To nie jest, niestety, nasza własna korespondencja z Korei Południowej – artykuł o tym, jak elektryczne hulajnogi na minuty opanowały Seul, opublikował kilka dni temu serwis “Korea JoongAng Daily”. Streszczamy kilka informacji z tego źródła, bo na tle polskich realiów wydały nam się ciekawe.

Z przywołanych danych urzędu miejskiego w Seulu (Seoul Metropolitan Government) wynika, że w stolicy Korei działa obecnie aż 16 firm wypożyczających hulajnogi, które łącznie oferują zawrotną liczbę niemal 36 tys. elektrycznych jednośladów. Liczba ta błyskawicznie wzrosła w ostatnich miesiącach – jeszcze w maju współdzielonych hulajnóg było “tylko” 16,6 tys.

Seul ma aż 10 mln mieszkańców. Nawet jednak uwzględniając ten fakt, flota hulajnogowa jawi się tam naprawdę potężnie. Dla porównania – w ok. 2-milionowej Warszawie w lipcu tego roku dostępnych było 5,3 tys. sharingowych e-hulajnóg (to dane Mobilnego Miasta, publikowane w naszej Strefie Danych).

Hulajnogi rozkwitły po pandemii

Zdaniem “Korea JoongAng Daily” jedną z przyczyn ponadwukrotnego zwiększenia floty w minionych tygodniach jest pandemia – seulczycy szukają alternatywy dla komunikacji miejskiej. Wielu z nich uznało za taką alternatywę właśnie elektryczne hulajnogi na minuty.

Firmy reagują na popyt – z jednej strony Seul przyciąga globalnych graczy (jak np. Lime), z drugiej strony swoje e-hulajnogi udostępniają tam liczne azjatyckie startupy. Padają takie nazwy jak np. Kakao Mobility, Olulo (to firma prowadząca sieć Kickgoing) czy PUMP (to z kolei operator hulajnóg Xing xing).

Zdjęć hulajnóg w Korei nie mamy, więc dla urozmaicenia lektury proponujemy trochę koreańskego popu:

“Trudno nam to uregulować”

Jak można się było spodziewać, ten zalew e-hulajnóg spowodował spiętrzenie typowych problemów – na czele z ich parkowaniem, a właściwie porzucaniem byle gdzie na ulicach. Hulajnogi zalegają przed sklepami i knajpami, tarasują chodniki i przejścia dla pieszych, zajmują miejsca parkingowe dla aut, widywano je nawet na środku jezdni. Seulski magistrat przyznaje, że skokowo zwiększyła się liczba codziennych skarg od mieszkańców na porzucane hulajnogi. Ale…

– Gdy przybywamy z inspekcją we wskazane miejsce, tej hulajnogi zwykle już tam nie ma, bo jakiś inny użytkownik wypożyczył ją i odjechał – mówi cytowany w tekście urzędnik. – Trudno nam to uregulować – przyznaje. Niektóre firmy stworzyły specjalne 24-godzinne infolinie dla urzędników, gdzie ci mogą przekazywać zgłoszenia, a pracownicy w ciągu dwóch godzin powinni przestawić hulajnogę. Pojazdów jest jednak tyle, że bywa z tym różnie.

Władze lokalne prowadzą więc rozmowy z całą szesnastką firm hulajnogowych, by te w bardziej zdecydowany sposób instruowały swoich użytkowników gdzie można, a gdzie nie, pozostawiać wypożyczone pojazdy. Celem jest ustalenie konkretnych miejsc, w których wolno będzie je parkować. Porozumienie ma zostać zawarte, gdy nieco bardziej wyjaśni się sytuacja związana z Covid-19.

Rząd przygotowuje centralne uregulowania

Przebijająca z omawianego artykułu pewna bezradność Seulu brzmi na swój sposób pocieszająco (to oczywiście nasza subiektywna opinia). Widać, iż mikromobilność rozwija się tak żywiołowo, że nawet takie miasto jak Seul nie potrafi od ręki poradzić sobie z wyzwaniami stwarzanymi przez e-hulajnogi. Potrzeba na to po prostu czasu – i najwyraźniej polskie samorządy nie są tu żadnym wyjątkiem. A podobieństwa nie kończą się na szczeblu lokalnym.

Jak podaje “Korea JoongAng Daily”, koreańskie Ministerstwo Infrastruktury i Transportu pracuje nad nowymi przepisami, które określą status prawny urządzeń transportu osobistego na drodze oraz stworzą regulacje dla ich wypożyczania. Obecnie pojazdy te nie są tam w żaden sposób uregulowane, a operatorzy nie potrzebują żadnych ustaleń z miastem, by rozpocząć świadczenie swych usług – czytamy w tekście. Firmy hulajnogowe muszą jedynie zarejestrować się w urzędzie podatkowym.

Rządowy projekt nowelizacji przepisów transportowych zakłada, że od 10 grudnia tego roku elektryczne hulajnogi będą mogły poruszać się po drogach dla rowerów. Zarazem koreańskie firmy hulajnogowe obawiają, się, że inne regulacje mogą okazać się na tyle restrykcyjne, że sparaliżują rozwój tam mikromobilności…

Czy to wszystko nie brzmi dość znajomo?


W mikromobilności dużo się dzieje. Sledź nas na Twitterze i Facebooku