Swoje nowe, pomalowane na żółto rowery Kraków oznakował brandem “Park e Bike”, co z jednej strony nawiązuje do faktu, że są elektryczne, z drugiej – jest zapewne grą słów, odnoszącą się do Park & Ride (P+R, Parkuj i Jedź). Czyli do modelu, w którym kierowcy zostawiają auta na (umownie mówiąc) rogatkach miasta lub śródmieścia i dalej do centrum jadą komunikacją miejską. W tym przypadku – będą mogli wypożyczyć – i to nieodpłatnie(!) – elektryczne rowery.

Mówiąc ściślej – będzie tak na razie w jednym miejscu w Krakowie, na parkingu P+R przy pętli autobusowo-tramwajowej „Czerwone Maki” na Ruczaju. Jest to także jedyne miejsce, w którym będzie można zwracać jednoślady.

– Wypożyczyć rower będzie mógł każdy. Zaparkowanie tam samochodu nie będzie wymagane – zastrzega jednak Marin Wójcik, główny specjalista ds. polityki rowerowej w krakowskim ZTP. – Wypożyczenie będzie możliwe poprzez aplikację, ale także u pracownika obsługi.

Pilotaż “Park e Ride”

Elektryków jest 50. W bieżącej eksploatacji będzie ich zapewne nieco mniej, w zależności od tego, ile z nich aktualnie znajdzie się w serwisie lub ładowaniu.

Rowery, o charakterystycznym designie, dostarczyła firma bikesharingowa Freebike z czeskiej Pragi (na swojej stronie spółka podaje, że jej jednoślady są obecne w 19 miastach świata). Na marginesie odnotujmy, że prawdopodobnie identyczne elektryczne jednoślady trafiłyby w przyszłym sezonie do Warszawy, gdyby nie cenowe i pandemiczne perturbacje wokół (unieważnionego już przez ZDM) przetargu na nowy system Veturilo, w którym Freebike startował w konsorcjum z głównym oferentem.

• CZYTAJ TEŻ:
Jak czeski Freebike wygrał przetarg na stołeczne Veturilo i co było potem

Krakowska wypożyczalnia elektrycznych rowerów powstaje w ramach projektu unijnego z programu Interreg, w którym gmina miejska jest partnerem. System ma ruszyć w połowie października i jest traktowany jako typowy pilotaż komunikacyjny. Jak poinformował serwis miejski Krakowa, wyniki eksperymentu będą analizowane i na ich podstawie miasto zdecyduje czy rozwijać pilotaż w następnych miesiącach.

Kraków - rowery elektryczne czekają
Elektryki czekają na start wypożyczalni. Fot. ZTP Kraków

Dlaczego Kraków zdecydował się udostępniać kosztowne elektryczne jednoślady zupełnie za darmo? – Z racji tego, że jest to system pilotażowy, realizowany za pieniądze z dotacji, nie możemy i nie chcemy pobierać opłat od użytkowników. Rowery kupiliśmy od firmy Freebike, zapłaciliśmy za nie i są naszą własnością. Takie zresztą były wymagania projektu, sprzęt musiał zostać zakupiony – tłumaczy Marcin Wójcik, którego dopytaliśmy o szczegóły inicjatywy.

Oprócz brandingu Park e Bike oraz Freebike na krakowskich elektrykach jest też adres strony internetowej systemu. Strona na razie nie działa. Marcin Wójcik zapewnia, że ruszy przed startem systemu.

Rok po Wavelo

W swoim serwisie internetowym miasto zamieściło krotki film zapowiadający udostępnienie elektryków. W klipie dyrektor miejskiego Zarządu Transportu Publicznego Łukasz Franek mówi, że początkowo Kraków myślał o takim rozwiązaniu jako o subsystemie Wavelo, czyli miejskiego bikesharingu, który przez kilka lat działał w stolicy Małopolski, prowadzony przez firmę BikeU.

• CZYTAJ TEŻ:
Problemy krakowskiego Wavelo. Hulajnogi – przyczyna czy pretekst?

Niespełna rok temu system Wavelo de facto zbankrutował (operator nie chciał go dalej prowadzić i przedterminowo wypowiedział miastu umowę). Rowery publiczne z ulic Krakowa znikły. Po Wavelo pozostały wirtualne stacje, które niedawno miasto przemianowało na tzw. punkty mobilności, z myślą o parkowaniu tam m.in. sharingowych hulajnóg elektrycznych.

“Rowery elektryczne to przyszłość”

Biorąc pod uwagę porę roku, moment startu wypożyczalni Park e Bike wydaje się wybrany nieco dziwnie. Czy chłód i jesienne deszcze nie odstraszą kierowców od przesiadania się na rower – zobaczymy. Gratisowa wypożyczalnia może natomiast stać się okazją dla wielu osób, by sprawdzić w praktyce, jak jeździ się na rowerze ze wspomaganiem elektrycznym.

Silnik w takim rowerze daje “doładowanie” wtedy, gdy rowerzysta pedałuje. Wspomaganie odłącza się po przekroczeniu prędkości 25 km/h. Elektryczne wsparcie powoduje jednak, że rowerzysta mniej się męczy, znacznie łatwiej mu pokonywać wzniesienia – przez co pojazd jest mniej wymagający i bardziej egalitarny.

– Jeśli miałby być w Krakowie rower publiczny, to deklarujemy, że byłby to rower elektryczny, bo to jest w tej chwili przyszłość – uważa Łukasz Franek.

Oglądających miejski klip może lekko zdezorientować prezentacja elektrycznego roweru, w której pokazywany jest zupełnie inny model. – Materiał wideo kręciliśmy przed dostawą rowerów i chodziło jedynie o opowiedzenie o zaletach rowerów elektrycznych. Pewnie nagramy nowe wideo z właściwym rowerem – mówi Marcin Wójcik.


Świat jedzie do przodu. Obserwujcie nas na Facebooku i Twitterze