Od 21 września 2022 roku wchodzą w życie zmiany w Kodeksie drogowym, dotyczące użytkowników hulajnóg elektrycznych i urządzeń transportu osobistego (UTO). Pojawią się w nim m.in. nowe przepisy, które w przypadku e-hulajnóg wprost zakazują jazdy po jezdni, jeśli dozwolona prędkość pojazdów jest na niej wyższa niż 30 km/h. Użytkownikom UTO (np. monocykli czy elektrycznych deskorolek) nowe zapisy zakazują jazdy po każdej jezdni, nawet jeśli jest na niej pas ruchu dla rowerów(!).

Zmiany są oczywiście niekorzystne dla obu grup użytkowników dróg publicznych i stanowią duży cios w mikromobilność, szczególnie na terenach poza miastami (ale nie tylko). Co do intencji Ministerstwa Infrastruktury, które stoi za nowelizacją, rozwiązania te nie są jednak nowością – resort od dawna dążył do takiego właśnie uregulowania ruchu elektrycznych pojazdów osobistych.

Nowe przepisy w Kodeksie drogowym – e-hulajnogi

Zmiany wprowadzono niejako kuchennymi drzwiami – za pomocą ustawy z 5 sierpnia 2022 roku „o zmianie ustawy o Rządowym Funduszu Rozwoju Dróg oraz niektórych innych ustaw”. Wśród tych „niektórych innych ustaw” jest także Prawo o ruchu drogowym. Po zmianach art. 33a. ust.3 PoRD brzmi tak:

Kierującemu hulajnogą elektryczną zabrania się:
1) ciągnięcia lub holowania innego pojazdu;
2) przewożenia innej osoby, zwierzęcia lub ładunku.
3) jazdy po jezdni, z wyjątkiem korzystania z:
a) pasa ruchu dla rowerów,
b) przejazdu dla rowerów,
c) jezdni, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością nie większą niż 30 km/h, w przypadku gdy brakuje drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów.

Wyboldowany przez nas punkt 3. to właśnie wprowadzone nowe zapisy.

Nowe przepisy w Kodeksie drogowym – UTO

W zbliżony sposób zmieniono również prawo dotyczące urządzeń transportu osobistego. W tym przypadku od 21 września obowiązuje przepis (Art. 33b. ust. 3) brzmiący tak:

Kierującemu urządzeniem transportu osobistego zabrania się:
1) ciągnięcia lub holowania innego pojazdu;
2) przewożenia innej osoby, zwierzęcia lub ładunku;
3) czepiania się pojazdów;
4) jazdy po jezdni, z wyjątkiem korzystania z przejazdu dla rowerów.

Regulacje dla UTO są więc bardziej restrykcyjne niż dla elektrycznych hulajnóg, bo zabraniają korzystania z każdej jezdni, także tej „spowolnionej” do 30 km/h, a nawet z pasa ruchu dla rowerów (w odróżnieniu od wyodrębnionej drogi rowerowej stanowi on część jezdni).

Monocykl - UTO - na pasie rowerowym
Pas rowerowy to część jezdni. Od 21 września 2022 roku taka jazda monocyklem zostaje w przepisach wprost zakazana. Fot. ZD/SmartRide.pl

Reasumując – użytkownikom urządzeń transportu osobistego pozostają tylko drogi dla rowerów i chodniki.

E-hulajnoga na jezdni – długa historia

Możliwość jazdy po jezdni hulajnogą elektryczną (a także UTO, tyle że te mają mniej użytkowników, więc kwestia była roztrząsana w mniejszym stopniu) to temat o długiej historii, w którym obserwowaliśmy kilka zwrotów akcji.

Wprowadzając obowiązujące od 20 maja 2021 roku przepisy drogowe, które z e-hulajnogi oficjalnie uczyniły w Polsce pojazd, resort infrastruktury dążył do tego, by ograniczyć ruch e-hulajnóg do infrastruktury rowerowej. Jeśli jej nie ma – miała być dozwolona jazda jezdną, ale tylko wtedy, gdy ruch jest tam spowolniony do 30 km/h. Wobec braku jednego i drugiego dopuszczono jazdę chodnikiem – określoną jako „wyjątek” i jedynie „z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego”.

