniają obowiązujące unijne wymogi. W rezultacie 1139 rowerów elektrycznych zostało zatrzymanych na granicy, ostatecznie do obrotu dopuszczono z tego tylko 176 jednośladów.

W tym przypadku raport pokontrolny podaje konkretne sprawdzane marki i wykryte zastrzeżenia. Tę akcję i jej wyniki opiszemy wkrótce w osobnym artykule. Nieco podobną kontrolę, choć na znacznie mniejszą skalę, UOKiK i Inspekcja Handlowa przeprowadziły także niedawno w odniesieniu do elektrycznych hulajnóg. Link do artykułu na jej temat znajdziecie wyżej.


Chcesz wesprzeć naszą pracę? Nie zbieramy na Patronite ani nie prosimy o kawę, ale możesz:

WSPARCIE