W ubiegłym tygodniu zostały opublikowane założenia rządowego projektu najnowszej nowelizacji Kodeksu karnego i Kodeksu wykroczeń dotyczącej ruchu drogowego, a w części, która nas interesuje – kwestii rowerów, w tym elektrycznych, hulajnóg elektrycznych i UTO. Jak łatwo się domyślić, chodzi tu o zaostrzenie kar za niektóre wykroczenia. Zarazem część propozycji może budzić pewne zdziwienie w kontekście „praktyki ulicznej”.
Jak rząd uzasadnia potrzebę zmian?
W obecnym stanie prawnym występuje kilka problemów związanych z udziałem w ruchu przy wykorzystaniu rowerów, hulajnóg elektrycznych, UTO oraz pojazdów imitujących rowery, hulajnogi elektryczne i UTO – czytamy w rządowych założeniach, przygotowanych przez resort sprawiedliwości. Ich autorzy wymieniają m.in. sytuacje, w których pojazdy te, a zwłaszcza e-hulajnogi, jadąc po chodniku, nie poruszają się z prędkością dostosowaną do prędkości poruszania się pieszego. Wspominają też o innych sytuacjach, do których przejedziemy później.
Zaanonsowana nowelizacja dotyczy nie tylko lekkich elektryków, ale też sprawców najpoważniejszych przestępstw drogowych (stąd Kodeks karny). To co nas interesuje ogranicza się jednak do Kodeksu wykroczeń. I w gruncie rzeczy chodzi tu o zmiany w dwóch artykułach KW: 86a oraz 86b.
Ten pierwszy brzmi obecnie tak:
Art. 86a. Kodeksu wykroczeń
Kto, kierując rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego albo poruszając się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch na drodze dla pieszych, nie porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego lub nie ustępuje pierwszeństwa pieszemu, podlega karze grzywny albo karze nagany.
Drugi artykuł (86b) dotyczy również nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu i paru innych wykroczeń, w tym zakazu jazdy po drodze dla pieszych w sytuacji, gdy robić tego nie wolno. Ale także przejeżdżania wzdłuż po przejściu dla pieszych, zamiast przeprowadzenia roweru czy hulajnogi przez zebrę.
Art. 86b. Kodeksu wykroczeń
§ 1. Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, prowadząc pojazd mechaniczny:
1) wbrew obowiązkowi nie ustępuje pierwszeństwa pieszemu,
2) nie zatrzymuje pojazdu w celu umożliwienia przejścia przez jezdnię osobie niepełnosprawnej, używającej specjalnego znaku, lub osobie o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej,
3) wyprzedza pojazd na przejściu dla pieszych, na którym ruch nie jest kierowany, lub bezpośrednio przed tym przejściem,
4) omija pojazd, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu,
5) narusza zakaz jazdy wzdłuż po drodze dla pieszych lub przejściu dla pieszych, podlega karze grzywny nie niższej niż 1500 złotych.
§ 2. Kto dopuszcza się wykroczenia określonego w § 1, prowadząc inny pojazd niż określony w tym przepisie, podlega karze grzywny albo karze nagany.
W obu tych artykułach jest więc obecnie mowa o karze grzywny lub karze nagany. I to się właśnie ma zmienić. Cytujemy ponownie rządowe założenia:
Projektowany nowy katalog sankcji będzie przewidywał w obydwu przepisach karę grzywny nie niższą niż 100 zł i nie będzie przewidywał kary nagany. Jako że domyślne „widełki” sankcji w przypadku grzywny w k.w. wynoszą od 20 do 5000 zł, powyższe zmiany stanowią zaostrzenie dolnej granicy zagrożenia ustawowego karą i wyeliminowanie możliwości nałożenia kary łagodniejszego rodzaju w postaci kary nagany. Powyższe rozwiązania przede wszystkim mają na celu maksymalizację bezpieczeństwa i minimalizację poczucia dyskomfortu pieszych w korzystaniu z chodnika oraz przejść dla pieszych.