Wykluczenie e-hulajnóg z większości jezdni – wbrew apelom ich użytkowników, wyrażanym m.in. w konsultacjach – autorzy przepisów argumentowali bezpieczeństwem hulajnogistów. Poniżej fragment zeszłorocznego wystąpienia w Sejmie wiceministra infrastruktury Rafała Webera:

Po wejściu w życie przepisów w oficjalnych materiałach informacyjnych rządu i policji twierdzono, że jezdnią jeździć nie wolno. W rzeczywistości jednak – prawdopodobnie przez niedopatrzenie autorów – Kodeks drogowy zakazu korzystania z jezdni nie zawierał, co szybko zauważyli użytkownicy i specjaliści od przepisów drogowych. Pojawiły się dyskusje interpretacyjne. Różne (i zmienne) stanowisko prezentowała także Policja. Mandaty za jazdę jezdnią się zdarzały, ale były rzadkie.

Sytuację tę i związane z nią kontrowersje opisywaliśmy szeroko m.in. w dwóch artykułach podlinkowanych niżej:

Społeczność hulajnogowa czekała, aż w jakimś przypadku tego typu wypowie się sąd (gdy ktoś ukarany za jazdę jezdnią odmówi przyjęcia mandatu). Mimo kilkunastu miesięcy obowiązywania przepisów, żaden przypadek takiego orzeczenia nie jest nam jednak znany. Choć resort infrastruktury trwał przy swojej opinii, to górę coraz bardziej brało stanowisko, że przepisy w dotychczasowym brzmieniu jazdę e-hulajnogą po jezdniach dopuszczają (jeśli nie ma drogi dla rowerów). Dało się to zauważyć także w działaniach Policji, która przykładowo karała hulajnogistę za nadmierną prędkość, akceptując zarazem fakt, że jechał jezdnią.

Poniekąd przyznało to samo ministerstwo, wprowadzając obecną nowelizację, tym razem z zakazem wyrażonym już explicite.

W związku z wątpliwościami zgłoszonymi przez Komendę Główną Policji w zakresie regulacji (…) odnośnie dopuszczalności poruszania się tymi pojazdami po jezdniach w przypadku, gdy na drodze nie ma drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów oraz drogi dla pieszych oraz występującymi trudnościami w egzekwowaniu przepisów przez policjantów w ramach wykonywania kontroli ruchu drogowego, niezbędne jest doprecyzowanie przepisów ustawy.

– czytamy w uzasadnieniu obecnych zmian.

Uderzenie w użyteczność mikromobilności

Ten artykuł ma charakter informacyjny, debatę merytoryczną o (nie)zasadności takich a nie innych uregulowań – na którą na pewno one zasługują – zostawiamy na kolejne materiały.

POLSKIE PRZEPISY DLA ELEKTRYCZNYCH HULAJNÓG. ZOBACZ:
Nasze kompendium „Przepis na jazdę”
Nasz kanał na YouTube

W sferze faktów pozostaje jednak to, że wprowadzony zakaz w ogromnej mierze ogranicza wartość elektrycznych hulajnóg jako praktycznego, realnego środka transportu. Dotyczy to zwłaszcza terenów pozamiejskich, gdzie rzadkością są zarówno infrastruktura rowerowa, jak i chodniki, a także jezdnie z ograniczeniem do 30 km/h. Inaczej mówiąc: od 21 września nie sposób w ogromnej większości przypadków przejechać zgodnie z przepisami e-hulajnogą z jednej miejscowości do sąsiedniej czy nawet podjechać do pobliskiego wiejskiego sklepu.

Także w miastach, tam gdzie nie ma dróg dla rowerów, użyteczność hulajnogi elektrycznej – jeśliby stosować się w pełni do przepisów – staje się niewielka. Jazda chodnikiem „z prędkością pieszego” z całą pewnością nie jest wtedy efektywnym rozwiązaniem.

Jezdnia z ograniczeniem 40 km/h - tędy elektryczne hulajnogi formalnie nie mogą jechać
Uliczka w Warszawie z ograniczeniem do 40 km/h. Tutaj elektryczne hulajnogi w myśl przepisów mogą jechać wyłącznie chodnikiem. Fot ZD/SmartRide.pl

Polecamy artykuł w serwisie NaJednymKole.pl, punktujący negatywny wpływ wprowadzonych zmian – zwłaszcza z punktu widzenia użytkowników UTO, dla których ograniczenia są jeszcze większe, niż dla użytkowników e-hulajnóg

Do tematu będziemy wracać – zarówno w kontekście kar, jakie będą groziły za złamanie wprowadzonego zakazu, jak i (po konsultacjach z prawnikami) w kontekście ewentualnych furtek w przepisach, które choć trochę przywracałyby rację bytu e-hulajnóg na drogach pozamiejskich (tu w dyskusjach pojawia się już temat ewentualnej jazdy po poboczu drogi).

Zdjęcie otwarciowe: Unsplash


⇒ CZYTAJ TEŻ: Dyskryminacja czy niedopatrzenie? Rowerowy kontrapas nie dla elektrycznych hulajnóg

WSPARCIE