Minister infrastruktury Dariusz Klimczak (PSL) w ostatnich dniach w dwóch wywiadach radiowych (w RMF FM w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim oraz w Radiu ZET w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim) wypowiadał się na temat elektrycznych hulajnóg i urządzeń transportu osobistego. I mówił o nich z zauważalną niechęcią.

Jestem cięty na e-hulajnogi, Szajs sprowadzany do Polski, Nie popieram hulajnóg elektrycznych, Potwory elektryczne, Wynalazki z państw trzecich – takie słowa padały z ust ministra Klimczaka, co skwapliwie podchwyciły następnie media, publikując liczne omówienia tych fragmentów wywiadów.

Baner Electricall czarny

Omówienia w mediach poszły jednak znacznie dalej niż sam minister – bo jego sformułowania dodatkowo zostały wycięte z kontekstu i stworzono z nich niekiedy mocno klickbaitowe, dezinformujące nagłówki. Można było z nich wywnioskować na przykład, że minister zamierza wprowadzić w Polsce rejestrację elektrycznych hulajnóg, obowiązkową holomogację, obowiązkowe ubezpieczenie OC, czy w skrajnej wersji – wręcz w ogóle ich zakazać.

W rzeczywistości Dariusz Klimczak nic podobnego nie powiedział.

Przeciwnie: zastrzegał, że nie chce przeregulować i mówił explicite, że żadnej obligatoryjnej rejestracji ani obowiązkowego OC dla e-hulajnóg (ani e-bike’ów czy zwykłych rowerów) nie będzie. Co do homologacji – elektryczne hulajnogi faktycznie znalazły się projekcie nowelizacji ustawy homologacyjnej (powstał on już prawie 10 miesięcy temu), ale chodzi tam o ustanowienie Transportowego Dozoru Technicznego organem nadzorczym nad rynkiem e-hulajnóg w kwestii spełniania warunków technicznych – a nie o homologację sensu stricto.

⇒ CO NAPRAWDĘ POWIEDZIAŁ, A CZEGO NIE MINISTER KLIMCZAK? ZOBACZ FRAGMENTY WYWIADÓW W FILMIE:

Jestem liberałem, a jeździjcie, czym chcecie – dodał nawet Dariusz Klimczak w pewnym momencie.

Najbardziej radykalne użyte określenia (zacytowany szajs oraz potwory elektryczne) dotyczyły przede wszystkim pojazdów nienormatywnych – za ciężkich i za szybkich w stosunku do tego, co narzucają przepisy. Klimczakowi chodziło tu zwłaszcza o nieprzepisowe e-hulajnogi sprowadzane importem indywidualnym z chińskich platform e-commerce, a nie o te sprzedawane np. w elektromarketach.

Polskie Stowarzyszenie Lekkiej Elektromobilności odpowiada ministrowi infrastruktury

Niezależnie od medialnych „podkręceń”, faktem jest, że Dariusz Klimczak mówił o lekkiej elektromobilności z niechęcią, której nie ukrywał. Do wypowiedzi ministra odniosło się już Polskie Stowarzyszenie Lekkiej Elektromobilności (PSLE), organizacja zrzeszająca polskie firmy tej branży (PSLE jest partnerem portalu SmartRide.pl). Poniżej przedrukowujemy stanowisko PSLE w całości, z nieznacznymi skrótami redakcyjnymi w pierwszej części.


Stanowisko PSLE. Przedruk oświadczenia

W swoich ostatnich wystąpieniach szef resortu infrastruktury używa zaskakująco
generalizujących, niechętnych sformułowań pod adresem lekkich pojazdów elektrycznych, wykorzystywanych przez setki tysięcy Polaków. (…)

Tak daleko idące generalizacje w ustach szefa rządowego resortu Polskie Stowarzyszenie Lekkiej Elektromobilności przyjmuje ze zdziwieniem. Trudno byłoby sobie wyobrazić podobnie stereotypizujące wypowiedzi pod adresem jakichkolwiek innych środków transportu, np. samochodów, motocykli czy rowerów, z których wszystkie generują przecież swoje specyficzne wyzwania związane z bezpieczeństwem drogowym – często znacznie poważniejsze niż e-hulajnogi.