Czyli w górnych rejestrach sankcji za te wykroczenia zmiany nie są planowane, natomiast w dolnych nie byłoby już nagan, tylko co najmniej grzywna 100 zł – za m.in. takie wykroczenia, jak zbyt duża prędkość lub nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na chodniku, nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu w kilku innych sytuacjach lub za przejeżdżanie przez zebrę zamiast przeprowadzenia roweru czy hulajnogi. Nagana, jako ta najłagodniejsza kara, miałaby w takich przypadkach zniknąć.
⇒ TEN TEMAT OMAWIAMY TAKŻE W FILMIE NA YOUTUBE:
Zaostrzenie realne czy pozorne?
Proponowane zmiany mogą jednak dziwić, gdy nałożymy ich uzasadnienie na praktykę.
Po pierwsze – naganę wymierza sąd, jeśli aż do sądu dana sprawa dotrze. Policja na miejscu i tak daje po prostu mandat. A wg obecnego taryfikatora mandat za naruszenie art. 86a, czyli np. za nadmierną prędkość na chodniku lub nieustąpienie tam pierwszeństwa pieszemu to… 300 zł. Czyli już dziś znacznie więcej niż 100 zł, które ma być wprowadzone jako dolna granica kary – dolna, ale dla sądu, do którego tego typu proste sprawy trafiają zapewne rzadko.
Policja może też dać pouczenie i wydaje się, że to nadal będzie mogła robić. Pouczenie to coś innego niż nagana sądowa, pouczenie to decyzja uznaniowa policjanta na miejscu. W gruncie rzeczy, jeśli ktoś łamie te przepisy, to i tak może liczyć, że a nuż skończy się na pouczeniu.
Znaczenie realne tych zmian byłoby więc chyba minimalne.
Brak odpowiedzi na inne problemy
Druga rzecz, która może dziwić, to katalog problemów z lekkimi elektrykami zdiagnozowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości jako najważniejsze. Resort wskazuje takie (numeracja „techniczna” pochodzi od nas):
1) zbyt szybka jazda po chodniku
2) przejeżdżanie przez przejście dla pieszych, zamiast przeprowadzania jednośladu
3) sytuacja, w której użytkownicy pojazdów elektrycznych wyprzedzają inny pojazd, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych w celu ustąpienia pierwszeństwa
4) jazda po chodniku, podczas gdy obok istnieje droga rowerowa, co nie jest dozwolone
5) sytuacja, gdy użytkownicy hulajnóg elektrycznych jadą po drodze, na której istnieje limit prędkości przewyższający 30 km/h, co również nie jest dozwolone, gdyż wówczas powinni poruszać się po chodniku.
Punkt pierwszy to faktycznie częste i problematyczne wykroczenie, często stwarzające zagrożenie dla pieszych. Tu nie ma dyskusji.
Punkt drugi – również bardzo częste wykroczenie, choć ono już jest groźne głównie dla samego użytkownika jednośladu i to tylko na przejściach bez sygnalizacji, bo przejazd na zielonym świetle, choć pozostaje wykroczeniem, większego ryzyka już nie tworzy.
Punkt trzeci – zapewne się zdarza, ale trudno uznać to za palący problem, zwłaszcza w kontekście innych zachowań, o których piszemy niżej.
Punkt czwarty – naszym zdaniem sytuacja egzotyczna, bo wprawdzie jazda po chodniku to faktycznie jest problem (patrz p. 1), ale występuje głównie tam, gdzie nie ma drogi dla rowerów w danym kierunku. Jeśli ona jest, to ogromna większość naturalnie wybiera drogę dla rowerów, bo jest po prostu wygodniejsze niż jazda chodnikiem. Praktyka ignorowania drogi dla rowerów dotyczy głównie „usportowionych” rowerzystów, którzy wtedy jednak – ku irytacji kierowców – wybierają jezdnię, a nie chodnik.
Punkt piąty, czyli jazda na e-hulajnodze jezdnią, na której dozwolona prędkość jest wyższa niż 30 km/h – to wykroczenie wydaje się częste (częściowo z powodu kontrowersyjnego zakazu takiej jazdy, zwłaszcza poza miastami), ale tu z kolei… żadna z proponowanych zmian do niego się nie odnosi.

