Minister infrastruktury Dariusz Klimczak przedstawił 10 lipca planowane zmiany w prawie regulującym elektryczne hulajnogi i urządzenia transportu osobistego (UTO) – chodzi tu przede wszystkim o nowe przepisy opisujące dozwolony sprzęt (przepisy drogowe pozostaną bez zmian). Jest to układ nowelizacji aż dwóch ustaw oraz jednego rozporządzenia.
W momencie publikacji tego artykułu mówimy o projektach, nad którymi nadal toczą się prace legislacyjne.
Minister ogłosił to wszystko w Krakowie na specjalnym terenowym briefingu medialnym – na bulwarach nad Wisłą, w miejscu gdzie kilka dni wcześniej nagrano ujęcie, jak 15-latek na elektrycznym crossie pędzi z bardzo dużą prędkością obok spacerujących ludzi z dziećmi.
Było to niewątpliwie dobrze pomyślane zagranie PR-owe, bo nagranie z tej jazdy obiegło internet i media, wywołując zrozumiałą konsternację. Skądinąd, minister Klimczak już wcześniej kilkakrotnie deklarował publicznie, że jest cięty na hulajnogi elektryczne i różne wynalazki elektryczne z państw trzecich, co spowodowało nawet ripostę branżowej organizacji PSLE. Pojawiła się więc doskonała okazja, żeby symbolicznie w tym właśnie miejscu w Krakowie pokazać społeczeństwu, iż rząd reaguje.
Faktem jest jednak, że zapowiadane zmiany potencjalnie mogą pójść bardzo głęboko.
⇒ ZOBACZ FILM NA TEN TEMAT Z ROZSZERZONYM KOMENTARZEM:
Nowe przepisy dla e-hulajnóg i UTO – jakie akty prawne się zmienią?
Jedna z planowanych nowelizacji obejmuje Prawo o ruchu drogowym i koncentruje się na kwestii e-hulajnóg i rowerów sharingowych, a ściślej – problemie ich parkowania w miastach. Opisywaliśmy ją w osobnym artykule, tu nie będziemy się nią zajmować.
Najważniejsze zapowiadane zmiany znajdują się w projekcie nowelizacji ustawy o homologacji pojazdów, nad którą prace rząd rozpoczął już prawie rok temu. Ostatnio dodano w nim bardzo obszerne fragmenty dotyczące rynku elektrycznych hulajnóg i UTO, nad którym nadzór i kontrolę ma sprawować Transportowy Dozór Techniczny (TDT). W parze z tym idzie zmiana w rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych pojazdów.
Najistotniejsza część tych planów i ich cel to likwidacja jakiejkolwiek możliwości zdejmowania blokad prędkości maksymalnej e-hulajnóg i UTO. W Polsce prędkość ta jest określona na bardzo niskim poziomie 20 km/h.
Zamysł rządu jest taki: wszystkie pojazdy, w których da się w jakikolwiek sposób pozbyć blokady prędkości maksymalnej (trwale lub okresowo), stałyby się nie tylko niedozwolone na drodze publicznej, ale także de facto zakazane w handlu. Zadbać o to miałby właśnie TDT, pod sankcją kar dla sprzedawców.

Zmiany w rozporządzeniu o warunkach technicznych dla e-hulajnóg i UTO
Zaczynając od podstaw: definicje hulajnogi elektrycznej i UTO znajdują się od 2021 roku w Prawie o ruchu drogowym, natomiast określenie jej dopuszczalnych parametrów – w rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych pojazdów. Obecnie jeden z punktów tego rozporządzenia brzmi tak:
W hulajnodze elektrycznej i urządzeniu transportu osobistego konstrukcja ogranicza rozwijanie prędkości przekraczającej 20 km na godz. i zapewnia możliwość skutecznego hamowania.
Tu przez ostatnie lata towarzyszyło nam pytanie jak rozumieć stwierdzenie „konstrukcja ogranicza”. Opinie były bardzo różne, wytworzył się jednak pewien nieoficjalny konsensus rynkowy: jeśli pojazd można zablokować tak, że np. podczas jazdy po drodze publicznej na żadnym z trybów nie będzie mógł jechać szybciej niż 20 km/h – to taki pojazd spełnia warunki rozporządzenia. Policja może jadącego zatrzymać, może sprawdzić jaką maksymalną prędkość e-hulajnoga była stanie osiągnąć w danym momencie.
Zarazem uznawano jednak, że dopuszczalna jest techniczna możliwość zdjęcia tej blokady, na stałe lub okresowo, a użytkowanie takiego sprzętu poza drogą publiczną jest dozwolone. Takie elektryczne hulajnogi są powszechne w handlu, są oferowane m.in. w dużych sieciach handlowych i uznaje się je obecnie powszechnie za „legalne”.
