W lutym rząd w Londynie ma rozpocząć prace nad dopuszczeniem elektrycznych hulajnóg do ruchu na drogach publicznych w Wielkiej Brytanii – czyli przede wszystkim ma opracować przepisy dla tego nowego środka lokomocji. Obecnie elektryczne urządzenia transportu osobistego są tam zakazane zarówno na jezdniach, jak i na chodnikach – to ostatnie na mocy ustawy zwanej Highway Act i pochodzącej jeszcze z 1835 r. Formalnie można ich używać jedynie na terenie prywatnym.

Jak podały w tym tygodniu angielskie media, e-hulajnogi w Wielkiej Brytanii zostaną najpierw dopuszczone do ruchu na zasadzie pilotażowej – rząd uznał, że czas, by wspierać w ten sposób rozwój ekologicznego i zrównoważonego transportu.  Jeśli testy wypadną dobrze – jednoślady będą mogły wyjechać na drogi w całym kraju.

Najpewniej dozwolone będzie poruszanie się nimi po jezdniach oraz drogach dla rowerów. Władze planują wprowadzenie przepisu nakazującego, by pojazdy miały obligatoryjny ogranicznik prędkości do 25 km/h (15,5 m/h). To rozwiązanie przypomina przepis proponowany także przez polskie Ministerstwo Infrastruktury, który zresztą budzi w Polsce (nie on jeden w projekcie ustawy) duże zastrzeżenia prywatnych posiadaczy UTO.

Przedmiotem dyskusji będzie zapewne także ewentualny obowiązek noszenia kasków podczas jazdy.

Mandat i punkty karne

W praktyce, mimo zakazu, zdarza się, że użytkownicy hulajnóg w Anglii korzystają ze swych pojazdów w przestrzeni publicznej. Czasem z fatalnym skutkiem – w ubiegłym roku doszło w Londynie do głośnego wypadku, śmierć poniosła jadąca na hulajnodze popularna prezenterka telewizyjna i youtuberka Emily Hartridge, potrącona przez ciężarówkę.

Potem londyńska policja przeprowadzała nawet akcje wymierzone w hulajnogistów ignorujących zakaz  – np. takie, jak opisane tutaj przez BBC, podczas której 100 osób zostało skontrolowanych, a ci, którzy jechali szczególnie niebezpiecznie, ryzykowali nawet konfiskatę pojazdu. Według “The Sun” za jazdę na e-hulajnodze po drodze publicznej grozi obecnie mandat do 300 funtów i punkty karne.

Wyspy brytyjskie pozostają też nadal zamkniętym terenem dla firm udostępniających hulajnogi na minuty. Mogą one oferować swoje usługi jedynie w ograniczonym zakresie, np. na terenie zamkniętych obiektów (tak było np. na obszarze London’s Olympic Park).


Czytaj też: “Za ciasny gorset nas udusi”. Opinia posiadaczy UTO o  przepisach planowanych w Polsce