Deklaracje te mogą także budzić pewien niepokój. Powszechna w mediach interpretacja słów ministra jest bowiem taka, że jego osobisty stosunek do lekkiej elektromobilności będzie w najbliższym czasie nadawał kierunek decyzjom i polityce rządu w tej dziedzinie – co byłoby wbrew standardom merytorycznie zarządzanego państwa.

Wyzwania do eliminacji

PSLE zdaje sobie sprawę, że lekka elektromobilność, jak każda nowa i żywiołowo rozwijająca się dziedzina rodzi wyzwania, z którymi należy się zmierzyć. Na czoło wysuwają się tu trzy kwestie:

  1. wypadki drogowe, w tym zwłaszcza te wynikające z nieodpowiedzialnego korzystania z hulajnóg elektrycznych przez nieletnich, stanowiące większość tego typu zdarzeń
  2. napływ „nienormatywnego” sprzętu, oferowanego na platformach e-commerce, który często odbywa się poza kontrolą służb skarbowych
  3. skargi na bałagan w miastach, generowany przez źle parkowane pojazdy współdzielone.

Jako PSLE intensywnie działamy w dwóch pierwszych obszarach. Inicjujemy i prowadzimy programy edukacyjne wraz z Policją, starając się zapełnić lukę w państwowym systemie edukacji, który ewidentnie nie nadąża za rozwojem nowoczesnych środków mobilności. Wielokrotnie też alarmowaliśmy o narastającym zjawisku niekontrolowanego importu internetowego, dostarczając służbom skarbowym licznych sygnałów i informacji merytorycznych. Podkreślamy zarazem, że trzeba oddzielać legalną, lekką elektromobilność od pojazdów nielegalnych i niebezpiecznych, które tylko przypominają z wyglądu hulajnogi elektryczne.

Solidaryzujemy się także z działaniami zmierzającymi do uporządkowania w miastach usług sharingowych. Problemy te nie dotyczą jednak lekkiej elektromobilności jako takiej, lecz konkretnej usługi współdzielenia, oferowanej przez globalne korporacje niezwiązane z polską branżą. Prosimy o  rozgraniczanie tych tematów.

Apel do ministra: nie wylewajmy dziecka z kąpielą

Lekkie pojazdy elektryczne, w tym prywatne e-hulajnogi, są bardzo praktycznym, tanim i bezemisyjnym środkiem transportu. Dla wielu osób stają się realną alternatywą dla podróży samochodem lub komunikacją miejską, ułatwiając codzienną mobilność. Pomagają przezwyciężyć ograniczenia fizyczne stanowiące barierę w przypadku pojazdów napędzanych siłą mięśni.

Błyskawiczny wzrost ich popularności nie wziął się z administracyjnych lub finansowych zachęt, lecz jest w 100 procentach rezultatem własnych decyzji Polaków. Setki tysięcy osób codziennie wybierają hulajnogę elektryczną do bliższych lub dalszych dojazdów. Nie wynika to z mody, lecz z rzeczywistej potrzeby. Lekka elektromobilność wydaje się znacznie większym sukcesem niż mocno promowana elektromobilność motoryzacyjna.

Panie Ministrze, prosimy – także w imieniu użytkowników e-pojazdów – o rozważenie tych argumentów.

Jako Polskie Stowarzyszenie Lekkiej Elektromobilności proponujemy rozpoczęcie merytorycznych konsultacji z udziałem Ministerstwa Infrastruktury, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Finansów, Policji, straży miejskich, przedstawicieli branży, organizacji konsumenckich oraz ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego. Możemy właściwie zidentyfikować i zdefiniować problemy oraz udoskonalić przepisy w sposób, który rzeczywiście poprawi bezpieczeństwo, uderzy w szarą strefę, ale nie zniszczy legalnej, odpowiedzialnej, lekkiej elektromobilności, po którą Polacy tak chętnie sięgają.

Nie ma powodu, aby być ciętym na hulajnogi elektryczne. To nie one są wrogiem. Wrogiem jest chaos regulacyjny, brak egzekucji prawa, nielegalna sprzedaż i brak edukacji.


⇒ WIĘCEJ O DZIAŁANIACH PSLE:

WSPARCIE