Ponieważ 20 km/h jako „kaganiec sprzętowy” jest poziomem bardzo rygorystycznym, to wielu użytkowników te blokady zdejmowało, także na drogach publicznych. Z tym właśnie rząd postanowił się rozprawić, zmieniając – a właściwie doprecyzowując – rozporządzenie techniczne. Ma do niego zostać dodany drugi punkt w brzmieniu:
Konstrukcja hulajnogi elektrycznej i urządzenia transportu osobistego powinna uniemożliwiać zmianę osiąganej przez pojazd prędkości maksymalnej na większą niż 20 km na godz. – stosuje się do pojazdów wyprodukowanych po dniu 31 marca 2027 r.
Do tej daty jeszcze wrócimy w dalszej części artykułu.
⇒ POLECAMY FILM: Jak się jeździ z kagańcem 20 km/h
Uzasadnienie zmian wg resortu infrastruktury
Szerszą informację o tym, co rząd chce w ten sposób osiągnąć, znajdziemy w uzasadnieniu projektu i Ocenie Skutków Regulacji. Oto fragment uzasadnienia:
Zabronione zostaną zmiany konstrukcyjne pojazdu polegające zarówno na przebudowie / zamianie elementów mechanicznych pojazdu, jak i na ingerencji w jego układy elektryczne oraz oprogramowanie sterujące praca napędu pojazdu, w tym także w zakresie zdalnej zmiany charakterystyk pojazdu (np. przy pomocy sygnału radiowego). Ma to na celu ukrócenie przypadków samodzielnej zmiany tego parametru przez właścicieli lub serwisantów. Budowa pojazdu nie będzie mogła umożliwiać wymiany elementów przeniesienia napędu odpowiedzialnych za prędkość maksymalną pojazdu na inne zwiększające tą prędkość.
Zakaz ten oznacza także, że zabronione jest konstruowanie tego rodzaju pojazdów w taki sposób, aby możliwe było programowe wyłączenie ogranicznika prędkości lub jego przestawienie na wyższą wartość, także zdalne. Pojazdy, których budowa umożliwia taką ingerencję, nie będą dopuszczone do ruchu po drogach publicznych.
Transportowy Dozór Techniczny skontroluje elektryczne hulajnogi
Znacznie bardziej szczegółowe uregulowania znalazły się w projekcie nowelizacji ustawy homologacyjnej. Liczy on sobie aż 108 stron, a e-hulajnogi i UTO są tylko częścią licznych dziedzin, których dotyczy ustawa.
Tu wkracza wspomniany Transportowy Dozór Techniczny. Ma on zadbać o to, aby innych elektrycznych hulajnóg i UTO niż nieodwołalnie zdławione do 20 km/h nie było nie tylko na drogach, ale także na rynku. To skomplikowana ustawa, regulująca kwestie sprzętowe, nadzór nad rynkiem, obrót gospodarczy, obowiązki i kary dla firm, itd. W niej znajdujemy m.in. takie zapisy:
Zakazuje się wprowadzania do obrotu roweru, wózka rowerowego, hulajnogi elektrycznej lub urządzenia transportu osobistego przeznaczonych do poruszania się po drodze, które:
1) nie spełniają warunków technicznych (…) [tych omówionych wcześniej, określonych w innych aktach prawnych – red]
2) są wyposażone w urządzenia manipulujące lub strategie manipulacyjne powodujące, że pojazdy które są niezgodne z warunkami technicznymi [j.w. – red], wydają się zgodne z tymi warunkami;
3) są wyposażone w urządzenia lub oprogramowanie umożliwiające w sposób fizyczny lub zdalny manipulowanie mechanizmem napędowym w celu zwiększenia osiąganej prędkości powyżej 20 km/h – dotyczy hulajnóg elektrycznych oraz urządzeń transportu osobistego.
Dodatkowo producentowi zakazuje się m.in. projektowania, budowy i montażu pojazdów wyposażonych w urządzenia manipulujące lub strategie manipulacyjne powodujące, że pojazd niezgodny z niniejszą ustawą wydaje się z nią zgodny.
Tak opisane e-hulajnogi i UTO Transportowy Dozór Techniczny ma rugować z rynku prowadząc kontrole, badania, różne zakupy kontrolowane, etc.
Dla firm, które będą oferowały hulajnogi możliwe do odblokowania, przewidziano administracyjne kary pieniężne, określone jako mnożnik różnych zmiennych i stałych, zależne m.in. od wysokości przeciętnego wynagrodzenia i liczby wprowadzonych do obrotu nieprzepisowych egzemplarzy. Jest też mowa o tym, że TDT może nakazać zniszczenie pojazdu.
⇒ OBEJRZYJ LUB PRZECZYTAJ: Czy UE centralnie ureguluje elektryczne hulajnogi?
Konsekwencje rynkowe planowanych przepisów
Zdaniem autorów projektu, nowy zapis, mówiąc kolokwialnie, domknie system. Nie będzie można zmienić blokady w ustawieniach tzw. głębokiego menu (elektronicznie) ani np. z pilota, ani nawet, jak wynikałoby z tego uzasadnienia, przez przecięcie któregoś z kabli po otwarciu decku hulajnogi (lub obudowy UTO).