Co naprawdę jest dużym problemem
W praktyce dla osób obserwujących dziedzinę lekkiej elektromobilności jest jasne, że największym i najbardziej palącym problemem są obecnie zachowania dzieci młodzieży na lekkich elektrykach. Chodzi tu o agresywną jazdę z dużą prędkością (zarówno na chodniku, jak i na drodze dla rowerów), triki i akrobacje wykonywane wśród ludzi (jazda na jednym kole), a w skrajnej wersji coraz częstsze grupowe przejazdy przez miasta, połączone z łamaniem wszystkich przepisów, jakie się tylko da.
Drugim problematycznym obszarem jest styl jazdy dostawców jedzenia, zwłaszcza rozwijana prędkość i jazda wśród ludzi.
I w tych kwestiach nie chodzi o punktowe wykroczenia, tylko o całokształt zachowań tych grup użytkowników.
⇒ MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
- „Margines, który szkodzi wszystkim”. Polska branża lekkiej elektromobilności przeciw ekscesom młodzieży na „elektrykach”
- Wzmocniony kaganiec. Zmiany w prawie dla elektrycznych hulajnóg i UTO, rząd chce zaostrzyć przepisy sprzętowe
W proponowanych zmianach nie widać jednak żadnych działań, które pozwoliły ograniczyć te właśnie problemy. Zaostrzenie dolnej granicy kary za zbyt szybką jazdę chodnikiem może wprawdzie stwarzać wrażenie, że rząd odnosi się do problemu, ale jak wskazaliśmy wyżej, wydaje się ono raczej papierowe.
E-hulajnoga – pojazd inny niż mechaniczny
Ciekawa i realnie istotna w przedstawionych założeniach jest natomiast inna rzecz.
Wspomniany artykuł 86b. KW zakłada inne kary jeśli ktoś jedzie pojazdem mechanicznym (wtedy sankcje zaczynają się od 1500 zł), a inne jeśli tzw. „pojazdem innym niż mechaniczny”. To według resortu sprawiedliwości rodziło niejasności interpretacyjne, rząd chce to więc wyklarować i wprowadzić tam:
przykładowy katalog tzw. innych pojazdów, to jest pojazdów innych niż mechaniczne, w postaci rowerów (elektrycznych), hulajnóg elektrycznych oraz UTO, co do tej pory nie zostało wprost wyrażone w dotychczasowym brzmieniu przepisu.
To byłoby zapewne wartościowym uściśleniem prawa, które obecnie tego nie definiuje. I tu faktycznie bywają wątpliwości. Istnieje co najmniej jedno orzeczenie, w którym sąd uznał elektryczną hulajnogę za pojazd mechaniczny – wbrew powszechnej praktyce, stosowanej m.in. przez Policję. A ten podział ma bardzo duże znaczenie i konsekwencje. Byłoby to więc pierwsze takie doprecyzowanie tej kwestii na poziomie ustawy.
To są na razie tylko założenia
Na razie na temat planowanej nowelizacji wiadomo tylko tyle, ile napisano w jej założeniach w wykazie prac legislacyjnych rządu. Nie podano tekstu ustawy, a jeśli będzie ona procedowana, to będzie musiała przejść przez Sejm, pewnie komisje, potem Senat.
Tu się może bardzo wiele zadziać, bo front do wprowadzania zmian w sankcjach zostanie otwarty. Będziemy to śledzili, zapraszamy do zaglądania na SmartRide.pl oraz śledzenia naszego kanału YouTube.
⇒ MOŻE CIĘ TEŻ ZAINTERESOWAĆ:






























![E-hulajnogi Xiaomi serii 6 na 2026 rok. Czy warto na nie czekać i dokąd zmierza marka? [Opinia]](https://smartride.pl/wp-content/uploads/2026/02/Hulajnoga_Xiaomi_6_lr-218x150.jpg)