Z zapisów tych wynikałoby, że wszelkie elektryczne hulajnogi i UTO, w których istnieje jakakolwiek możliwość zdjęcia blokady prędkości, nie tylko staną się niedozwolone do jazdy po drodze publicznej, ale także całkowicie zakazane w handlu.
To już jest bardzo głęboko idąca zmiana. Oznaczałoby bowiem, że nie będzie można sprzedawać takich pojazdów nawet do użytku np. na terenie prywatnym, opatrzonych jasną informacją dla nabywcy, że sprzęt nie jest dozwoloną na drodze hulajnogą elektryczną.
Nie będzie rejestru dozwolonych e-hulajnóg
Nie wygląda natomiast na to, żeby miał powstawać jakiś rejestr dopuszczonych modeli hulajnóg elektrycznych czy UTO, np. na wzór niemiecki (gdzie każda „legalna” e-hulajnoga musi mieć stosowne dopuszczenie). Wydaje się, że ma to działać od drugiej strony – jako system kontroli ex post prowadzonych przez TDT, prowadzących do tego, że sukcesywnie będzie się budował rejestr modeli zakazanych.
Zakaz od 1 kwietnia 2027 roku. Szykują się trzy prawne kategorie e-hulajnóg
Zgodnie z planowanym zapisem w rozporządzeniu technicznym nowe, zaostrzone regulacje obejmą e-hulajnogi i UTO wyprodukowane po 1 kwietnia 2027 roku. Rząd uzasadnia to następująco:
Jednocześnie proponuje się, aby przepis ten dotyczył wszystkich pojazdów wyprodukowanych po dniu 31 marca 2027 r., tak aby nie zmuszać obecnych właścicieli już używanych pojazdów tego typu do konieczności ich samodzielnego, konstrukcyjnego dostosowywania do nowych wymagań warunków technicznych.
Autorzy projektu respektują więc prawa tych osób, które nabyły pojazd przed wejściem w życie nowego reżimu. Zarazem oznacza to, że na drogach w Polsce będą aż trzy, nazwijmy to, kategorie e-hulajnóg:
- Jedna to sprzęt wprowadzony do obrotu do 31 grudnia 2021 roku, czyli w czasach, gdy tych pojazdów nie obowiązywały żadne warunki techniczne. Te hulajnogi – zapewne coraz rzadsze – w ogóle nie muszą mieć ogranicznika prędkości, a nawet nie muszą mieścić się w limicie 30 kg masy własnej.
- Druga kategoria to hulajnogi wprowadzone do obrotu później, ale wyprodukowane przed 31 marca 2027 roku. Czyli takie, które można kupić obecnie. One muszą mieć blokadę prędkości, ale mogą dawać techniczną możliwość jej zdjęcia.
- I trzecia kategoria – to będą hulajnogi wyprodukowane od 1 kwietnia 2027 roku, zgodnie z nowymi przepisami „wykastrowane” tak, że nie da się już tego zmienić.

Legalizacja obecnych e-hulajnóg?
Tu warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt.
Skoro rząd wyznacza 31 marca 2027 roku jako datę graniczną, oddzielającą „legalność” e-hulajnóg możliwych do odblokowania od niemożliwych, to najwyraźniej uznaje legalność tych dzisiejszych, w których blokadę można w taki lub inny sposób zdjąć. Inne rozumienie tego zapisu to nie miałoby sensu.
To w dużej mierze kończy dyskusję z tymi, którzy twierdzą, że już obecnie elektryczna hulajnoga, którą w ogóle można odblokować, jest „nielegalna”. Najwyraźniej – przynajmniej wg rządu – jest jednak dozwolona.
Wygląda więc na to, że jeśli ktoś chce mieć e-hulajnogę lub UTO, w których w określonych sytuacjach będzie mógł zdjąć blokadę prędkości, to ma na jej zakup jeszcze osiem i pół miesiąca (pod warunkiem, że nowe prawo wejdzie w tym właśnie brzmieniu). To oczywiście nie znaczy, że może bez blokady jeździć nią po drogach publicznych. Może jednak jeździć e-hulajnogą, która pozwala na zdjęcie blokady. Taki wniosek płynie z rządowych projektów.
Temat będziemy śledzili i relacjonowali zarówno na SmartRide.pl, jak i na naszym kanale YouTube – zachęcamy do jego obserwowania.
⇒ POLECAMY FILM: Mandat za e-hulajnogę możliwą do odblokowania?






























![E-hulajnogi Xiaomi serii 6 na 2026 rok. Czy warto na nie czekać i dokąd zmierza marka? [Opinia]](https://smartride.pl/wp-content/uploads/2026/02/Hulajnoga_Xiaomi_6_lr-218x150.jpg)













